Nie przegrywamy i jedziemy dalej

Mateusz Spychała gra już w Odrze piąty sezon i potrafi docenić nie tylko zwycięstwa, ale i remisy.

Piłkarz opolskiej drużyny ma nadzieję, że jego noga dalej będzie skuteczna. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus

ODRA OPOLE

Zbliżający się do setnego występu w barwach Odry Mateusz Spychała w środowym meczu Pucharu Polski z Piastem Gliwice dostał wolne. Tak samo jak Mateusz Abramowicz, Filip Kendzia, Adrian Purzycki i Filip Kupczyk, z którymi wybiegł na boisko tydzień temu w wyjściowym składzie na ligową potyczkę z Ruchem Chorzów. 27-letni wahadłowy opolskiej drużyny nie musiał więc na murawie przeżywać goryczy porażki. W jego ustach (czytaj: w jego świadomości) pozostaje więc słodycz spotkań bez porażki, bo taką serię w I lidze Niebiesko-czerwoni rozpoczęli 31 sierpnia, remisując 1:1 z ŁKS-em Łódź.

Co prawda piłkarz, mający na swoim liczniku 87 występów ligowych i trzy mecze pucharowe w barwach Odry, w jednym spotkaniu tej udanej serii zanotował pauzę po czwartej żółtej kartce. Nie mógł zagrać w Bytomiu z Polonią, ale jak wrócił, to z przytupem. Tak można bowiem nazwać występ przeciwko chorzowianom i jego drugie trafienie w piątym sezonie gry w Odrze. Ten gol dał remis 1:1.

Mieszane uczucia

– Po tym meczu z Ruchem uczucia mieliśmy mieszane – powiedział tuż po ostatnim gwizdku wychowanek Warty Sieraków. – Pomimo słabszej pierwszej połowy dobra reakcja całej drużyny sprawiła, że po przerwie mieliśmy przewagę. Szybko strzeliliśmy też wyrównującego gola i mieliśmy jeszcze kilka sytuacji, żeby rozstrzygnąć mecz na naszą korzyść. W ostatnich sekundach to jednak rywale mieli rzut karny i nie ukrywam, że byłby ogromny niedosyt, gdybyśmy ten mecz przegrali. Skończyło się jednak remisem i to głównie z tego powodu, że rywale nie wykorzystali „jedenastki”. Z tego zdobytego punktu należy się mimo wszystko cieszyć.

W miarę zadowoleni

Z mieszanymi uczuciami piłkarze Odry patrzą także na tabelę. Po 14. kolejce są w niej na 9. miejscu. Do strefy barażowej brakuje im dwóch punktów. Nic więc dziwnego, że patrzą w górę tabeli, w której na podium znajduje się najbliższy rywal, Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Trzecia pod względem skutecznej gry w obronie drużyna z Opola zmierzy się w poniedziałek w Pruszkowie z drugą pod względem skuteczności ekipą I ligi.

– To, że pod względem skuteczności zajmujemy razem z Puszczą Niepołomice ostatnie miejsce (tylko 14 zdobytych bramek – przyp. red), wcale nie znaczy, że nie potrafimy grać ofensywnie – stwierdził piłkarz mający za sobą 31 występów w ekstraklasie (Korona i Warta). – Zresztą udowodniliśmy to od początku drugiej połowy z Ruchem, dobrze wchodząc w tę część meczu i uważam, że stworzyliśmy wystarczająco dużo sytuacji, żeby ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Taka jest jednak piłka, że czasem poprzeczki czy dobre interwencje bramkarza rywali stają na przeszkodzie. Tym bardziej cieszę się, że to po moim strzale padła bramka.

Całkiem niezłej urody

– Myślę, że ten gol, choć dopiero mój drugi w piątym sezonie w Odrze, a w ogóle trzeci na boiskach I ligi, na których gram już siódmy sezon, był całkiem niezłej urody. Strzał z woleja sprzed pola karnego to nie był przypadek. Najważniejsze jednak, że wpadło i mam nadzieję, że dalej noga będzie skuteczna. Bo w tej naszej serii bez porażki mamy aż pięć remisów. Z jednej strony można więc żałować, że tylko dwa razy wygraliśmy, ale ze świadomością, że – tak jak z Ruchem – mieliśmy wystarczająco sytuacji, żeby wygrać. Skoro jednak tak się w końcówce ułożyło, że rywale nie wykorzystali „piłki meczowej”, to potrafimy też docenić to, że nie przegrywamy i jedziemy dalej – zakończył Spychała.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się