Nie taki diabeł...
Trener Robert Kalaber obawiał się węgierskiego sprawdzianu, a tymczasem odmłodzona kadra zaprezentowała się przyzwoicie.
Krystian Dziubiński w Budapeszcie mocno wsparł kolegów. Fot. Łukasz Sobala/PrssFocus
Kosztowne błędy
Reprezentacja Włoch pod kierunkiem Fina Jukki Jalonena była solidnie przygotowana do tej imprezy, co potwierdziła w ostatnim meczu z Polską. Rywale grali konsekwentnie i potrafili wykorzystać potknięcia naszych hokeistów. A zaczęło się w 3 min od sytuacji sam na sam Krystiana Dziubińskiego, jednak bramkarz Damian Clara okazał się lepszy. Dobitka Łukasza Krzemienia również nie przyniosła zmiany rezultatu. Potem włoscy hokeiści w ciągu 62 sekund zdobyli dwa gole. Najpierw Alex Triveletto sprzed bulika posłał krążek do siatki przy słupku. Potem była strata krążka w strefie neutralnej i Włosi przeprowadzili dwójkową kontrę w wykonaniu Diego Kostnera i Daniela Gellona, ten drugi pewnie pokonał Miarkę. W 17 min Krystian Mocarski znalazł się sytuacji sam na sam Clarą, ale był faulowany i sędziowie podyktowali karnego. Mikołaj Syty po raz drugi w tej imprezie wykonał pewny najazd i posłał krążek pod poprzeczkę. W 27 min w ciągu 31 sek. padły dwa gole - po jednym dla obu zespołów. Diego Cuglietta popisał się indywidualną akcją i wymanewrował Miarkę, z kolei Syty przeszkodził rywalom w wyprowadzaniu krążka i stracili nad nim kontrolę. Dopadł do niego Sebastian Brynkus i umieścił w „okienku”. Straty zniwelowaliśmy do gola, ale włoscy hokeiści znów odskoczyli po trafieniu Mikaela Frycklunda. Aktywny Syty wyłuskał krążek rywalom, podał do Damiana Tyczyńskiego, a ten przekazał go Brynkusowi. Napastnik Comarch Cracovii po raz kolejny precyzyjnie uderzył pod poprzeczkę. Wynik spotkania ustalił Kostner, który strącił krążek tuż przed Miarką po dalekim uderzeniu Lorenzo Casettiego. W ostatniej odsłonie jedni i drudzy mieli okazje do zmiany wyniku, ale bramkarze stanęli na wysokości zadania.
Dobry kierunek
- Z Włochami straciliśmy zbyt szybko bramki po indywidualnych błędach w strefie neutralnej czy też przy złej zmianie zawodników – oceniał selekcjoner Robert Kalaber. - Zabrakło też skuteczności, bo okazji do zdobycia goli było aż nadto. Ambicji chłopakom nie mogłem odmówić, ale na tę chwilę to zbyt mało, by pokonać Włochów.
Przed wyjazdem do Budapesztu trenerzy mieli sporo problemów personalnych. Już podczas zgrupowaniu w Jastrzębiu-Zdroju zachorował jeden z liderów, Alan Łyszczarczyk, zaś Kamil Wałęga nie otrzymał zgody klubu z Żyliny na przyjazd. Łukasz Kamiński podczas treningu w Budapeszcie złamał śródręcze i w meczu z gospodarzami nie mieliśmy czterech piątek. Krystian Dziubiński, stały kapitan reprezentacji, przyjechał i wsparł zespół. Trener dokonał zmian w formacjach i ze Słoweńcami było sporo walki, a wszystko rozstrzygnęło się w karnych.
- W meczu z Węgrami moi podopieczni byli mocno wystraszeni, ale gdy emocje już opadły, graliśmy zdecydowanie lepiej – dodał słowacki szkoleniowiec. - Na pewno idziemy w dobrym kierunku, bo z silnymi rywalami zaprezentowaliśmy się więcej niż przyzwoicie. Przypomnę, że w poprzednich latach o tej porze graliśmy z niżej notowaną Estonią, Litwą czy też młodzieżowym zespołem Łotwy. Teraz wymagania wobec hokeistów zdecydowanie wzrosły. Dobrze zaprezentowaliśmy się w osłabieniach. To zasługa Tobiasza Bigosa, który dołączył do sztabu szkoleniowego i pracował z zawodnikami nad tym elementem. Straciliśmy tylko jednego gola w osłabieniach i to również zasługuje na uwagę. Teraz już wiem, że na grudniowy dwumecz z Ukrainą spora grupa tych hokeistów dostanie kolejną szansę.
Ciągłe poszukiwania
Trener Kalaber zawsze wzbraniał się od indywidualnych ocen, bo ciągle powtarzał, że na końcowy wynik pracuje cały zespół. - Szukamy wartościowych obrońców oraz napastników do trzeciej i czwartej formacji, bo przecież mamy kilku pewniaków do reprezentacji - wyjawił trener Kalaber. - W grudniu kadrę wzmocni kilku młodych, ale bardziej doświadczonych zawodników, takich jak Paweł Zygmunt. Mam nadzieję, że upora się z kłopotami zdrowotnymi. Obrońcy Olaf Bizacki, Karol Biłas i Bartosz Florczak pokazali się z dobrej strony, zaś Oliwier Kurnicki miał lepsze i słabsze momenty. Mateusz Gościński miał nieco dłuższą przerwę w reprezentacji, ale mile zaskoczył. Od drugiego meczu, gdy uporał się z tremą, dobrze zaprezentował się Mikołaj Syty. Do niego dołączyli Sebastian Brynkus, który w ostatnim czasie poczynił spore postępy, oraz Łukasz Krzemień.
Teraz hokeiści wracają do ligowej rywalizacji, zaś w drugiej dekadzie grudnia kolejne zgrupowanie zakończone dwumeczem z Ukrainą.
◼ Włochy – Polska 5:3 (2:1, 3:2, 0:0)
1:0 - Trivellato – Demetz – Cuglietta (4:29), 2:0 – Gellon – Kostner (5:31), 2:1 – Syty (16:31, karny), 3:1 – Cuglietta – Larkin (26:03), 3:2 – Brynkus – Syty (26:34), 4:2 – Frycklund – Mantinger (32:04), 4:3 – Brynkus – Tyczyński – Syty (33:29), 5:3 - Kostner – Casetti – Purdeller (37:51),
Sędziowali: Attila Nagy i Krzysztof Kozłowski – Barna Kis-Kiraly i Peter Kovacs. Widzów 387.
WŁOCHY: Clara; Zanatta – Pietroniro, Glira - Larkin, Demetz (2) – Trivellato, Rigoni – Casetti; Matinger – Frycklund – Zanetti, Saracino – Cuglietta – Segafredo, Frigo – Mantenuto – Marchetti, Purdeller – Kostner (2) – Gellon. Trener Jukka JALONEN.
POLSKA: Miarka; Maciaś – Bizacki, Zieliński – Biłas, Kurnicki – Florczak, Kamieniew – Jaworski; Michalski – Dziubiński – Krzemień, Kiełbicki (2) – Paś – Gościński, Tyczyński - Syty – Brynkus, Mocarski – Ubowski – Ślusarczyk. Trener Robert KALABER.
Kary: Włochy – 6 (2 tech.) min, Polska - 2 min
◼ Węgry – Słowenia 6:2 (0:1, 4:1, 2:0)
1. Włochy |
3 |
9 |
11:5 |
2. Węgry |
3 |
6 |
12:7 |
3. Polska |
3 |
2 |
6:10 |
4. Słowenia |
3 |
1 |
3:10 |
Włodzimierz Sowiński
3 GOLE zdobył Sebastian Brynkus w 13 spotkaniach reprezentacji.
23. PORAŻKĘ zanotowali Polacy w 56 spotkaniach z Włochami, mają też 29 zwycięstw oraz 4 remisy.
34 STRZAŁY oddali oddali biało-czerwoni na bramkę Włochów i zdobyli trzy gole. Włosi uderzali 42 razy i i pięć razy pokonali Miarkę.
