Nie ma nic za darmo

Rozmowa z Maksymilianem Graniecznym, libero reprezentacji Polski

Maksymilian Granieczny z przytupem wszedł do reprezentacji Polski. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

Był pan objawieniem ubiegłorocznego sezonu reprezentacyjnego. Jako debiutant wygrał pan walkę o miejsce w składzie i pojechał na mistrzostwa świata. Przed nowym sezonem wciąż odczuwa pan ekscytację i dreszczyk emocji przed występami w kadrze?  

- Oczywiście, tu nie jakiejkolwiek mowy o negatywnych emocjach, bo bycie w Spale to jest spełnianie marzeń. To jest trenowanie z najlepszymi, pod okiem najlepszego sztabu. Cieszę się, że mogę tu być od samego początku i iść do przodu.

 Za panem bardzo trudne miesiące, najpierw kontuzja ręki, potem problemy finansowe i upadek klubu Jastrzębski Węgiel. Trudno się było pozbierać?

- Kontuzja to było brutalne zderzenie ze ścianą. Po sukcesach w Lidze Narodów i mistrzostwach świata bardzo cieszyłem się na powrót do klubu. Nawet nie wiem, czy trenowałem tydzień i nagle doznałem złamania ręki z przemieszczeniem. Konieczna była operacja, a potem żmudna rehabilitacja. Wcześniej nie miałem tak poważnej kontuzji. To był dla mnie trudny moment, ale dzięki ludziom wokół mnie - rodzinie, klubowi, czy nawet chłopakom, którzy doświadczali podobnych rzeczy w kadrze - byłem w stanie szybko znaleźć miejsce, w którym będę mógł przejść operację i później ciężki okres rehabilitacji. O problemach Jastrzębskiego Węgla nie ma już co mówić, bo raczej sytuacja dla wszystkich jest klarowna. Mimo kłopotów finansowych i wycofania się zespołu z rozgrywek przed kolejnym sezonem, jestem temu klubowi ogromnie wdzięczny za te wszystkie lata i możliwości, jakie mi dał. Nie jestem jego wychowankiem (jego pierwszym klubem był Górnik Radlin – przyp. red.), ale spędziłem w nim naprawdę wiele, wiele lat. Dziękuję za te możliwości.

Ma pan dopiero 20 lat, a za sobą trzy pełne sezony w PlusLidze. Szybko zdobył pan nie tylko cenne doświadczenie ligowe, ale też reprezentacyjne, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Czuje pan, że jest pan już dojrzałym siatkarzem?

- Wydaje mi się, że z każdym rokiem mogę  powiedzieć, że zrobiłem mały krok w przód, jeśli chodzi o dojrzałość - życiową czy boiskową. Sytuacje, które przeżyłem, są lekcją na przyszłość i tak to staram się je odbierać. Wciąż jestem młody, wciąż jeszcze wiele przede mną i wiele rzeczy do nauczenia. Bardziej niż osoba z doświadczeniem, to czuję się jeszcze jako ktoś, kto to doświadczenie zdecydowanie musi zbierać od starszych, lepszych i bardziej doświadczonych kolegów.

Eksperci, dziennikarze okrzyknęli pana jednym z największych talentów w polskiej siatkówce i wróżą panu wielką karierę. Od pochlebstw mogło się zawrócić w głowie…

- Wiem, jak działają media. I wiem też, że wszystko, co jest za mną, to z jednej strony zostaje ze mną na zawsze, bo ten zeszły sezon kadrowy, medale, które zdobyliśmy, debiuty w PlusLidze czy w Lidze Mistrzów, to są rzeczy, które zostaną ze mną na całe życie, więc to jest coś długoterminowego. Ale z drugiej strony to nic mi nie da teraz, na tym etapie, nie sprawi, że coś mi się należy, że coś mi będzie dane za darmo. I niezależnie od tego, jakie rzeczy przeżyłem muszę pracować, dawać siebie wszystko na treningach, bo to nie przyjdzie samo. To nie jest tak, że mogę sobie wpisać do CV reprezentację Polski w zeszłym sezonie czy debiut w Lidze Mistrzów w wieku 15 lat i teraz pójdę na trening i piłka sama się będzie odbijać. Wiem, że to tak nie działa. Cieszę się, że to wszystko mogę przeżyć, ale też wiem, że tu teraz jest zupełnie nowa droga, nowy rok, nowy sezon i zaczynamy od zera.

 Rywalizacja w kadrze na pozycji libero jest ogromna. Trener Nikola Grbić powołał na tę pozycję pięciu zawodników. Jak ocenia pan swoje szanse?

- Chcę walczyć. Chcę walczyć o to, żeby być tutaj jak najdłużej, ale takie nastawienie ma pewnie każdy z nas. Na razie jest grupa 37 zawodników i każdy z nas ma taki sam cel: jak najlepiej trenować, pokazywać się i dążyć do tego, żeby kolejne etapy kadry przechodzić. Mam takie samo nastawienie jak w zeszłym roku: jestem tutaj od początku i chcę przeżywać w 100 procentach każdy kolejny dzień. Wierzę, że takie podejście doprowadzi mnie jak najdalej. Nie wybiegam daleko w przód. Raczej jestem osobą, która skupia się na tym, co tu i teraz. Wiemy, jaki jest harmonogram rozgrywek, w tym roku mistrzostwa Europy, w kolejnym mistrzostwa świata, a potem igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Oczywiście moim największym marzeniem jest występowanie w takich turniejach, granie, możliwość reprezentowania Polski. To są takie marzenia długoterminowe. Ale ja raczej jestem osobą, która skupia się na tych krótkoterminowych celach i wierzę, że takie myślenie o tym, co tu i teraz i trenowanie, granie, życie z dnia na dzień, doprowadzi mnie do spełniania tych marzeń.

 Po występie w ubiegłorocznych mistrzostwach świata czuje się pan pewniakiem do wyjazdu na mistrzostwa Europy?

- Każdy, kto tutaj się znalazł, marzy o tym, żeby grać w mistrzostwach Europy. Nie myślę więc o tym, ile tygodni mogę tutaj spędzić, bo reprezentacja jest na tyle silna i na tyle mocna, na tyle dobrych mamy graczy, że jeśli ktoś będzie lepszy, to on pojedzie. Są osoby, które już na tyle sobie zapracowały swoją marką, że raczej mogą być pewne wyjazdu na mistrzostwa, ale na pewno mi jeszcze daleko do takich osób. Wiem, że muszę prezentować na zgrupowaniu od początku do końca najwyższy poziom, żeby w ogóle myśleć realnie o tym, żeby przejść kolejne etapy. Skupiam się po prostu na tym, żeby poszczególne dni, tygodnie dobrze przepracować i mieć możliwość zagrania pierwszego sparingu, drugiego i tak dalej.

 Czego zatem życzyć panu w nadchodzącym sezonie reprezentacyjnym?

- Przede wszystkim zdrowia, czyli sezonu bez kontuzji. Chciałbym, żeby trudne treningi dały nam jakość na boisku. Wierzę, że jako reprezentacja będziemy grali o najwyższe trofea, będziemy bić się o medal w Lidze Narodów. Wierzę też w to, że Polska zdobędzie mistrzostwo Europy i da to nam przepustkę na igrzyska olimpijskie.

 Rozmawiała Monika Sapela/PAP

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się