Nie ma neonu i... pieniędzy!
Medaliści olimpijscy dotąd nie otrzymali nagród finansowych od PKOl-u.
Wytęż wzrok i znajdź jedną zasadniczą różnicę na tych zdjęciach! Fot. Piotr Nowak i Radek Pietruszka/PAP
KRYPTOLIMPIZM
Według informacji Polskiej Agencji Prasowej, wciąż nie zostały rozliczone nagrody Polskiego Komitetu Olimpijskiego w tokenach w wysokości 950 tys. zł dla trójki medalistów zimowych igrzysk w Mediolanie. Dotyczy to skoczków narciarskich Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska oraz panczenisty Władimira Semirunnija. Miała je wypłacić firma Zondacrypto.
Zapłacimy jak nam zapłacą...
- Dziś nie stać nas na wypłatę tych premii dla medalistów - powiedziała rzeczniczka PKOl-u Katarzyna Kochaniak-Roman, dodając, że inny sponsor, Polkomtel, nie zapłacił styczniowej faktury, zerwał umowę i jest winien dużą sumę.
Rzecznika PKOl-u potwierdziła, że transza od Zondacrypto, z której miały zostać wypłacone premie dla medalistów, nie wpłynęła. Podkreśliła, że po uregulowaniu zaległości przez Polkomtel pierwszą decyzją będzie przesłanie zaległych środków na konta olimpijczyków.
Prezes PKOl-u, Radosław Piesiewicz, 23 kwietnia zapowiedział, że jeśli do końca kwietnia nie wpłynie kolejna transza środków z giełdy kryptowalut Zondacrypto, to zerwie umowę sponsorską. - Jeżeli do 30 kwietnia, tak mówią zapisy, do nas, do PKOl-u, nie wpłyną środki, mam podstawę, żeby zerwać umowę i ta umowa zostanie zerwana bezkosztowo, bez żadnych perturbacji dla PKOl - powiedział Piesiewicz na antenie RMF FM. - I natychmiast znika neon z siedziby PKOl-u - dodał.
Emblemat wygaszony
Jak poinformował Eurosport, w czwartek wieczorem neon został usunięty. Na zamieszczonym filmie widać osoby na wysięgniku samochodowym, które wygaszają napis na budynku PKOl-u. W czwartek grupa pięciu parlamentarzystów koalicji rządzącej złożyła pismo w Centrum Olimpijskim w Warszawie, w którym domagają się ujawnienia umowy PKOl-u z Zondacrypto. Chcą, aby nazwa sponsora zniknęła jak najszybciej z siedziby PKOl-u. - Fundamentem ruchu olimpijskiego są uniwersalne wartości. Szlachetność, uczciwość, walka w duchu fair play. Pan Piesiewicz te wartości przejechał walcem. Ponawiam apel. Panie prezesie, dla dobra ruchu olimpijskiego proszę podać się do dymisji - powiedział poseł Andrzej Szewiński.
Posłanka Małgorzata Niemczyk zwróciła uwagę, że w przypadku ubiegania się przez Polską o organizację igrzysk olimpijskich polski sport nie może być utożsamiany z firmami o niskiej wiarygodności, zwłaszcza tymi powiązanymi z mafią rosyjską.
Historia wstydliwa
Przypomnijmy pokrótce, że giełda kryptowalut Zondacrypto jest od 22 października 2025 roku sponsorem generalnym PKOl-u. Zgodnie z umową siedziba PKOl zmieniła nazwę na „zondacrypto Centrum Olimpijskie”, a w lutym na budynku, który od 20 lat nosi też imię Jana Pawła II, pojawił się wielki neon reklamujący sponsora. Po podpisaniu umowy w Monako PKOl ogłosił, że po raz pierwszy w historii nagrody za wyniki otrzymają także olimpijczycy, którzy w tegorocznych zimowych igrzyskach we Włoszech uplasują się na miejscach 4-8. Premie sponsor miał przekazać w tokenach, ale tego nie uczynił. 17 kwietnia śledztwo w sprawie niewypłacalności Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Jest ono prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, ale - jak zaznaczają śledczy - rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych. Wówczas Premier Donald Tusk podawał, że według szacunków poszkodowanych może być nawet 30 tysięcy ludzi. Wśród nich znaleźli się również polscy olimpijczycy, którzy informowali m.in., że nie zdążyli spieniężyć środków, jakie trafiły na ich konta Zondacrypto. Łącznie firma za wyniki w tegorocznych igrzyskach we Włoszech miała im przekazać w tokenach 1,38 mln złotych. Zawodnikom z lokat 4-8, którym nie udało się spieniężyć tokenów do czasu zaprzestania działalności przez giełdę, środki zapewnił jeden ze sponsorów PKOl-u.
(PAP)
