Nie chce tego oglądać

Michajło Mudryk (nr 10) najpierw strzelił gola na 1:1, a potem wykorzystał decydującego karnego. Fot. PAP/EPA
Nie chce tego oglądać
W dramatycznych okolicznościach awans do półfinału Pucharu Ligi Angielskiej wywalczyła Chelsea.
ANGLIA
Jeszcze tylko dwa kroki zostały londyńczykom, aby zapewnić sobie udział w europejskich pucharach drogą inną niż poprzez Premier League. Tam Chelsea zawodzi, mimo że latem wydała na transfery prawie pół miliarda euro i ma jedną z najszerszych kadr w rozgrywkach. Żeby awansować do półfinału Pucharu Ligi, musiała pokonać Newcastle United, które jesienią reprezentowało Anglię w Lidze Mistrzów. Ich mecz stał pod znakiem fatalnych pomyłek.
Brutalny faul na początku
„The Blues” mieli prawie 80 procent posiadania piłki, ale przez długie minuty bili głową w mur. Było to spowodowane także faktem, że od 16 minuty przegrywali po kuriozalnym wręcz golu Calluma Wilsona. Trudno opisać to, co wyczyniali londyńscy zawodnicy. Trzech kolejnych popełniło kuriozalne błędy i to w taki sposób, że przyczynili się do przeniesienia piłki spod pola karnego „Srok” pod własną „szesnastkę”. Wykorzystał to Wilson, który nacisnął pogubionych rywali, przejął futbolówkę, a następnie sam wymierzył sprawiedliwość. Chelsea powinna się cieszyć, że w 2 minucie... nie zaczęła grać w osłabieniu. Moises Caicedo brutalnie, od tyłu, zaatakował Anthony'ego Gordona, za co obejrzał tylko żółtą kartkę.
- To rodzaj ataku, jakiego nie chce się oglądać. Anthony jest bardzo obolały – powiedział dość dyplomatycznie trener Newcastle Eddie Howe. Potem przyznał, że także w następstwie tej interwencji Gordon musiał opuścić boisko w 50 minucie, co każe zadać pytanie... dlaczego nie zdjął swojego skrzydłowego już w przerwie? Co do Caicedo, angielscy eksperci byli zgodni, że za swoje zagranie powinien zobaczyć czerwoną kartkę i to bez względu na wczesny etap meczu. W ćwierćfinale Pucharu Ligi nie ma jednak VAR-u, który mógłby skorygować decyzję sędziego Jarreda Gilletta. Ten pojawi się dopiero w kolejnej fazie.
Wsparcie dla Trippiera
Wszystko wskazywało na to, że niedokładna Chelsea ulegnie, ale wtedy pomocną dłoń wyciągnął ku niej jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Newcastle, drugi kapitan Kieran Trippier. Swoim złym przyjęciem „ustawił” piłkę Michajło Mudrykowi, który w doliczonym czasie dał londyńczykom wyrównanie. To nie pierwszy raz, kiedy 33-letni reprezentant Anglii popełnia takie „wielbłądy” w obronie. To także jego fatalne straty pomogły Evertonowi zdobyć dwie bramki w niedawnym meczu ligowym, który Newcastle przegrało 0:3. Jakby tego było mało, w serii rzutów karnych Trippier nie trafił w bramkę. – Wprowadził drużynę na inny poziom. Był transferem, który przekształcił zespół, scalił szatnię, był sercem naszej gry. Teraz jest czas, żebyśmy to my wsparli Kierana, bo na pewno nie czuje się teraz najlepiej – powiedział trener Howe. Wsparcie Trippierowi w mediach społecznościowych okazał nawet... Mudryk.
Wygrana na widelcu
Karne rozstrzygnęły także kwestie awansu w meczu Evertonu z Fulham. Po fatalnym początku sezonu „The Toffees” złapali niezłą formę i wykaraskali się ze strefy spadkowej Premier League. Mieli także nadzieję na półfinał Pucharu Ligi, ale spotkanie nie poszło po ich myśli. Najpierw przegrywali po samobóju Michaela Keane'a, a potem przegrali w konkursie „jedenastek”, choć... wcale nie musiało tak być. W 4. serii Jordan Pickford obronił strzał Bobby'ego Decordovy-Reida i wystarczyło, aby kolejne uderzenie Amadou Onany wpadło do siatki. Pomocnik Evertonu się jednak pomylił, a Fulham nie zmarnowało szansy i wygrało. Do półfinału awansowało również drugoligowe Middlesbrough, gładko pokonując występujące szczebel niżej Port Vale.
Piotr Tubacki
1/4 FINAŁU PUCHARU LIGI ANGIELSKIEJ
Everton – Fulham 1:1 (0:1), 6:7 w karnych
0:1 – Keane (41, sam.), 1:1 – Beto (82)
Port Vale – Middlesbrough 0:3 (0:2)
0:1 – Howson (11), 0:2 – Rogers (23), 0:3 – Crooks (53)
Chelsea – Newcastle United 1:1 (0:1), 4:2 w karnych
0:1 – Wilson (16), 1:1 – Mudryk (90+2)
Mecz Liverpool – West Ham United zakończony po zamknięciu wydania
PREMIER LEAGUE
Czwartek: Crystal Palace – Brighton (21.00)
