Nie dały się stłamsić
Biało-czerwone stoczyły z Holenderkami wyrównany bój i po bardzo dobrym meczu postawiły pierwszy krok w kierunku przyszłorocznego mundialu.
Paulina Tomasiak nie miała kompleksów przed utytułowanymi rywalkami. Fot. PAP / Adam Warżawa
ELIMINACJE MŚ 2027
Ogromny stadion w Gdańsku wypełnił się w zaledwie 8,4%, murawa pozostawiała wiele do życzenia, ale zawodniczkom obu zespołów nie przeszkodziło to w stworzeniu ciekawego, szybkiego i emocjonującego widowiska.
„Czas na kolejny krok” – takie hasło przyświecało naszym paniom, które – po zeszłorocznym, pierwszym występie na Euro – zamarzyły o historycznym udziale w mistrzostwach świata 2027 w Brazylii. Droga na ten turniej jest długa, ale wczorajszy mecz pokazał, że wcale nie musi być trudna. Od początku Polki grały odważnie, starały się kreować sytuacje i tylko brak precyzji powodował, iż na objęcie prowadzenia musiały czekać do 24 minuty. Spora w tym zasługa Pauliny Tomasiak, która uprzedziła rywalkę, uruchamiając Ewę Pajor. Holenderki nie nadążyły za napastniczką Barcelony, która wpadła w pole karne i gdy była na wysokości narożnika „piątki”, kapitalnym uderzeniem posłała piłkę w „okienko”. Polkom było mało i w 32 minucie mogły prowadzić 2:0. Po strzale głową zamykającej akcję na dalszym słupku Nadii Krezyman piłka trafiła w bramkarkę, dobijać próbowała Pajor, lecz została zablokowana. Ta niewykorzystana okazja zemściła się w końcówce pierwszej połowy. Z niepewności przy rzucie rożnym i niedokładnego wybicia piłki skorzystała Veerle Buurman, z sześciu metrów posyłając ją do siatki.
W szatni Holenderek musiało być bardzo głośno, bo na drugą odsłonę wyszły zmobilizowane i szybko objęły prowadzenie. Piłkę na 16 metrze otrzymała Jill Roord i mocnym uderzeniem w środek bramki zaskoczyła Kingę Szemik. Wielu pewnie pomyślało, że 11. drużyna rankingu FIFA przejmie pełną kontrolę, ale to na jej polu karnym działo się znacznie więcej. Pajor główkowała w poprzeczkę, a wolej Adriany Achcińskiej o centymetry minął słupek. Ambicja i konsekwentne dążenie do celu zostało nagrodzone w 84 minucie. Tomasiak uruchomiła Pajor, ta odegrała do Eweliny Kamczyk, która prostopadle wypuściła Tomasiak. Minięcie bramkarki i strzał do „pustaka” był formalnością. Niedawno zachwycaliśmy się olimpijskimi skokami Kacpra Tomasiaka, a wczoraj świetną robotę wykonała jego pochodząca z Nowego Sącza „imienniczka”...
Na tym emocje się nie skończyły i Polki za sprawą Pajor mogły nawet wygrać, ale remis z trzykrotnym uczestnikiem MŚ to i tak bardzo przyzwoity wynik. Eliminacje nie będą łatwe, lecz naszym paniom pomaga obecność w dywizji A Ligi Narodów. Dzięki temu, niezależnie od rezultatu, zagrają w barażach o mundial. Jeśli nie uda się awansować z pierwszego miejsca, to wyjście z drugiego zapewni – w teorii – dużo łatwiejszą ścieżkę. Remis z Holandią jest więc niezwykle istotny. W sobotę poprzeczka pójdzie jednak jeszcze wyżej. W Dijon rywalkami zespołu Niny Patalon będą Francuzki.
Marek Hajkowski
◼ Polska - Holandia 2:2 (1:1)
1:0 - Pajor, 24 min, 1:1 - Buurman, 44 min, 1:2 - Roord, 47 min, 2:2 - Tomasiak, 84 min
POLSKA: Szemik - Zieniewicz, Woś, Dudek, Wiankowska - Krezyman (66. Zawistowska), Achcińska, Pawollek (66. Kokosz), Kamczyk (90. Grzybowska), Tomasiak (90+3. Padilla Bidas) - Pajor. Trenerka Nina PATALON.
HOLANDIA: Kop - Casparij (46. Wilms), Dijkstra, Janssen, Buurman - Roord, Egurrola (62. Groenen), Miedema, Kaptein, Brugts (62. Grant) - Beerensteyn (74. Leuchter). Trener Arjan VEURINK.
Sędziowała Ivana Projkovska (Macedonia Północna). Widzów 3540.
Żółte kartki: Dijkstra, Groenen.
100 MECZÓW w koszulce z orzełkiem ma od wczoraj Martyna Wiankowska.
