Nie bierze pod uwagę spadku

Łukasz Piszczek ma w roli trenera pomóc tyskiej drużynie w utrzymaniu.

Były reprezentant Polski poprowadzi zespół, który – jak sam ocenia – potrafi nieźle grać. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

GKS TYCHY

Były reprezentacyjny obrońca zastąpił w Tychach Artura Skowronka. GKS w 16 spotkaniach wywalczył zaledwie 12 punktów i zajmuje miejsce w strefie spadkowej. Tyszanie nie wygrali 11 ostatnich meczów, w tym 10 w I lidze. – Postanowiłem, że zostanę trenerem, kiedy cztery lata temu wróciłem do Polski (po zakończeniu gry w Borussii Dortmund – przyp. red.). Poczyniłem kroki, żeby zacząć pracować na poziomie profesjonalnym – dodał.

Zaznaczył, że o słuszności obranej drogi życiowej utwierdził go półroczny pobyt w Borussii, gdzie był asystentem szkoleniowca. Jesienią został grającym trenerem trzecioligowego LKS-u Goczałkowice, co miało być przygotowaniem do objęcia funkcji pierwszego szkoleniowca w zawodowym klubie. – Nie biorę pod uwagę spadku. Do rozegrania mamy jeszcze 18 spotkań, więc sporo punktów do zdobycia. Bez wątpienia jesteśmy w trudnej sytuacji, ale ta drużyna pokazała, że potrafi nieźle grać. Po dwóch treningach widzę dobrą energię. Jeśli będziemy dobrze pracowali, prędzej czy później z tej sytuacji wyjdziemy. Rzucała się w oczy gra w defensywie, zespół tracił za dużo goli. To pierwsze, na czym się koncentrujemy, co musimy poprawić – stwierdził 40-latek.

Piszczek przyznał, że chciałby połączyć w swojej pracy styl trenerów Juergena Kloppa (pressing i gra defensywna) i Thomasa Tuchela (atak), z którymi pracował jako zawodnik, ale też chce stworzyć własny. – Pierwsze tygodnie poświęcę na ocenę naszej kadry. Okienko transferowe jest po to, by drużynę wzmacniać – zaznaczył 66-krotny reprezentant Polski.

Były obrońca reprezentacji stworzył w Goczałkowicach-Zdroju akademię Borussii. – Karierę piłkarską zakończyłem w Dortmundzie, a w ostatnich latach grałem w Goczałkowicach dla frajdy. To projekt, który zawsze będzie w moim sercu. O akademię jestem spokojny. Cały czas się kształcę, jestem na kursie UEFA Pro, chcę uczestniczyć w długofalowym projekcie w Tychach – wyjaśnił i zadeklarował, że w GKS-ie nie zamierza grać, a skupi się tylko na pracy trenerskiej.

Zdaniem członka zarządu GKS-u Maxa Kothny’ego Piszczek to jeden z najbardziej utalentowanych polskich talentów trenerskich. – Jego kariera zawodnicza za granicą jest imponująca. Uważam, że pomoże nam jeszcze bardziej rozwinąć projekt, który budujemy w Tychach od 2,5 roku – podkreślił. Nie ukrywał, że kontakty z nowym pracownikiem ułatwia mu porozumiewanie się po niemiecku. Zaznaczył, że negocjacje z Piszczkiem były trudniejsze niż z większością trenerów. – Nie obawiam się ryzyka, mieliśmy wiele spotkań z Łukaszem. GKS to świetna szansa dla niego i dla nas. Nasi amerykańscy inwestorzy też są przekonani, że Łukasz pomoże w rozwoju projektu. Są cierpliwi, wspierają nas w codziennych działaniach. Widzą, że w ostatnich sezonach byliśmy na górze i na dole – podkreślił Niemiec.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się