Nie jesteśmy zaskoczeni
KOMENTARZ „SPORTU” - Paweł Czado
Zwróciliśmy wtedy uwagę, że Lewandowski pojawił się w NYC w towarzystwie małżonki Anny. Potem sam wrócił na zgrupowanie reprezentacji, a żona wspólnie z influencerką i modelką Julią Tychoniewicz została w mieście na dłużej. Była Stanami zachwycona. – Idziemy zaraz na shopping, sprawdzamy różne produkty, inspirujemy się – mówiła z uśmiechem do kamery.
Kilka dni później była gościem m.in. Beyond Polish American Women's Club, a także Healthy Day w New Jersey, który współorganizuje. – Pokochałam Nowy Jork i na pewno tu jeszcze wrócę. Bardzo mnie to cieszy ze względu na moje projekty. Chcę przedstawić, jak realizuję dbałość o siebie, przede wszystkim w holistycznym wydaniu – stwierdziła Lewandowska w polonijnym radiu.
Widać było, że świetnie czuje się w Ameryce. To była zresztą już kolejna jej wizyta w Stanach – kilka tygodni wcześniej była choćby na Show Victoria's Secret, prestiżowym pokazie organizowanym przez amerykańskie przedsiębiorstwo, które zajmuje się produkcją i sprzedażą damskiej bielizny, odzieży oraz kosmetyków. W zeszłym roku organizowała w Stanach specjalne biletowane eventy, w trakcie których fani jej i jej męża mogli potrenować z nią i z jej teamem.
Właśnie to wszystko skłoniło nas wtedy do przypuszczeń, że MLS jest opcją, która jest przez rodzinę Lewandowskich brana poważnie pod uwagę. Anna Lewandowska jest kobietą, która wie, czego chce, wydaje się, że niczego nie zostawia przypadkowi. Dla piłkarza jej zdanie jest ważne. W tym kontekście naturalne było, że nasunęło się nam pytanie: czy wrażenia małżonki z Ameryki mogłyby mieć wpływ na dalszą karierę Lewandowskiego? Czy mógłby zostać piłkarzem zawodowej ligi amerykańskiej? Ta ciekawa kwestia musiała wtedy zostać bez odpowiedzi, przecież nie było żadnego tematu…
Okazało się, że jednak jest.
