Niebezpieczny wynik

Do przerwy wszystko układało się po myśli Bielszczan, ale po zmianie stron pogrążył ich duet byłych piłkarzy Podbeskidzia.

Jednym z tych, którzy pogrążyli Rekord, był Bartosz Florek. Fot. Michał Kędzierski/PressFocus

Powiedzenie, że 2:0 to niebezpieczny wynik znalazło potwierdzenie w sobotę w Krakowie. Już początek rywalizacji na Suchych Stawach przyniósł sporo emocji. Gospodarzom poważnie zagroził Piotr Ceglarz, po którego uderzeniu piłka poszybowała nad bramką. Hutnik odpowiedział uderzeniem Krystiana Lelka, który miał przed sobą tylko Wiktora Kaczorowskiego. Autorem trafienia otwierającego wynik został jednak Daniel Świderski. Nim do tego doszło, po dośrodkowaniu Gabriela Kasprowicza, futbolówkę zbyt krótko piąstkował Damian Hoyo-Kowalski. Nabiegający z głębi pola karnego napastnik bez zbędnego namysłu huknął z powietrza pod poprzeczkę, Drugie trafienie padło w doliczonym czasie gry i znów Hoyo-Kowalski mógł zachować się lepiej, bo strzał Świderskiego po podaniu Dariusz Pawłowskiego nie był z gatunku tych nie do obrony.

Po zmianie stron gospodarze ruszyli do ataku, bo nie mieli nic do stracenia, tylko wiele do zyskania. Z biegiem czasu spychali rywali do coraz bardziej rozpaczliwej defensywy, a kluczowa dla końcowego rezultatu okazała się 70 minuta. Po rzucie rożnym kontaktowe trafienie uzyskał Bartosz Florek i Krakowianie uwierzyli, że Rekord jest do pokonania. Po utracie bramki do gry gości wkradła się spora nerwowość; nie potrafili dłużej utrzymać się przy piłce, by wybić z rytmu napędzających się miejscowych. Na 9 minut przed końcem do wyrównania doprowadził Oskar Zawada, a w 84 minucie po raz drugi sposób na Kaczorowskiego znalazł Florek. Nie był to jednak koniec emocji, bo zarówno Hutnik, jak i Rekord stworzyli okazje na kolejne bramki. Po stronie gości najlepszą okazję na doprowadzenie do remisu zmarnował Mateusz Klichowicz, którego strzał głową obronił Hoyo-Kowalski, niejako rehabilitując się za kiepskie interwencje z pierwszej połowy.

- Przyjechaliśmy tu zdobyć 3 punkty. W pierwszej połowie graliśmy tak, jak chcieliśmy - analizował na gorąco Piotr Tworek, trener Rekordu, ale jak stwierdził, po przerwie jego podopieczni „nie udźwignęli prowadzenia”. - Mam duże uwagi do zespołu, bo uczulaliśmy, że Hutnik ruszy i zaatakuje od pierwszych minut. Nie utrzymywaliśmy się przy piłce, a tyle sytuacji ile stworzyli przeciwnicy. musiało zamienić się na bramki. Przegraliśmy, choć po pierwszych 45 minutach się na to nie zanosiło. Będziemy mieli po tym meczu ciężki ból głowy i sporo przemyśleń - dodawał szkoleniowiec Bielszczan, którzy nie wygrali piątego meczu z rzędu.

Dumy ze zespołu nie ukrywał natomiast Krzysztof Świątek. - Mentalnie udźwignęliśmy ciężar tego spotkania. W ostatnich meczach kreowaliśmy sporo sytuacji, lecz nie wsystkie zamienialiśmy ich na bramki i to był nasz problem. Tym razem dostrzegłem same pozytywy, bo podnieśliśmy się w trudnym momencie, a zespół do końca wierzył i dążył do wygranej podkreślał szkoleniowiec Hutnika.

(gru)

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐

◼ Hutnik Kraków - Rekord Bielsko-Biała 3:2 (0:2)

0:1 - Świderski, 33 min, 0:2 - Świderski, 45+2 min, 1:2 - Florek, 70 min, 2:2 - Zawada, 81 min, 3:2 - Florek, 84 min

HUTNIK: Hoyo-Kowalski - Ściuk (60. Florek), Soja, Bracik, Gandziarowski (60. Kordykiewicz) - Sajdak, Burka, Budziński, Sowiński (87. Bil), Zawada (90. Laskowski) - Lelek (60. Motrycz). Trener Krzysztof ŚWIĄTEK.

REKORD: Kaczorowski - Pawłowski, Boczek, Kareta, Mazurek - Gibiec (84. Klichowicz), Ściślak, Kempny (58. Tekieli), Ceglarz (84. Sobociński), Kasprowicz (66. Ryś) - Świderski (66. Kasprzak). Trener Piotr TWOREK.

Sędziował Dorian Skwara (Łódź). Widzów 600.

Żółte kartki: Gandziarowski, Kordykiewicz - Kareta, Ceglarz.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się