Nie musimy panikować

Rozmowa z Michalem Gasparikiem, trenerem Górnika Zabrze

Maksym Chłań i trener Michal Gasparik zagrają z Rakowem o pełną pulę! Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

W tabeli tragedii na razie nie ma, bo wciąż jesteście w czołówce, ale wiosną w sześciu ligowych meczach zdobyliście tylko pięć punktów. Tylko Nieciecza i Płock mają mniej, bo trzy „oczka” w 2026 roku. Jak pan na to patrzy i z czego wynika fakt, że nie idzie tak, jak wcześniej?

- Kilka rzeczy się na to składa. Nie jesteśmy w takiej formie, w jakiej byliśmy jesienią. Gra nie idzie nam tak jak wcześniej. Cieszymy się, że w dwóch ostatnich meczach nie straciliśmy bramki, ale z drugiej strony nie zbyt wiele kreujemy z przodu. Liczę, że w niedzielnym meczu z Rakowem będzie inaczej i że pokażemy, na co nas stać, bo nasza gra nie wygląda przecież źle. Pokazał to choćby niedawny pucharowym mecz z Lechem na wyjeździe, gdzie pokonaliśmy wygrywającego spotkanie za spotkaniem rywala i awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski. Tabela jest bardzo płaska, każdy walczy o wszystko. Trzeba też pamiętać, że straciliśmy zimą najlepszego zawodnika Ousmane'a Sowa (za 3 mln euro został sprzedany do duńskiego Broendby, gdzie w dwóch ostatnich meczach był ledwie rezerwowym – przyp. red.). Strzelał bramki, miał asysty. Szukamy cały czas rozwiązana przy doborze skrzydłowych.

Jakby trener mógł się cofnąć kilka miesięcy wstecz, to postawiłby się pan działaczom w sprawie odejścia Senegalczyka, który w pierwszej rundzie strzelił 9 bramek i miał 3 asysty?

- Rozumiałem sytuację, bo kwota była bardzo wysoka, ale też wiem, że jak chcesz o coś grać, to nie chcesz sprzedać swojego najlepszego zawodnika. To jest normalne. Potwierdzi to każdy trener, każdy to powie w szatni. Trzeba jednak powiedzieć, że chciał iść do mocniejszej ligi, a kwota transferowa była w tym przypadku bardzo wysoka.

Jeśli chodzi o pozyskanych nowych piłkarzy, których w zimowych okienku trafiło do was aż ośmiu, to tak po prawdzie tylko Lukas Sadilek gra więcej. Inni nie bardzo… Jak to trener oceni? Czy zimowe okienko było w waszym wypadku udane?  

- Na razie nie możemy powiedzieć, że na sto procent było udane. Zawodnicy, którzy do nas dołączyli, nie grają. Wiedzieliśmy, że potrzebujemy napastnika do grania. Mamy Borisława Rupanowa, który jest młody, ma potencjał, widzimy to wszystko. Na razie jednak Sondre Liseth jest lepszy. Chcieliśmy wzmocnienia w ataku przez zimę, ale go nie mamy. Szacunek jednak dla Sondre, który zawsze da 120 procent, ale nie jest to typowa „dziewiątka”, jakiej potrzebujemy. Inna rzecz – wiedzieliśmy, że jak sprzedamy Sowa, to chcemy skrzydłowego w wersji 1 do 1, tak żeby utrzymać ten poziom, który prezentowaliśmy. I też nie mamy takiej jakości. Ci., którzy przyszli, to młodzi chłopcy, pracujemy z nimi. Potrzebują trochę czasu i na pewno będą wyglądali lepiej. Inna rzecz, że jak grasz nowymi zawodnikami, to też trzeba czasu na to, żeby współpraca między graczami wyglądała dobrze. Nie musimy jednak panikować, Górnik wygląda dobrze. Potrzeba więcej punktów, a pamiętamy też, że jesteśmy w półfinale Pucharu Polski.

Szkoda wielu straconych punktów wiosną, prawda?

- Dokładnie. Widać, jaki jest nasz bilans w tabeli, gdzie albo wygrywamy, albo przegrywamy (Górnicy są jednym z najrzadziej remisujących zespołów w ekstraklasie – przyp. red.). Gramy do końca i chcemy wygrywać. Z Pogonią graliśmy o pełną pulę, jeszcze w końcówce robiliśmy zmiany, które miały pomóc w odniesieniu zwycięstwa, ale niestety... karny, przypadek i porażka. Potem to samo było w Katowicach. Prawdopodobnie jak gralibyśmy na remis, to ten jeden punkt byśmy mieli. Walczyliśmy jednak do końca o wygraną, przeciwnik wyprowadził kontrę i ostatecznie ulegliśmy. Także zZ Bruk-Betem, gdyby był karny, mielibyśmy trzy punkty i bylibyśmy tam, gdzie chcielibyśmy być. Na razie jesteśmy w półfinale Pucharu Polski, gdzie mieliśmy najlepszy los. Jasne, nie będzie to łatwy mecz, ale gramy o finał i o europejskie puchary. Gramy też jeszcze w lidze i wszyscy o tym pamiętamy.       

Pytanie o Raków. Czy pomoże wam to, że za Częstochowianami mecz w Lidze Konferencji z Fiorentiną?

- To się okaże po niedzielnym meczu, ale na pewno mają inne przygotowanie do ligowego meczu niż my. Grali na wyjeździe, wieczorem. Zobaczymy, czy będą u nich jakieś rotacje. Z drugiej strony, to wiadomo, że są dobrze przygotowani. Wiemy, jak mocny mają skład i stać ich na zmiany. Mają do meczu z nami tylko dwa dni, my mieliśmy tydzień.

Jak może być na boisku?

- Chcemy zagrać ofensywnie, na dużej intensywności, żeby była jakość. Chcemy wykorzystać tę energię, którą dają nam nasi kibice, trybuny. A jaki będzie wynik, to zobaczymy. Czujemy, że w tym sezonie możemy zrobić coś szczególnego. Widzę to na treningach, gdzie jest ostra rywalizacja i gdzie mam obawy, czy nie skończy się jakimś urazem, bo każdemu tak zależy, żeby grać. Jest walka o miejsce w wyjściowej jedenastce.   

Rozmawiał Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się