Nie kwiecień, a maj

Wiele wskazuje na to, że proces prywatyzacji Górnika Zabrze, który planowano domknąć w tym miesiącu, zostanie zakończony po majowych świętach.

Lukas Podolski i Kamil Żbikowski, prezydent Zabrza. Fot. Facebook

Co do trwającego i ciągnącego się, a zarazem skomplikowanego procesu prywatyzacji 14-mistrza Polski, to ostateczne terminy już kilkakrotnie były przekładane. Wszystko faktycznie jest już na samym finiszu, ale procedur nie da się pominąć, stąd zwłoka w czasie. Chodzi o formalności – istotne, żeby nie napisać bardzo istotne. Potrzebna jest zgoda radnych na zbycie przez miasto pakietu 86 proc. akcji. Przypomnijmy, że zabrzański magistrat od lat, a konkretnie od 2011 roku, jest właścicielem Górnika i stadionu im. Ernesta Pohla. Kupnem akcji zainteresowany jest LP Holding GmbH Lukasa Podolskiego, który ma przejąć wszystkie akcje.

Żeby tak było, potrzebne są dwa akty prawne – zgoda Rady Nadzorczej Spółki Górnik na transakcję, co jest formalnością, a także uchwała Rady Miasta o zgodzie na zbycie akcji. Miała zostać podjęta na Nadzwyczajnej Sesji RM, ale takowej nie ma planie. W planie najbliższej sesji, która ma się odbyć w poniedziałek 27 kwietnia, też nie ma takiego punktu, a do tego radni powinni z tygodniowym wyprzedzeniem zapoznać się z wszystkimi dokumentami. W tej sytuacji realny termin na dopięcie wszystkiego to maj.

„Szczegółowych zapisów jest sporo, przez co prawnicy po obu stronach mają pełne ręce roboty. Chcemy uzgodnić finalne wersje umów jeszcze przed końcem miesiąca. Potem przez około dwa tygodnie będziemy czekać na opinię rady nadzorczej i rady miasta, po czym będziemy mogli w końcu uroczyście podpisać umowę zbycia akcji” – napisał w mediach społecznościowych prezydent Zabrza Kamil Żbikowski.

Po podjęciu stosownych decyzji planowana jest wspólna konferencja na stadionie, gdzie porozumienie zostanie podpisane w świetle fleszy. Przyszły tydzień na taką okazję nie jest za dobry, bo przecież w Zabrzu i nie tylko tam wszyscy będą żyli tym, co będzie się działo w przyszłą sobotę w Warszawie, a chodzi oczywiście o finał Pucharu Polski, w którym Górnicy trenera Michala Gasparika zmierzą się z Rakowem. Zabrzanie mają szansę na pierwsze trofeum na krajowym podwórku od 1988, kiedy po raz ostatni byli mistrzem Polski. Ostatni krajowy puchar to jeszcze odleglejsze lata, bo 1972 rok, kiedy w drużynie grali Hubert Kostka, Stanisław Oślizło, Jan Banaś czy Włodzimierz Lubański, a trenerem był Jan Kowalski.

(zich)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się