Niebieska, czarna owca w rodzinie

Rozmowa z Mają Tukaj, obrotową Sośnicy Gliwice, wnuczką Juty Kostorz, jednej z najlepszych szczypiornistek w historii

Sośnica na fali, więc radość Mai Tukaj (nr 6) i jej koleżanek nie może dziwić. Fot. Orlen Superliga

Pani trzy dynamiczne wejścia w obronę w odstępie niespełna 2 minut (!), po których sędziowie odgwizdali trzy kolejne faule na rzuty karne wykorzystane przez Karolinę Mokrzkę, nie tylko złamały opór Galicyjskich Lwic, ale odwróciły losy spotkania (od stanu 19:21 do końcowego 26:21) niebezpiecznie rozwijającego się w kierunku pierwszej w tym roku porażki...

- Wszystko się na to złożyło. Począwszy od dobrych podań od dziewczyn, bo ja zawsze mówię, że jestem w drużynie tylko kołową, która stara się wykorzystywać dobre dogrania koleżanek z drugiej linii. Świetna gra pozycyjna dziewczyn zaowocowała sytuacjami, w których zostałam sfaulowana. Cieszę się jednak, że skoro pan to odnotował, to i z trybun tak dobrze to wyglądało.

Wygrany mecz, który pozwolił wam wydostać się ze strefy spadkowo-barażowej, był obrazem waszej zmienności. Prowadziłyście spokojnie sześcioma bramkami, by przed ostatnią prostą znaleźć się w potrzasku dwubramkowego deficytu...

- Dosyć chaotyczny mecz się wtedy zrobił, to fakt. Trzeba jednak oddać Galiczance, że mocno stanęła w obronie, walczyła do końca. To są bardzo charakterne Ukrainki, które już w pierwszym meczu nam to pokazały. Ciężko się gra przeciwko takim zespołom. Fajnie jednak, że zachowałyśmy zimną głowę. Przegrywając dwoma bramkami, odrobiłyśmy straty i wyszłyśmy na już stabilne prowadzenie, którego nie oddałyśmy.

Można powiedzieć, że gliwicka „szóstka” rozwija się z każdym meczem?

- Mam taką nadzieję. Rok temu przyjechałam do Jarosławia z pierwszoligowej Zgody Bielszowice, gdy jeszcze nie było mowy o połączeniu JKS-u z Sośnicą. Później okazało się, że jesteśmy śląskim zespołem, a ja wróciłam do rodzinnego domu. Nie ukrywam, że ucieszyłem się, bo jest mi teraz łatwiej.

Liczne grono kibiców wspiera panią w każdym meczu. Może pani zdradzić, kto szczególnie mocno ściska za panią kciuki?

- Dziadek, rodzice, przyjaciele wujka. Babcia też do niedawna zasiadała na trybunach, ale teraz troszkę gorzej u niej ze zdrowiem i niestety za bardzo nie może wychodzić z domu. Mecz z Galiczanką jednak oglądała, bo krótko po nim zatelefonowała, by podzielić się wrażeniami.

Sławna babcia, czyli Juta Kostorz (de domo Michalska), jest zapewne dumna z wnuczki, która poszła w jej ślady.

- Oczywiście. Sama bardzo długo grała w piłkę ręczną. Była doskonałą zawodniczką Ruchu Chorzów, a także środkową reprezentacji Polski.

Żeby było ciekawiej, pani tata Daniel również grał w koszulce z eRką, a i pani jest wychowanką Niebieskich. 

- Jestem wychowanką Ruchu, choć moje losy potoczyły się trochę inaczej niż babci i taty. Dlatego nie jestem niebieską, tylko taką czarną owcą w rodzinie (śmiech). Ale od trenera Michała Kubisztala nigdzie bym nie odeszła. Dobrze się pod jego okiem trenuje w Gliwicach, więc pozdrawiam Niebieskich, ale zostaję w Sośnicy (śmiech).

Rozmawiał Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

Juta Kostorz jest wychowanką Startu Chorzów, z którym w 1959 roku zajęła 2. miejsce w turnieju o Puchar Polski. Od stycznia 1960 występowała w Ruchu, z którym zdobyła 6 tytułów mistrzyni (1962, 1963, 1964, 1973, 1974, 1975), trzy tytuły wicemistrzyni (1961, 1966, 1976), dwa brązowe medale mistrzostw Polski (1960, 1965), a także wicemistrzostwo Polski w odmianie 11-osobowej (1961).

W 1960 roku debiutowała w reprezentacji juniorek w odmianie 11-osobowej. W reprezentacji Polski seniorek (w odmianie 7-osobowej) zadebiutowała w 1961 roku, trzykrotnie wystąpiła na mistrzostwach świata. Łącznie w reprezentacji seniorek (w latach latach 1961-74) wystąpiła w 62 oficjalnych spotkaniach, zdobywając 60 bramek. W latach 1974-88 pracowała z młodzieżowymi drużynami Ruchu i MKS-u Zryw Chorzów, zdobywając mistrzostwo (1978) i wicemistrzostwo (1985) Polski juniorek.

W 1975 roku została piłkarką ręczną 30-lecia w plebiscycie ZPRP, znalazła się też w siódemce 40-lecia. W 1985 roku została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2016 otrzymała Odznakę Diamentową z Wieńcem za zasługi dla piłki ręcznej.

Urodzony w Chorzowie Daniel Tukaj jest wychowankiem Ruchu. Obecnie jest trenerem w Centrum Szkolenia Ruchu i pracuje w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski U-15, której selekcjonerem jest inny wychowanek Niebieskich, srebrny medalista olimpijski z Barcelony, Dariusz Gęsior.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się