Nie zdążył się przygotować...
Kamil Majchrzak pierwszym Polakiem, który pożegnał się z kortami Rolanda Garrosa. Znalazł się w całkiem doborowym gronie.
O tym wielkoszlemowym występie tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego musi jak najszybciej zapomnieć... Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus
Piotrkowianin, 78. na świecie, o meczu z Chilijczykiem Alejandro Tabilo, 36. w rankingu, chciałby jak najszybciej zapomnieć – przegrał w 1. rundzie French Open 1:6, 3:6, 4:6, walczył niecałe dwie godziny. To było ich drugie spotkanie i druga porażka Kamila Majchrzaka; cztery lata temu na tym samym etapie US Open zdołał urwać Tabilo seta. Tym razem różnica poziomów była wyraźniejsza.
Polak przede wszystkim nie znalazł sposobu na serwis Chilijczyka, nie udało mu się go przełamać choćby raz, a jedyne dwa break pointy miał w drugim gemie trzeciego seta.
– To był dla mnie trudny mecz. Rywal grał świetny tenis, zarówno jeśli chodzi o serwis, jak i return. Decydował się na ryzykowne zagrania i wiele z nich mu wychodziło. A ja byłem w defensywie i nie znalazłem sposobu na odwrócenie losów meczu. Na pewno trzeba było uważniej pilnować swojego serwisu, żeby nie tracić przełamań już na początku seta. To dawało rywalowi komfort psychiczny. Wynik jest dla mnie bardzo rozczarowujący, ale przeciwnik zdecydowanie zasłużył na wygraną – przyznał Majchrzak.
Pierwszy set błyskawicznie padł łupem Chilijczyka, który od stanu 1:1 wygrał pięć gemów z rzędu. W drugim walka trwała tylko odrobinę dłużej, do wyniku 2:2. W trzecim, poza wspomnianym drugim gemem, Tabilo nie miał żadnych kłopotów. Majchrzaka przełamał tylko raz, ale to wystarczyło do zwycięstwa.
Obaj tenisiści popełnili podobną liczbę niewymuszonych błędów – 22 Tabilo do 24 Majchrzaka, ale Chilijczyk miał aż 41 zagrań wygrywających, a Majchrzak tylko 17.
W pięciu występach w głównej drabince French Open Polak tylko raz przebrnął 1. rundę – w 2021 roku. Z powodu kontuzji kolana wycofał się z poprzedzających Rolanda Garrosa turniejów w Monte Carlo, Madrycie i Rzymie. – Problemów zdrowotnych już nie mam, ale na pewno nie miałem dość czasu, żeby się przygotować fizycznie i tenisowo. Cały ten sezon jest dość szarpany – dodał 30-letni Piotrkowianin.
W przyszłym tygodniu Piotrkowianin zacznie rywalizację na kortach trawiastych od challengera w Birmingham. Wimbledon rozpocznie się 29 czerwca. – Umiem grać lepiej, mogę grać lepiej i wierzę, że przez najbliższe tygodnie będę mógł odbudowywać dyspozycję – podsumował Majchrzak.
W Paryżu już pierwsza runda okazała się zbyt dużym wyzwaniem dla tenisistów z miejsc 8-10 rankingu ATP. W niedzielę odpadł Amerykanin Taylor Fritz (9.), a we wtorek reprezentujący Kazachstan Alexander Bublik (10.). Największą niespodzianką dnia była jednak porażka rozstawionego z numerem 6. Daniiła Miedwiediewa (8.) z grającym z „dziką kartą” dopiero 97. na świecie Australijczykiem Adamem Waltonem. Rosjanin, była światowa „jedynka”, który w kwietniu rozpoczął sezon na kortach ziemnych przegraną 0:6, 0:6 w Monako z Włochem Matteo Berrettinim, myślami pewnie jest już na kortach trawiastych...
(t, PAP)
17 LAT ma Moise Kouame, który został najmłodszym zwycięzcą meczu w Paryżu od 1991 roku – 318. w rankingu Francuz pokonał o 21 lat starszego Chorwata Marina Cilicia (46. ATP), mistrza US Open z 2014 roku. Kouame – rocznik 2009 – został pierwszym tenisistą urodzonym w 2008 roku lub później, który wygrał mecz Wielkiego Szlema. W marcu został najmłodszym zwycięzcą spotkania w turnieju rangi ATP 1000, gdy pokonał w Miami Amerykanina Zachary’ego Svajdę.
