Nie sztuką jest się wyżyłować
Przez trzy kwadranse gospodynie dzielnie stawiały się kandydatkom do złota i to jest dobry prognostyk na nowy rok w Gliwicach.
W Gliwicach walczono dosłownie o każdą piłkę... Fot. Orlen Superliga
Faworyt tego spotkania był jeden i walczący jak zawsze o najwyższe cele pewniak z Lublina w Gliwicach nie zawiódł oczekiwań. Odniósł pewne zwycięstwo i w dobrym nastroju będzie świętował Sylwestra i Nowy Rok. Ciepłe słowa należą się także Sośnicy, która nie położyła się przed wicemistrzyniami Polski.
Zwłaszcza do przerwy w małej hali ProZero Areny Gliwice – tam rozegrano mecz ze względu na transmisję w telewizji Polsat – gospodynie stawiały się lubliniankom. Jeśli w poprzednim meczu z Zagłębiem popełniły zdecydowanie za dużo „głupot i baboli”, jak rzucił z uśmiechem Michał Kubisztal, to... - Przez 45 minut spotkania z Lublinem pokazaliśmy, że potrafimy grać fajną piłkę ręczną - podkreślił trener Sośnicy (3:1 w 5 min, 4:4 w 9 min, 9:10 w 15 min).
W 25 minucie gospodynie - przegrywając 10:14 - wykorzystały moment przestoju rywalek, dochodząc je na bramkę, ale w końcówce znów popełniły kilka błędów, a już po syrenie na przerwą straciły kuriozalnego gola, którego Szimonetta Planeta zdobyła bezpośrednio z rzutu wolnego.
Po zmianie stron lublinianki utrzymywały stabilną przewagę na poziomie 4-5 goli. I pewnie taką różnicą zakończyłoby się to przyjemne do oglądania spotkanie, gdyby nie fakt, że gliwiczanki w ostatnim kwadransie zdobyły... tylko jednego gola. - Gliwice zaczęły spotkanie bardzo dobrze, ale wiedziałyśmy, że musimy te trzy punkty wywalczyć. Po przerwie rywalki opadły z sił i mogłyśmy wyprowadzić kilka kontr. Sośnica nie dysponuje zbyt szerokim składem i chyba to było kluczem do zwycięstwa. W nadchodzącym roku życzymy kibicom wielu emocji, a sobie jak najmniej kontuzji – powiedziała zadowolona autorka siedmiu goli, Daria Szynkaruk, a nagroda MVP powędrowała do bardzo dobrze dysponowanej Hiszpanki, Marii Prieto.
Zbigniew Cieńciała
GŁOS TRENERÓW
Paweł TETELEWSKI: - Mecz toczył się falami. Szukaliśmy różnych ustawień, szczególnie w obronie. Było trochę nieskuteczności i dwa-trzy proste błędy, jakie nie powinny nam się zdarzyć. W drugiej połowie nasza gra wyglądała już lepiej. Choć to jest dopiero początek drugiej rundy, nie powiem nic nowego poza tym, że zawsze walczymy o złoto i w tej kwestii nic się nie zmieniło.
Michał KUBISZTAL: - Trochę zawiodła nas skuteczność, bo w pierwszej połowie mieliśmy 4-5 naprawdę fajnych, czystych sytuacji. Gdybyśmy je wykorzystali, moglibyśmy się trzymać dalej na 1-2 bramki. Po przerwie ponownie brak skuteczności zepsuł nam wynik, bo do 45 minuty trzymaliśmy się dzielnie. Ale biorę to na siebie, bo w końcówce dałem szansę młodzieży, żeby się ograła, sprawdziła, bo nie sztuką jest wyżyłować się w meczu z Lublinem i zapłacić za to w drugiej części sezonu.
◼ SPR Sośnica Gliwice - PGE MKS El-Volt Lublin 22:33 (13:17)
SOŚNICA: Glosar, Wawrzynkowska - Dmytrenko 3, Kozimur 3, Mokrzka 5/1, Strózik 1, Guziewicz 1, Andronik 6/2, Tukaj, Leśniak 1, Szczotka, Skubacz, Kaczmarek 2/1. Kary: 10 min. Trener Michał KUBISZTAL.
LUBLIN: Wdowiak, Martins - Górna 5, Prieto 9, Lima, Matuszczyk 2, M. Więckowska 2, Radosavljević 3, Planeta 2, D. Więckowska 2, Przywara, Gliwińska, Rosiak 1, Tomczyk, Szynkaruk 7, Owczaruk. Kary: 6 min. Trener Paweł TETELEWSKI.
