Nie mogą się odkręcić
Mistrzowie Polski od ponad dwóch miesięcy nie wygrali ligowego spotkania przy Bułgarskiej.
Kibice Lecha, podobnie jak kapitan Mikael Ishak, łapią się za głowę, patrząc na grę mistrzów Polski. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
Nudy nie było
Tym razem to nie kibice, ale oba zespoły już w pierwszej połowie… odpaliły fajerwerki. Najpierw Fabio Ronaldo zagrał płaską piłkę, a niefortunnie interweniował Joel Pereira, posyłając ją do własnej bramki. Kilkanaście minut później brazylijski skrzydłowy wykończył precyzyjnym strzałem kontrę swojego zespołu. Lechici byli w szoku, podobnie jak kibice na trybunach.
Potem do głosu dochodzili już tylko gospodarze. Luis Palma w swoim stylu przymierzył z dystansu i piłka trafiła w samo okienko. Dla Honduranina to czwarty gol w polskiej ekstraklasie. W Poznaniu już zbierają bejmy (poznańskie określenie na pieniądze) na wykup skrzydłowego. W doliczonym czasie pierwszej połowy winy odkupił Pereira, który uderzył odbitą piłkę i wyrównał stan meczu.
Para poszła w gwizdek
Druga połowa wyglądała już kompletnie inaczej. Piłkarze Kolejorza przejęli kontrolę, ale nie stwarzali sytuacji. Były pojedyncze próby, ale one nie znajdowały celu, nawet przy kiepskiej dyspozycji Ivana Brkicia. Motor próbował odpowiadać, ale pojedyncze akcje także nie przynosiły zmiany wyniku. Dla potwierdzenia wystarczy przytoczyć statystyki. W drugiej połowie padł tylko jeden celny strzał, który wyłapał Bartosz Mrozek.
– Znowu popełniamy błędy, przez co nie wygrywamy kolejnej rywalizacji na własnym stadionie. Musimy to przeanalizować; zobaczyć, co możemy zrobić lepiej i przygotować się na czwartkowe spotkanie w Madrycie (z Rayo Vallecano) – podsumował rywalizację Joel Pereira. I trudno się nie zgodzić, ponieważ lechici przez błędy nie dość, że znowu nie zachowali czystego konta, to nie wygrali trzeciego spotkania w lidze z rzędu, a także kolejnego u siebie. Na zwycięstwo w domu czekają od 31 sierpnia (2:1 z Widzewem) i wciąż nie umieją się odkręcić…
Miłosz Cebo
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Lech Poznań – Motor Lublin 2:2 (2:2)
0:1 – Pereira, 9 min (samobójcza), 0:2 – Ronaldo, 20 min (asysta Rodrigues), 1:2 – Palma, 25 min (asysta Ishak), 2:2 – Pereira, 45+1 min (bez asysty)
LECH: Mrozek 4 – Pereira 5 (79. Gumny niesklas.), Douglas 4, Milić 5, Gurgul 5 – Ouma 4, Jagiełło 5 (67. Kozubal 4) – Ismaheel 3 (46. Bengtsson 4), Rodriguez 4 (79. Fiabema niesklas.), Palma 7 (67. Agnero 3) – Ishak 4. Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Bąkowski, Mońka, Moutinho, Skrzypczak, Thordarson.
MOTOR: Brkić 4 – Stolarski 5, Bartos 5, Najemski 5, Luberecki 5 – Wolski 4 (67. Scalet 5), Samper 5 (77. Łabojko niesklas.), Rodrigues 6 (89. Karasek niesklas.) – Król 5 , Czubak 4 (77. Dadaszow niesklas.), Ronaldo 7 (46. van Hoeven 5). Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Tratnik, Ede, Haxha, Matthys, Meyer, Palacz.
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków) – 5. Asystenci: Sebastian Mucha (Kraków) i Marcin Ciepły (Kraków). Widzów 22692. Czas gry - 98 min (50+48). Żółte kartki: Milić (38. faul), Pereira (43. niesp. zach.) – Ronaldo (45+2. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| LECH | MOTOR | |
| 60 | posiadanie piłki | 40 |
| 3 | strzały celne | 2 |
| 15 | strzały niecelne | 6 |
| 6 | rzuty rożne | 2 |
| 1 | spalone | 2 |
| 10 | faule | 15 |
| 2 | żółte kartki | 1 |
GŁOS TRENERÓW
Mateusz STOLARSKI: - Jeżeli przyjeżdżasz na stadion mistrza Polski, pierwsze, o czym myślisz, to jakakolwiek zdobycz punktowa. Lech może nie jest tak mocny u siebie, jak w poprzednim sezonie, ale to bardzo jakościowa drużyna. Prowadziliśmy 2:0 i wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Rywale strzelili dwa gole, ale nie mogę mieć dużych pretensji o te trafienia do mojego zespołu, bo one były na bardzo dużej jakości. Nie mam więc pretensji o stracone gole, ale o to, że nie poszliśmy po bramkę na 3:2.
Niels FEDERIKSEN: - Chcieliśmy zwyciężyć, ale od początku nie byliśmy wystarczająco dobrzy i tak naprawdę to sami pokrzyżowaliśmy sobie sami plany tym, że tak źle weszliśmy w ten mecz. Po dwudziestu minutach było już 0:2, co było katastrofą. Wprawdzie udało się wrócić do meczu, jednak ciężko wygrać spotkanie, kiedy tak źle się w nie wchodzi.
____________________________________Hołd dla legendy
We wtorek przypada setna rocznica urodzin Teodora Anioły - jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii Kolejorza, zdobywcy 138 ekstraklasowych goli dla poznańskiej drużyny. „Diabeł” - taki przylgnął doń przydomek na długo przed tym, jak polscy kibice nagrodzili nim Andrzeja Szarmacha. W plebiscycie „Gazety Poznańskiej” został Sportowcem 40-lecia Wielkopolski (w 1985), a dziewięć lat później - Piłkarzem 75-lecia tegoż regionu. Trudno się temu dziwić, skoro trzy razy z rzędu (to osiągnięcie wyrównał później Kazimierz Kmiecik, a poprawił - Włodzimierz Lubański) sięgał po koronę króla strzelców w ekstraklasie - za każdym razem z dorobkiem 20 goli.
1 listopada mogiłę klubowej legendy, pochowanej na cmentarzu Junikowo, odwiedził obecny kapitan Lecha, Mikael Ishak. Szwed, który na swym koncie ma już 80 goli w polskiej elicie, złożył kwiaty na grobie Teodora Anioły.
(DaL)
Fot. Przemysław Szyszka/lechpoznan.pl
