Nie o miejsce tu chodzi...

Arkadiusz Michalski (drugi z lewej) jeszcze nie powiedział ostatniego słowa... Fot. Facebook/PZPC


Nie o miejsce tu chodzi...

Jako ostatni z reprezentantów Polski na IWF Grand Prix w Dausze wystąpił Arkadiusz Michalski, który uplasował się na 8. pozycji.

 

Poprzednie zawody międzynarodowe dla Arkadiusza Michalskiego były nieudane. Nie zaliczył bowiem rwania, a do podrzutu nie przystąpił, stąd na wrześniowych mistrzostwach świata w Rijadzie nie został sklasyfikowany. - Jak zdrowie pozwoli, to polecę do Kataru i tam powalczę o poprawę rankingu olimpijskiego - zapowiadał po 45. Turnieju Barbórkowym w rodzinnych Polkowicach, który wygrał z wynikiem 375 kg (170+205). Dwa tygodnie później w Bydgoszczy zdobył Puchar Polski, uzyskując 381 kg (168+213), co przed IWF Grand Prix w stolicy Kataru zwiastowało zwyżkę formy. 380 kg zadeklarowane przed zawodami upoważniło 33-latka do występu w słabszej grupie B kategorii +109 kg. Oprócz Michalskiego na prezentację wyszło 11 zawodników, ale 7... przyjechało na wycieczkę lub - jak kto woli - odhaczyć obowiązkową imprezę kwalifikacyjną. Wobec niezbyt wysokiej konkurencji sztangista Budowlanych Opole zajął 1. miejsce i mógł czekać na rozstrzygnięcia w grupie A. Z grona 12 startujących czterech nie zostało sklasyfikowanych, a jeden uzyskał słabszy wynik od Polaka, dzięki czemu zajął on 8. miejsce. Gdyby to były mistrzostwa świata, można byłoby się cieszyć - byłaby to lokata wysoka i punktowana - ale na zakończonej wczoraj imprezie przede wszystkim chodziło o rezultat. Ten nie był najlepszy, bo 375 kg (165+210) nie poprawiło pozycji w rankingu olimpijskim i przy nazwisku Polaka nadal widnieje 387 kg z ME w Erywaniu, a to oznacza, że do Paryża brakuje mu 33 kg. - Wynik oczywiście bez rewelacji. Na więcej nawet nie liczyłem, bo ostatnio nie czuję się dobrze. Do końca roku zastanowię się czy na lutowe mistrzostwa Europy nie zbić wagi do 109 i w Sofii powalczyć o lepsze miejsce - powiedział Michalski, któremu sporo zabrakło do zaliczenia 170 kg w rwaniu, a podrzut ograniczył do 200 i 210 kg. Pod nieobecność lidera rankingu Gruzina Laszy Talachadze kwestię 1. miejsca rozstrzygnęli Ormianie. Z rezultatem 441 kg (200+241) wygrał Varazdat Lalajan, pokonując Simona Martirosjana - 430 kg (190+240). Pierwszy z nich - tak jak wszyscy zwycięzcy 20 kategorii (K+M) - otrzymał czek na 1000 dolarów; 2. lokata była wyceniana na 500, a 3. na 250 baksów.


Marek Hajkowski