Nie ma rzeczy niemożliwych

W sobotę i środę rozegrany zostanie dwumecz barażowy, który wyłoni ostatniego uczestnika rozgrywek ORLEN Superligi Kobiet w sezonie 2026/27.

Mocna obrona i skuteczny atak to najprostsza recepta Sośnicy na barażowy sukces. Fot. Orlen Superliga

Przed nami decydujące rozstrzygnięcia w walce o miejsce w elicie. Po zajęciu przedostatniego miejsca w tabeli grupy spadkowej o utrzymanie na najwyższym szczeblu powalczy Sośnica Gliwice, natomiast o historyczny awans zawalczy MTS Żory, zespół, który zajął 2. miejsce w rozgrywkach Ligi Centralnej Kobiet.

Stabilne, konsekwentne...

Sezon zasadniczy dla MTS-u Żory był bardzo stabilny i konsekwentny. Zespół nie tylko wygrywał mecze, ale robił to w sposób kontrolowany, oparty na dobrej organizacji gry i coraz większej dojrzałości w kluczowych momentach spotkań. W ostatnich miesiącach potwierdził, że buduje swoją pozycję w sposób świadomy i konsekwentny – zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Stabilność wyników sportowych, rosnące zainteresowanie kibiców i jasno określony cel w postaci walki o Superligę sprawiają, że jest to projekt, który zyskuje na znaczeniu z każdym dniem. - Wicemistrzostwo Ligii Centralnej jest dla nas czymś więcej niż realizacją planów – podkreśla trenerka Anna Niewiadomska. - Wycofanie JSW, naszego głównego sponsora, poniekąd wymusiło zmiany. Rewolucja w kadrze była bardzo duża. Odeszły doświadczone zawodniczki, mające inne plany sportowe albo życiowe. Zastąpiły je dziewczyny, które - jak się okazało - utrzymały jakość zespołu. Przed sezonem chciałyśmy być w pierwszej czwórce, ale w związku z odmłodzeniem i mocną przebudową składu, nie wszyscy w nas wierzyli. Oczywiście potencjalny sponsor, ułatwiłby nam walkę o wyższe cele, ale - pomimo różnych problemów - bez porażki w drugiej rundzie zostaliśmy wicemistrzyniami Ligi Centralnej z tylko dwupunktową stratą do drużyny z Radomia.

... odważne, waleczne, zaangażowane

Z Sośnicą podopieczne trenerki Niewiadomskiej znają się bardzo dobrze. Rok po roku mierzyły się w rozgrywkach Pucharu Polski; dwukrotnie nieznacznie górą były Gliwiczanki. - Doskonale znamy zespół z Gliwic – przyznaje opiekunka MTS-u. - Jest to bardzo doświadczona drużyna, posiadająca w swoich szeregach zawodniczki od wielu sezonów grające w Superlidze. Przed dwoma laty, również w barażu o ORLEN Superligę, nieznacznie uległyśmy drużynie z Kalisza. Wtedy do awansu zabrakło nam dwóch bramek, pewnie dlatego, że decydujący mecz rozegrałyśmy w zaledwie 9-osobowym składzie. Teraz mamy pełną kadrę, mieszankę doświadczenia z przewagą młodych dziewczyn - odważnych, walecznych i zaangażowanych. Stworzyłyśmy zespół o konkretnym stylu gry i niebojący się wyzwań. W tym sezonie pokazałyśmy już wiele razy, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Zbigniew Cieńciała

__________________________

Sport kocha niespodzianki, niestety...

Rozmowa z Michałem Kubisztalem, szkoleniowcem Sośnicy Gliwice

Zacznijmy od pytania, czy zostaje pan w Gliwicach i czy już układa plany pod przyszły sezon, zakładając naturalnie, że utrzymacie się w ORLEN Superlidze?

- Zakładamy, że się utrzymamy. Czy zostaję – pomidor! Na razie w klubie były prowadzone rozmowy ze wszystkimi, tylko nie ze mną. Z drugiej strony,  nie planuję za bardzo nigdzie daleko się ruszać...

W barażach spotykacie się z Żorami, które bardzo chcą awansować do Superligi. Co pan wie na ten temat?

- Zdania są mocno podzielone. Między wersją „chodzącą” w internecie, na Facebooku a kuluarowymi rozmowami, nie wszystko jest tak piękne i różowe, jak się opowiada dookoła. Żory chcą zagrać, sportowo na to zasłużyły, szykują się do baraży. Zdajemy sobie sprawę, że nie mają nic do stracenia. To bardzo młody zespół, który wyjdzie na parkiet i będzie walczył. Natomiast na papierze to my jesteśmy zdecydowanym faworytem, tylko trzeba to jeszcze udowodnić na boisku.

Jakie mają atuty wasze przeciwniczki?

- Znam ten zespół bardzo dobrze, ale między Bogiem a prawdą, bez obrazy, patrząc czysto realistycznie - ile dziewcząt z Żor załapałoby się do pierwszej siódemki w jakimkolwiek zespole superligowym? Z drugiej strony wiadomo, to jest sport, który kocha niespodzianki.

Niestety, z waszego punktu widzenia?

- One nie mają nic do stracenia. Jeżeli my, nie daj Boże, nie podejdziemy poważnie do tego dwumeczu, choć odrobinę zlekceważymy Żory, to będzie to bardzo bolało. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

Co się u was działo w długiej przerwie od ostatniego meczu?

- Te trzy tygodnie przerwy w graniu wykorzystaliśmy bardziej na leczenie urazów, spokojną regenerację po sezonie, ustawienie głów, że wychodzimy na boisko i robimy swoje, nie patrząc na przeciwnika.

Oznacza to, że jesteście już gotowi na wasz finał sezonu?

- Uważam, że tak. Przepracowaliśmy dobrze ostatni okres. Oglądaliśmy wideo z Żorami i wiemy, że musimy się przestawić na inne tempo grania. Inny sposób atakowania.

W grudniu graliście w Żorach mecz rundy eliminacyjnej Pucharu Polski...

- I po męczarniach udało się wygrać (23:20, do przerwy 9:12 - przyp. red.). Byliśmy jednak wtedy w zupełnie innym miejscu, z innymi głowami. Tamto spotkanie miało się odbyć, więc się odbyło. Teraz oba zespoły po całym sezonie grania są trochę zmęczone, więc są w innym miejscu. Nie wiem, ile w Żorach jest euforii, że zajęły 2. miejsce i znalazły się w barażach, a ile smutku, że nie udało się bezpośrednio awansować. Jeżeli prawdą jest, że jest tam tak duży nacisk na Superligę, to przegrana rywalizacja z Radomiem może mieć swój negatywny oddźwięk. Generalnie ciężko wyrokować, czy presja tego meczu pozwoli drużynie z Żor unieść jego ciężar.

Będzie decydował bardziej pierwszy mecz w Żorach, czy rewanż w Gliwicach?

- Trzeba dobrze zagrać już w sobotę. Pokazać, że zasługujemy na grę w Superlidze. Jeżeli wygramy pierwszy mecz, wtedy dużo łatwiej będzie się grało u siebie. Dlatego chcemy od razu wygrać, a potem będziemy się martwić o różnicę bramek.

Na koniec kwestia pozornie niezwiązana z barażami, bo dotyczy zespołu z Koszalina, który podobno ma wielkie kłopoty organizacyjne. Mówi się, że jego licencja na kolejny sezon jest zagrożona...

- Z plotek wynika, że Koszalinowi brakuje miliona, miliona 200 tysięcy złotych do zamknięcia budżetu. Skoro przez rok nie udało się zebrać takiej kwoty, to nie wierzę, że nagle się znajdzie. Nie wierzę, że miasto wyciągnie z tylnej kieszeni brakującą kasę, choć podobno klub naciska, że jeśli miasto nie im pomoże, to upadnie. Z drugiej strony działacze rozpytują na rynku, by w ostatniej chwili uzupełnić skład na nowy sezon, bo część obecnej kadry już sobie znalazła nowe miejsca pracy. Niestety, to kolejny sezon profesjonalnej ligi, że maju nie wiadomo, kto przystąpi do kolejnych rozgrywek.

Rozmawiał Zbigniew Cieńciała

Michał Kubisztal liczy, że jego zawodniczki staną na wysokości zadania... Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus


Baraże o ORLEN Superligę Kobiet

Sobota, 9 maja
◼ ŻORY, 18.00: MTS - SPR Sośnica Gliwice  
Środa, 13 maja
◼ GLIWICE, 18.00: SPR  Sośnica - MTS Żory


CZY WIESZ, ŻE...

Rywalizacja barażowa toczy się w formule dwumeczu. O zwycięstwie zadecyduje większa liczba punktów  zdobyta w obu spotkaniach. Gdy każda z drużyn wygra po jednym meczu, o wyłonieniu triumfatora zadecyduje lepszy bilans bramek z obu spotkań. Jeśli bilans bramek po dwóch meczach będzie remisowy, o zwycięstwie i grze w ORLEN Superlidze Kobiet zadecydują rzuty karne zaraz po zakończeniu drugiego spotkania. Jeśli pierwszy zakończy się remisem – ani dogrywka, ani rzuty karne nie są przewidziane.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się