Nie mówią o mistrzostwie
LIGOWIEC - Michał Zichlarz
Górnik Zabrze Fot. Weronika Morciszek/ PressFocus
Rok temu dobra gra i eksponowana pozycja były zaskoczeniem. Ledwie kilka miesięcy wcześniej Górnik kończył ekstraklasę na dziewiątym miejscu. Latem zmieniono szkoleniowca, pojawiło się wielu nowych zawodników, zaczęło iść świetnie i tak było do końca rozgrywek, gdzie na koniec, po 54 latach cieszono się z Pucharu Polski i gdzie po 32 latach było medalowe miejsce w lidze. Czy teraz – po tak dobrym starcie - będzie mistrzostwo Polski po 39 latach? Ostatni tytuł Zabrzan to przypomnijmy - to 1988 rok, czyli inna epoka we wszystkim.
W Zabrzu, i słusznie, uciekają od pytania o mistrzostwo. Za wcześnie na takie dywagacje, choć widać, że drużyna jest mocna, bardzo mocna, a stanowi o tym liczna kadra, budowana z myślą o fazie ligowej europejskich pucharów, której niestety nie udało się osiągnąć. Trudno, to już za Górnikiem, a jak mówią trenerzy i zawodnicy trzeba patrzeć krótkoterminowo, w tym wypadku na najbliższe spotkania czy spotkanie, w tym wypadku na wyjazd w poniedziałek do Kielc. To jest najistotniejsze.
Dalej jesteśmy we wczesnej fazie rozgrywek. Sześć lat temu w pandemicznym sezonie 2020/21 Górnicy prowadzili po pięciu kolejkach z 13 punktami, żeby potem skończyć na… 10. miejscu. Wisła Płock cztery lata temu prowadziła z 16 punktami po 7 kolejkach, żeby następnie... spaść. Lech rok temu? Ósme miejsce w lidze po 15 kolejkach z 21 punktami, a potem mistrzostwo.
Sezon jest długi, a tabele, jak mówią doświadczeni piłkarze, liczy się tylko raz. Kiedy? Na zakończenie sezonu.
