Niech marzą o przygodzie

Z DRUGIEJ STRONY - Andrzej Grygierczyk

Bez wątpienia to zbieg okoliczności... Oto w przeddzień olimpijskiego konkursu na dużej skoczni w Predazzo pojawiła się informacja, że 15 maja w Bystrej zostanie oddany do użytku wyremontowany kompleks skoczni, na którym będą mogli się szkolić młodzi następcy naszych mistrzów. Zbieg okoliczności sprowadza się do tego, że na starym obiekcie pierwsze sportowe szlify zbierał Kacper Tomasiak, mieszkaniec pobliskiego Bielska-Białej. O tym młodym zawodniku usłyszeliśmy w zasadzie dopiero przed kilkoma miesiącami, kiedy zaczął zdobywać może nie najbardziej eksponowane, ale jednak liczące się miejsca w zawodach Pucharu Świata. I w ten też sposób stał się naszą nadzieją na igrzyska olimpijskie. Tylko ilu było takich, którzy przyjęliby zakłady, że Kacper stanie na podium, i to w świetnym stylu?

Można przyjąć zatem, że mistrza da się wychować wszędzie. Niekoniecznie musi to być obiekt najbardziej nowoczesny, z luksusowym zapleczem, z armią ludzi, których zadaniem jest nie tylko trenowanie małolatów, ale zapewnienie im świetnych ku temu warunków. Wystarczy - widać – pasja dziecka (młodzieńca), rozsądny trener, i oczywiście w tym konkretnym bystrzańskim przypadku również stosowna ilość śniegu. Można przy tej okazji sięgnąć w głąb sportowej historii Bystrej i dotychczasowego obiektu i przywołać nazwiska Józefa Przybyły, który jest jego patronem, jak również „klanu” Pawlusiaków - Tadeusza, Józefa i Stanisława – który również odegrał znaczącą rolę w dziejach polskich skoków.

Na upartego można tę historię połączyć z przypadkami Adama Małysza. Jego start do wielkiej kariery również miał miejsce w warunkach – powiedzmy eufemistycznie – trudnych, na obiektach pamiętających dużo lepsze czasy, w każdym razie o kiepskich standardach. I dopiero sukcesy Orła z Wisły - a jeszcze bardziej swoisty obłęd im towarzyszący - napędziły inwestycje w małe i większe skocznie, których „królową” jest ta w Wiśle Malince, oczywiście imienia Adama Małysza.

Naturalnie, lepiej trenować w lepszych warunkach niż w kiepskich, ale najważniejsze, żeby w ogóle mieć gdzie trenować, a nade wszystko mieć w sobie wielką pasję; no i wiarę, że się uda. Kacper Tomasiak najwyraźniej tę pasję i wiarę miał, co pewnie było również - i jest - pochodną postawy jego rodziców, którzy wspierali go na każdym kroku drogi do sławy. Pamiętajmy też, że Kacper ma jeszcze czworo rodzeństwa - powiadają, że co najmniej równie jak on sam skokowo utalentowanego - trzeba się więc cieszyć, że swoją pasje będą mogli realizować w lepszych warunkach. Może doczekamy się kolejnego świetnego klanu, który będzie zdolny zmierzyć się... z fenomenem słoweńskiej rodziny Prevców?

Jak się rzekło, dziś wieczorem rywalizacja o olimpijskie medale na dużej skoczni w Predazzo. Będziemy więc mocno trzymać kciuki. Oczywiście za Kacpra, ale w równym stopniu za Kamila Stocha (notabene świetnie spisywał się na wieczornym czwartkowym treningu) oraz Pawła Wąska. Niech odnoszą sukcesy nie tylko dla siebie i dla milionów zwyczajnych kibiców, lecz także z myślą o wszystkich dzieciakach, by zamarzyła się im sportowa przygoda. Może również tym z Bystrej i okolic?!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się