Nie kupują kota w worku
Erik Jirka pozostanie na Górnym Śląsku, ale nie będzie już piłkarzem Piasta Gliwice, a GKS-u Katowice.
Erik Jirka podpisał z GieKSą kontrakt do czerwca 2028 roku. Fot. GKS Katowice
GKS KATOWICE
Katowiczanie przebywają na obozie przygotowawczym w Antalyi. W jego trakcie kadra drużyny uległa zmianie. Władze klubu zdają sobie sprawę z tego, że walka o utrzymanie nie będzie prosta, dlatego przeszły do ofensywy transferowej. Do zespołu w trakcie zgrupowania dołączył Mateusz Wdowiak, który ostatnio grał w Zagłębiu Lubin. Na tym jednak GieKSa się nie zatrzymała i w poniedziałek ogłosiła transfer kolejnego zawodnika – Erik Jirka na dwa i pół roku przenosi się na Nową Bukową z Piasta Gliwice. To poważne wzmocnienie formacji ofensywnej – Słowak w rundzie jesiennej był jednym z najlepszych piłkarzy zespołu dowodzonego przez Maksa Moldera, a następnie przez Daniela Myśliwca. Był najskuteczniejszy spośród wszystkich Gliwiczan, zdobywając pięć bramek i zaliczając jedną asystę. Tym samym wpisał się na listę strzelców tyle samo razy, co najskuteczniejszy jesienią zawodnik GKS-u Bartosz Nowak.
Forsa na stół
Jirka trafił do Piasta zimą w sezonie 2024/25. Jego początki w zespole nie były szczególnie udane. Zagrał 15 meczów wiosną i nie zdobył ani jednego gola. Dopiero w bieżących rozgrywkach się odblokował. Piast nie nacieszył się jednak długo jego skutecznością. GieKSa zauważyła, że Jirka może być jej potrzebny i wyłożyła pieniądze na stół. Według nieoficjalnych informacji zapłaciła za niego około 400 tysięcy euro. To jeden z najwyższych transferów w historii klubu, obok Mateusza Kowalczyka, który został sprowadzony z Broendby za milion euro, oraz Ilji Szkurina, za którego zapłacono Legii 450 tysięcy euro.
Słowacja, Serbia, Hiszpania...
Jirka to dziesięciokrotny reprezentant Słowacji. W narodowych barwach zdobył dwie bramki. W ekstraklasie znany jest nie od dzisiaj, ponieważ na wiosnę sezonu 2019/20 został wypożyczony z Crvenej zvezdy do Górnika Zabrze. Zagrał wtedy w 17 spotkaniach ekstraklasy, zdobywając cztery gole. Jest wychowankiem Spartaka Trnawa, skąd trafił do Serbii. Z Crvenej zvezdy wypożyczany był nie tylko do Górnika, ale też do zespołu Radnicki Nisz oraz hiszpańskiego Mirandes. Następnie został wykupiony przez Real Oviedo za 500 tysięcy euro, po czym trafił do Viktorii Pilzno. Stamtąd powrócił do ekstraklasy, podpisując kontrakt z Piastem. To zawodnik, który zagrał 11 meczów w Lidze Europy, sześć w Lidze Mistrzów i dwa w Lidze Konferencji. Był mistrzem Słowacji w sezonie 2017/18 i zdobył krajowy puchar ze Spartakiem Trnawa. Był też mistrzem Serbii z Crveną zvezdą.
Wyjdą nad kreskę?
Tym transferem GKS Katowice po raz kolejny pokazał, że nie zbacza z obranego kursu. Polityka transferowa klubu się nie zmienia. Przed startem rozgrywek 2024/25, gdy zespół był świeżo po awansie do ekstraklasy, do Katowic przenieśli się Sebastian Milewski, Borja Galan, Adam Zrelak, Bartosz Nowak, Alan Czerwiński, Lukas Klemenz czy Rafał Strączek, czyli zawodnicy doskonale znani na polskim rynku. Zeszłego lata – poza Jesse Boschem i Emanem Markovicem – Katowiczanie podpisali kontrakty ze wspomnianym Szkurinem, Kacprem Łukasiakiem, Filipem Rejczykiem, Marcelem Wędrychowskim, Aleksandrem Paluszkiem czy Maciejem Rosołkiem. Wszyscy z nich to piłkarze, którzy wcześniej grali w ekstraklasie.
W Katowicach nie kupują kota w worku, potwierdzają to transfery Wdowiaka i Jirki. Pozostaje jedynie pytanie, czy taka polityka transferowa zda egzamin? Na razie GieKSa znajduje się w strefie spadkowej – choć warto podkreślić, że ma jeden zaległy mecz do rozegrania i tylko dzięki jednej wygranej może wskoczyć na… 10. miejsce.
Kacper Janoszka
