Nie jesteśmy Legią II

Rozmowa z Markiem Finkowskim, twórcą sukcesów Pogoni Grodzisk Mazowiecki oraz prezesem honorowym

Marek Finkowski miał szczęście do ludzi. W krótkim czasie i za niewielkie pieniądze zbudował pod Warszawą klub, który ma szansę zagrać w ekstraklasie/Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

Grodzisk Mazowiecki kolejny raz zaskakuje piłkarską Polskę. Jeszcze w zeszłym roku graliście w 3. lidze, teraz pojawia się szansa na ekstraklasę. Jaki udział w sukcesach Pogoni ma Legia Warszawa i współpraca ze stołecznym klubem?

- Patrząc historycznie, współpraca Legii z Pogonią sięga jeszcze lat 70. ubiegłego wieku. Nasi najbardziej utalentowani wychowankowie często w wieku kilkunastu lat trafiali do Legii. Ta współpraca zacieśniła się jeszcze mocniej, gdy Legia zaczęła budować swój ośrodek treningowy w Książenicach, które leżą na terenie naszej gminy. Wówczas graliśmy w 3. lidze razem z rezerwami Legii. Nie mieli jeszcze boiska, na którym mogliby grać na tym poziomie rozgrywkowym, więc grali u nas. My z kolei już wtedy zaczęliśmy korzystać z boisk treningowych przy LTC.

Zdradźmy trochę kulis tej umowy o współpracy.

- Pomysł wspólnego projektu powstał tak naprawdę na... jachcie. Tak się składa, że w grupie kilku kolegów pływamy po morzach. W tym gronie był poprzedni burmistrz Grodziska Mazowieckiego Grzegorz Benedykciński oraz prezes Legia Training Center Tomasz Zahorski. Wspólnie zaczęliśmy dyskutować, że może byśmy tę naszą współpracę zacieśnili jeszcze bardziej. Tradycja i położenie były do tego dobrą podwaliną. Każdy przedstawił swoje pomysły, a potem zajęli się nimi fachowcy od tworzenia tego typu umów. Ze strony Legii odpowiedzialni za nią byli przede wszystkim dyrektor akademii Marek Śledź oraz Jacek Zieliński, oni to konstruowali. U nas rozmowy zaczął burmistrz Benedykciński, a kontynuował je Tomasz Krupski. Umowa trójstronna została zaakceptowana przez wszystkie strony i podpisana. Zbiegło się to z naszym niespodziewanym awansem do I ligi.

Już przejście tak małego klubu z 2. do 1. ligi dla wielu było sporą sensacją.

- Nie będę ukrywał: baliśmy się, że ciężko będzie nam zbudować drużynę, która szybko nie spadnie z powrotem do 2. ligi. Kilku zawodników od nas odeszło, bo już wcześniej podpisali kontrakty z pierwszoligowcami, jeden trafił nawet do ekstraklasy. Idea była taka, abyśmy mogli korzystać z młodych zawodników Legii, którzy ocierali się o pierwszy zespół, przeważnie byli to juniorscy reprezentanci Polski. Dla nas w kontekście walki o utrzymanie to była duża sprawa. Naszym założeniem było zbudowanie zespołu, który utrzyma się w 1. lidze. Wspólnie zadecydowaliśmy o kształcie sztabu szkoleniowego pod kierunkiem Piotra Stokowca. Trenera, który w ogóle nie był związany z Legią. Mówię o tym, bo pojawiały się głosy, że my oddajemy klub, że teraz Legia będzie rządzić, ale nic takiego nie miało miejsca. Mogliśmy skorzystać z czterech zawodników Legii, bo tylko tylu przepisy pozwalają wypożyczyć. Pozostałą część drużyny trzeba było zbudować z chłopców, którzy u nas zostali. To była taka dobra dwunastka plus gracze dobrani z innych klubów – chętni do rozwoju i młodzi. Założenie było takie, że to mają być tylko młodzi zawodnicy poza bramkarzem. Pawła Kieszka musieliśmy namawiać na grę, bo gdy wrócił z Portugalii, miał już nie grać w piłkę. Chodziło też o to, aby jeden starszy zawodnik motywował pozostałych, pokrzykiwał na nich z bramki. Wcześniej taki schemat nam się sprawdził z Sebastianem Przyrowskim w 3. lidze. W trakcie rozgrywek okazało się, że ta kadra jest całkiem niezła.

Miała być walka o utrzymanie, a niemalże na półmetku sezonu zajmujecie miejsce, które daje wam ekstraklasę!

- Sami jesteśmy tym zaskoczeni, to miejsce jest naprawdę rewelacyjne, a przecież nie przyszli tu zawodnicy znani. Jedynie Jakub Konstantyn trochę pograł w Koronie. Rafał Adamski też miał drobne epizody wyżej, ale na pewno nie byli to zawodnicy znani. Zgodnie z naszym credo postawiliśmy jednak na młodych Polaków. Idzie to wszystko nadspodziewanie dobrze. Każdy z tych zawodników walczy też o swoją przyszłość, bo każdy chciałby w futbolu zajść jak najwyżej. Do tego to są zawodnicy, którzy grają do końca. Było kilka takich meczów, które wygraliśmy w samych końcówkach. Nie da się ukryć, że jest to swoisty ewenement. Korzysta z tego również Legia, bo ci chłopcy rosną w siłę. Z niektórych Legia pewnie skorzysta w kontekście ekstraklasy. Daliśmy młodym wychowankom Legii szansę pokazania klasy na trochę wyższym poziomie rozgrywkowym. My z kolei mamy większą możliwość korzystania z obiektów Legii, bo nasza baza jest bardzo skromna. Szczególnie cenne będzie to zimą. Jeśli jest taka potrzeba, to nasza młodzież i trenerzy szkolą się w Legii. Mamy wspólnie szerokie pole manewru. Jako Pogoń chcemy na tym skorzystać jak najwięcej.

Co będzie jak naprawdę awansujecie do ekstraklasy?

- Powiem w ten sposób - razem z miastem pracujemy nad tym, aby wrócić do Grodziska Mazowieckiego. W tym celu musimy poszerzyć infrastrukturę, ale cały czas była mowa o tym, że musimy obiekt dostosować do 1. ligi, a teraz realia mogą się trochę zmienić... Projekty już są zatwierdzone przez PZPN, jesteśmy na etapie wystąpienia o zgodę na budowę, za chwilę przejdzie ona w fazę realizacji. Jeżeli jednak by się okazało, że jakimś cudem awansowalibyśmy do ekstraklasy, choć to aż trudno sobie wyobrazić, to wtedy znów możemy mieć problem ze stadionem. Najważniejsze w tym momencie jest oświetlenie i ono będzie spełniać wymogi ekstraklasy. Gorzej z trybunami, bo te, które planujemy wybudować, będą nam pozwalały na występy w 1. lidze, ale w ekstraklasie już nie. Istnieje jednak furtka, że jeśli miasto wystąpi do komisji licencyjnej z wnioskiem, że dodatkowe trybuny na stadionie zostaną dobudowane, a taka możliwość istnieje, to będziemy mieć szansę na licencję warunkową.

Skoro Puszczy pozwolono grać w Niepołomicach, to dlaczego Pogoń miałaby nie grać w Grodzisku...

- No właśnie. Ktoś rzucił ostatnio na meczu, gdy tak fantazjowaliśmy o ewentualnym awansie, że „w razie czego, będziecie grali na Łazienkowskiej”. Pewnie trzeba będzie rozważyć taki wariant, ale powiem szczerze, że ja sobie tego nie wyobrażam. Stadion Legii mieści ponad 30 tysięcy kibiców, a z Grodziska na mecze może przyjechałoby 2-3 tysiące fanów, maksymalnie 4. W takiej sytuacji koszty wynajęcia stadionu Legii mogłyby przewyższyć i to o wiele wpływy z biletów. To byłby dla nas duży problem. Gra przy Łazienkowskiej nie jest dla nas rozwiązaniem. Celem byłoby dostosowanie naszego stadionu, tym bardziej że my cały czas chcemy zachować odrębność. Nie chcemy być Legią II, bo taki klub już jest i gra w 3. lidze. My jesteśmy Pogonią i chcemy występować w Grodzisku Mazowieckim. Tego chcą też nasi kibice i nasze działania będą zmierzały w tym kierunku.

Piotr Stokowiec w Pogoni się odrodził. Po odejściu z ŁKS-u długo nie pracował, tam nie udało mu się podnieść drużyny.

- Bez dwóch zdań, dla niego to jest również duża sprawa. Zresztą widać to najlepiej po opiniach w mediach. Co rusz jest chwalony. Trzeba mu oddać, że potrafił z takiego zlepku piłkarzy stworzyć drużynę. Bo to jest prawdziwa drużyna, a nie indywidualności. Kilku szkoleniowców w ostatnich latach się przewinęło w klubie i mogę to porównać. Trener Stokowiec jest prawdziwym pracusiem. Na stadionie zbiera sztab o 10.00. Piłkarze przychodzą na trening o 12.00, a oni już wcześniej pracują. Podobnie jest po treningu - piłkarze wyjeżdżają, a trenerzy jeszcze pracują i to jest pełen profesjonalizm. Jego podejście i nowoczesne metody składają się w bardzo dobrą całość. Jestem tym niezwykle miło zaskoczony, bo słyszeliśmy różne głosy podpowiadaczy, że „to nie będzie dobry wybór”. Okazało się, że jednak był bardzo dobry.

Co pan myślał, jak pana drużyna niedawno utarła nosa budowanej za potężne pieniądze Wieczystej (3:2) i to na wyjeździe?

- Ja wiem, że wszyscy szukamy takich romantycznych historii w futbolu. Mam nadzieję, że nasz projekt zainspiruje też inne kluby. Zobaczą, że warto stawiać na młodych, polskich zawodników. Jeżeli będzie inaczej, to nasza piłka nigdy się nie rozwinie. Często zawodnicy z naszej ligi wyjeżdżają za wcześnie i potem giną w tłumie. Według mnie, do pewnego wieku powinni rozwijać się w Polsce, a wyjeżdżać dopiero, gdy będą ukształtowani. Jak mam być szczery, to z mojej perspektywy taki projekt jak Wieczysta nie ma sensu. Ktoś ma za dużo pieniędzy, chce wejść do ekstraklasy, ale to jest takie trochę dziwne (śmiech). Fajnie, że pokazujemy, że pieniądze nie decydują jeszcze o wszystkim. Gdyby tak było, to Arabia Saudyjska byłaby mistrzem świata.

Rozmawiał Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się