Nie bele kaj
Chorzowianie w pięciogwiazdkowych nastrojach rozpoczęli tureckie zgrupowanie. Dzisiaj czeka ich pierwszy sparing.
Już wiemy, że na obozie w Turcji Daniel Szczepan będzie musiał popracować nad celnością uderzeń... Fot. ksruch.com
Z Pyrzowic samolotem do Antalyi, a stamtąd około 40 minut autobusem do pięciogwiazdkowego hotelu Limak Atlatis, który znajduje się w słynnym Beleku, mieście zgrupowań piłkarskich. Ruch jest już w Turcji, gdzie ma za sobą pierwszy pełny dzień zajęć na tamtejszych obiektach.
Zlustrowali hotel
Trenuje „nieBELEKaj”, jak głosi śląski slogan wymyślony przez „Niebieskich”. Do dyspozycji pierwszoligowca jest kompleks boisk trawiastych, a sprzyja im lekko słoneczna pogoda i temperatura około 16-17 stopni. – Będziemy mieć zagwarantowane bardzo dobre warunki, by odpowiednio przygotować się do rundy wiosennej. Przylecieliśmy do Belek jak przed rokiem, ale zmieniliśmy bazę. Mamy inny hotel, inny ośrodek treningowy z, wydaje się, lepszymi boiskami. Hotel zlustrowaliśmy w ubiegłym roku, będzie można skorzystać z pełnej odnowy, ale też dzięki dobremu usytuowaniu w wolnej chwili przespacerować się po plaży – opisywał wieloletni kierownik Ruchu Andrzej Urbańczyk. Zawodnicy zresztą już skorzystali z dobrodziejstw hotelu, wody Morza Śródziemnego czy basenu. Nie oznacza to jednak, że w Turcji się obijają.
– Zmęczenie jest dość duże. We wtorek był ciężki trening, w środę podróż. Teraz chcemy sprawdzić pewne kwestie związane ze sposobem, w jakim gramy. Zobaczymy, jak będzie z ich realizacją. Jestem bardzo szczęśliwy, że jesteśmy w Turcji, na zielonej trawie, przy pięknej pogodzie. Po to tu przylecieliśmy, by trenować na dobrych boiskach. W piątek zapraszamy na mecz kontrolny – powiedział trener Dawid Szulczek, który ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy w pełnym zdrowiu.
Nie poleciał do Kazachstanu
Podróż odbyła się bez większych problemów, choć dla każdego profesjonalnego klubu taki obóz to wielkie przedsięwzięcie logistyczne. Do zabrania jest mnóstwo sprzętu sportowego, ale też fizjoterapeutycznego, specjalne odżywki czy choćby kamery, których chorzowski media team używa do regularnego relacjonowania kulis zgrupowania. Wylot do Turcji był też okazją do przypomnienia mniej przyjemnych historii z przeszłości – choćby takiej, jaka przydarzyła się 15 lat temu Maciejowi Sadlokowi.
Sezon 2010/11 Ruch zaczynał jako brązowy medalista ekstraklasy i grał w eliminacjach Ligi Europy. Pierwszym rywalem był kazachski Szachtior Karaganda (dziś drugoligowy), a „Niebiescy” rozpoczynali spotkaniem wyjazdowym. Sadlok miał wtedy 21 lat (pół roku później kupiła go Polonia Warszawa) i gdy siedział już w samolocie na lotnisku, źle się poczuł. – Koledzy powiedzieli później, że byłem cały blady. Miałem mdłości, musiałem wyjść na zewnątrz, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Samolot wydał mi się bardzo mały i strasznie ciasny. Najgorsze było to, że przestałem czuć się komfortowo. Zrozumiałem, że nie będę w stanie polecieć, choć bardzo tego chciałem. Nie usprawiedliwiam się, ale górę wzięły moje lęki – opisywał Sadlok. Ostatecznie do Kazachstanu nie poleciał i choć wtedy nie było to nic przyjemnego, teraz się z tego śmieje, aczkolwiek musiał przepracować lęki związane z lataniem.
Próbowali w pucharach
Dzisiaj czeka chorzowian pierwszy mecz kontrolny na tureckiej ziemi. O godzinie 14 czasu polskiego zmierzy się z KF Malisheva. To zespół z Kosowa założony w 2016 roku, który do najwyższej ligi swojego kraju awansował w 2021 roku. Minione rozgrywki zakończył na czwartej pozycji i wystąpił w eliminacjach Ligi Konferencji, odpadając jednak już na pierwszej przeszkodzie, czyli czarnogórskim Buducnostem Podgorica. Obecnie zajmuje najniższy stopień podium rodzimej ligi. Malisheva ma dwie trzecie piłkarzy z Kosowa, trzech o rodowodzie afrykańskim, kilku z Albanii i Macedonii Północnej. Stoperem rywala Ruchu jest urodzony w Szwajcarii Agon Xhaka, kuzyn gwiazdy Bayeru Leverkusen Granita oraz Armando Sadiku, który kilka lat temu zaliczył epizod w Legii Warszawa.
Piotr Tubacki
