Nie tak to powinno wyglądać

Lukas Podolski nie gryzie się w język mówiąc o sytuacji Górnika. Fot. Tomasz Folta/PressFocus
Nie tak to powinno wyglądać
Rozmowa z Lukasem Podolskim, piłkarzem Górnika Zabrze, mistrzem świata z 2014 roku
Nie ma w klubie prezesa, nie ma dyrektora sportowego. Może pan powinien zająć jedną czy drugą pozycję, a może obie naraz?
- (śmiech) To jeszcze nie ten czas. Jak cały czas powtarzam, mam jeszcze radość z gry, radość z treningów i z tego się cieszę, bo kocham to, co chciałem zawsze robić i jak długo się uda, to będę to ciągnął. Jak skończę, zobaczymy co będzie i czy zostanę w Górniku, czy będę gdzieś indziej, bo rozmawiają ze mną inne kluby, Kolonia się pyta, pyta reprezentacja Niemiec. Są zapytania z Japonii, Turcji. Jak skończę karierę, to pewnie nie zabraknie opcji, ale jak jestem tutaj teraz w Górniku, to staram się jak mogę. Jak będzie plan postawienia wszystkiego na nogi, to się będę angażował.
Obojętnie czy to jest piłka nożna, czy jakiś inny biznes, jak nie ma prezesa, to nie jest różowo.
Jak stawiać klub na nogi, gdzie na razie nie ma w nim głównych decydentów, są zaległości płacowe. Jak pan na to patrzy?
- Jak mam patrzeć? Obojętnie czy to jest piłka nożna, czy jakiś inny biznes, to jak nie ma prezesa, nie jest różowo i tak na razie to wygląda. W miarę bronimy się wszystkim na boisku, bo dobrze to wychodzi. Jak tak wiele niefajnych rzeczy dzieje się, to na boisku i tak to super w naszym wykonaniu wygląda. Grałem w innych klubach, gdzie też nie było łatwo. Gdy nie było prezesa czy następowała zmiana trenera, drużyna miała problemy. Tutaj na razie nie jest źle, jeśli chodzi o wynik sportowy. Jak jednak nie ma prezesa, a przede wszystkim dyrektora sportowego, to dla trenera będzie ciężko. W poprzednim roku była podobna sytuacja, kiedy szkoleniowcem był Bartosch Gaul. Też zostawili go samego. Sam musiał przeprowadzać transfery ze skautami. Nie tak to powinno wyglądać. W klubie jest zarząd, powinien być i prezes, i dyrektor sportowy, i wszystkie rzeczy powinny być poukładane.
Jak ta wizja klubu rozminęła się z tym, co mówiono panu przy podpisywaniu kontraktu z Górnikiem latem 2021 roku?
- Zawsze jest projekt, jak się rozmawia z klubami. Nie było wtedy jakichś planów, kiedy rozmawiałem z Arturem Płatkiem, który we wszystko wtedy razem z kibicami bardzo się angażował. Gdyby nie ich zaangażowanie, to pewnie różnie mogłoby być, bardzo walczyli, żebym był w Górniku. Jakiejś wizji jednak nie było, raczej było proste podejście - ściągnąć Lukasa do Górnika, a potem zobaczymy. Stoimy w tym samym miejscu, odkąd się tutaj znalazłem. Dużo się dzieje, jest dużo emocji. Ja zawsze miałem marzenie, żeby trafić do Górnika, żeby założyć koszulkę z herbem i to spełniłem, a reszta? To, że ostatnio mniej grałem z powodu kontuzji, że mam tylko jedną strzeloną bramkę, to mnie w ogóle nie interesuje. Gram w Górniku, spełniłem marzenie, a reszta to dodatek. Skończę za parę miesięcy 39 lat i cieszę się, że jestem zdrowy i mogę tutaj grać.
Jak patrzę na ostatni okres, to niezbyt wiele się dzieje, żeby wykorzystać markę Lukasa Podolskiego
Co jeszcze?
- Co do planu z moim przyjściem do Górnika - był taki plan marketingowy. Były rozpisane różne akcje z klubem czy z akademią. Z tego za dużo nie wyszło… Co innego mieć plan, a co innego konkretnie pracować. Jak patrzę na ten ostatni okres, to niezbyt wiele się dzieje, żeby wykorzystać markę Lukasa Podolskiego. Jak patrzę, gdy przychodzi jakiś zawodnik „X”, który wiele osiągnął, ma nazwisko, to zrobię wszystko, żeby wycisnąć go jak cytrynę, tak, że już sam przyjdzie i powie, że już za dużo wszystkiego i nie chce tego robić. A jak jest tak, że idzie to w inną stronę, że sam zawodnik przychodzi do klubu i mówi, żeby robić jakieś akcje, to zły znak i nie tak powinno to wyglądać.
A sprawa nowego właściciela Górnika? Dzieje się coś w tej sprawie?
- Jak klub się pyta, to chcę pomagać. Parę miesięcy temu spotkałem się z panią prezydent Zabrza. Dała mi sygnał, że jak kogoś mam i jak ktoś jest chętny, żeby kupić Górnika, to mogę działać. Działałem. Dwie, trzy osoby na wszystkim się spaliły. Została jedna i z tego co słyszę, to dalej jest zainteresowana, ale rozmowy nie idą do przodu tak, jak to powinno wyglądać.
Żyjemy starymi czasami, a trzeba otworzyć oczy. Nowy inwestor? To już decyzja samego miasta. Też nie jest tak, że jak ktoś wyłoży kilka milionów euro, to od razu będziemy grali o Ligę Mistrzów
A Górnik powinien zmienić właściciela?
- To już decyzja samego miasta. Jeżeli chcemy, żeby dalej wyglądało to tak, jak wygląda, to OK, ja przecież nie będę innym człowiekiem, jak nic się nie zmieni. Ale jak chcemy się rozwinąć i jak chcemy iść do przodu, to trzeba myśleć i działać. Też nie jest tak, że ktoś przyjdzie, włoży we wszystko kilka milionów euro i będziemy od razu grać w Lidze Mistrzów. Chodzi o to, żeby nie było takich sytuacji, że nie ma na wypłaty, że dzieją się takie negatywne rzeczy, jak ostatnio wokół Górnika. Mówimy o wielkim klubie i historii, ale na razie tym wielkim klubem nie jesteśmy. Ludzie za bardzo żyją historią, a my jesteśmy zwykłym klubem w ekstraklasie. Gramy w środku tabeli, dużo się dzieje. Taki mecz jak ten w piątek z Wartą, na 75. urodziny Górnika, to stadion powinien być wyprzedany, kibice powinni walczyć o bilety, a patrząc na licznik, to sprzedano dotychczas około 8 tysięcy wejściówek. Żyjemy starymi czasami, a trzeba otworzyć oczy. Dobrze że buduje się czwarta trybuna, nie jest tak, że wszystko jest źle, ale jak chce się zaatakować czołówkę w lidze, to musi być właściciel z wizją i ochotą na sukces, żeby nie było aż tylu zmian. Jestem tutaj 2,5 roku, a miałem już w Górniku czterech prezesów, za chwilę może być piąty. Potencjał jest, ale to za mało. Jak jestem w Kolonii, też słyszę to samo, jest pełny stadion, jest zainteresowanie, a co sezon to jest walka o utrzymanie.
Jak będzie w meczu z Wartą na 75. urodziny?
- Ja jestem przygotowany do grania. Jeśli chodzi o mnie - jak się ma kontuzję przez 5-6 tygodni, to trudno potem dojść do siebie. Zobaczymy, czy w piątek będzie to połowa, czy 60 minut. Organizmu nie oszukasz, gdy jesteś starszy jak ja. Przeciwnik gra defensywnie, na kontry, my musimy szukać swoich sytuacji, a do tego mamy problem w ostatnim czasie - pierwsi strzelamy bramkę, a potem przestajemy grać. Oby jak najwięcej kibiców było na trybunach, żeby świętować 75-lecie klubu.
Wcześniej mówił pan, że na urodziny klubu powinna być gala z prawdziwego zdarzenia…
- Tak, powinna być zaje… gala, a czy się będzie palić na boisku… zobaczymy. Górnik wygląda katastrofalnie. Nie powinno tak być, że cały czas się pisze i mówi o takiej marce, jaką jest Górnik, że mamy kłopoty finansowe, że nie ma prezesa, dyrektora. To nie jest fajna sytuacja. Potem na przyszłość też to źle wygląda, bo jak podejdą do ciebie menedżerowie czy piłkarze, kiedy słyszą, że się źle dzieje? To musi się skończyć, bo to nie jest dobre dla wizerunku. My, piłkarze mamy wziąć odpowiedzialność za klub czy to na boisku, czy poza nim. Trzeba się porządnie wszędzie zachowywać, jak jesteś piłkarzem Górnika czy to w sklepie, czy na spotkaniu z kibicami, o boisku już nie wspominając. Tak długo jak tu jesteś i jak masz z klubem ważny kontrakt, to musisz dać z siebie sto czy więcej procent. Wszyscy muszą robić, ile się da, żeby ten wizerunek Górnika był jak najlepszy!
Rozmawiał Michał Zichlarz

