Nie muszą patrzeć za siebie
Szybki gol i ofiarna obrona w dramatycznej końcówce dały Rekordzistom bezcenne zwycięstwo. Trener pokonanych po meczu nie gryzł się w język.
Walcząca przez większość sezonu o utrzymanie ekipa z Cygańskiego Lasu właśnie zameldowała wykonanie zadania. Fot. Rekord Bielsko-Biała
Wynik w 7 minucie otworzył Jakub Kempny, który wykorzystał prostopadłe podanie Daniela Ściślaka i precyzyjnym uderzeniem niemal rozerwał siatkę. Goście próbowali szybko odpowiedzieć. Bliski szczęścia był Szymon Kapelusz, lecz przestrzelił, będąc sam na sam z bramkarzem. Kolejne minuty obfitowały w kolejne okazje strzeleckie. Czujność szczecińskiego bramkarza przetestował m.in. Michał Hornik, a bliski podwyższenia był Tomasz Boczek, który po sprytnym rozegraniu rzutu z autu przez Dariusza Pawłowskiego, główkował w poprzeczkę. Tuż przed przerwą groźnie uderzał jeszcze Maciej Koziara, ale Wiktor Kaczorowski sparował piłkę.
Druga część spotkania straciła nieco na płynności. Rekord szukał drugiego gola, ale strzały Hornika oraz rezerwowych dobrze bronił Wojciech Szpaler. Z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić goście, rzucając do ataku wszystkie siły. Ostatni kwadrans przeniósł ogromne emocje na bielskim przedpolu. Najpierw gospodarzy uratowała genialna interwencja Kaczorowskiego, który przy dobitce wyciągnął piłkę z linii bramkowej. Prawdziwe oblężenie miało jednak miejsce w 87 minucie, kiedy piłka zmierzała już do siatki, ale w ostatniej chwili ofiarnym wślizgiem wybił ją Jan Sobociński.
Na konferencji prasowej Marcin Sasal zastanawiał się, czy futbolówka jednak nie przekroczyła linii bramkowej. - Materiały dowodowe pewnie znikną, a sędzia zawsze ma rację. Stawką meczu było spokojne utrzymanie dla obu drużyn, a tymczasem to gospodarze zapewnili sobie ten przywilej, a my w ostatniej kolejce będziemy musieli liczyć na innych. Oglądaliśmy dwie różne połowy. Pierwszą słabą i nerwową, na początku której byliśmy jak sparaliżowani. Druga była lepsza, choć szarpana, ale mieliśmy więcej okazji - powiedział trener Świtu.
- Wiosną musieliśmy zdobyć 25 punktów i udało nam się to na kolejkę przed końcem. Wygraliśmy trudny mecz, zachowując kolejne czyste konto - mówił szkoleniowiec Rekordu Piotr Tworek, ciesząc się z utrzymania na szczeblu centralnym.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Rekord Bielsko-Biała - Świt Szczecin 1:0 (1:0)
1:0 - Kempny, 7 min
REKORD: Kaczorowski - Pawłowski, Boczek, Sobociński, Mazurek (84. Broda) - Kempny (74. Tekieli), Ściślak, Gibiec (84. Soszyński), Ciućka, Klichowicz (79. Ryś) - Hornik (79. Syrek). Trener Piotr TWOREK.
ŚWIT: Szpaler - Nowicki, Wojdak (76. Ciechanowski), Rogala, Kisły (60. Remisz), Woźniak - Koziara (51. Kort), Obst (60. Ropski), Aftyka - Lebedyński (60. Tkaczuk), Kapelusz. Trener Marcin SASAL.
Sędziował Arkadiusz Nestorowicz (Biała Podlaska). Widzów 650.
Żółte kartki: Ściślak, Boczek, Broda, Kaczorowski - Tkaczuk, Kapelusz, Aftyka.
