Nie drażnić Żubrów

Puszcza wygrała drugie spotkanie z rzędu, pierwsze wyjazdowe i pierwszy raz pokonała Śląsk w ekstraklasie.

Niepołomiczanie wywalczyli ważne punkty we Wrocławiu. Fot. Marcin Karczewski/PressFocus

Tuż przed rozpoczęciem spotkania okazało się, że jest problem z VAR-em, więc wideoweryfikacja przeprowadzana była z wozu transmisyjnego. Trochę obawiano się o jakość obrazu i jak na złość system potrzebny był już po sytuacji, która wydarzyła się w... 26 sekundzie. Po zderzeniu Mateusza Stępnia z Arnau Ortizem sędzia Piotr Lasyk najpierw przyznał Śląskowi rzut karny, jednak po sygnale z wozu słusznie odwołał swoją decyzję. 

Pierwsza połowa należała do gospodarzy, którzy zdominowali rywali, jednak nie potrafili trafić do siatki. Statystyki mówiły o 60 proc. posiadania piłki przez Śląsk i 16 oddanych strzałach, w tym trzech celnych, przy tylko czterech uderzeniach gości, w tym jednym w światło bramki. – Powinniśmy zamknąć mecz w pierwszej połowie, kiedy przeważaliśmy. Nasza skuteczność była jednak żadna. Takie są mecze z Puszczą – jak się jej nie strzeli, to będzie kraść czas i wykorzystywać to, aby zamknąć mecz – analizował na konferencji prasowej trener Śląska Marcin Dymkowski, dodając, że druga połowa nie była już tak dobra, a dokonane zmiany nie dały oczekiwanych efektów.

Rozstrzygający o losach spotkania gol padł w 66 minucie. Piłkę w pole karne wrzucił Dawid Szymonowicz, Aleks Petkow głową wybił ją za krótko, a wprowadzony chwilę wcześniej Mateusz Cholewiak lewą nogą wpakował ją do siatki.

Im było bliżej końca meczu, tym coraz mniej było gry w piłkę. Ostatecznie Śląsk przegrał mecz o „sześć punktów” z jednym z bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie. A Puszcza dzięki temu zwycięstwu wydostała się ze strefy spadkowej.

Zbigniew Cieńciała


GŁOS TRENERÓW

Tomasz TUŁACZ: – Bardzo cieszymy się z ważnej wygranej wywalczonej w takim momencie. Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężki mecz. Spodziewaliśmy się mocnego ataku od pierwszych minut i tak też było. Cieszę się, że skutecznie się temu przeciwstawiliśmy i nie straciliśmy bramki. Gratuluję chłopakom determinacji, pozytywnego nastawienia i zwycięstwa.

Marcin DYMKOWSKI: – Po raz kolejny widać spuszczone głowy piłkarzy i brak wiary, że może się coś udać. Zawodnicy nie są w stanie dźwignąć ciężaru meczu i dać z siebie maksimum w złych momentach. Trochę się im nie dziwię, bo jesteśmy na ostatnim miejscu w tabeli, ale nie zmienia to faktu, że jeśli jest się sportowcem, powinno się walczyć do końca. Szkoda mi środowiska Śląska, bo przegraliśmy kolejny mecz i jesteśmy na ostatnim miejscu. Mam nadzieję, że podniosą głowę i będą walczyć, dopóki będą mieli siły.


MÓWIĄ LICZBY
ŚLĄSK PUSZCZA
62 posiadanie piłki 38
5 strzały celne 3
19 strzały niecelne 4
5 rzuty rożne 3
12 faule 15
0 spalone 4
4 żółte kartki 4