Nie będzie wyprzedaży

Rozmowa z Michalem Gasparikiem, trenerem Górnika Zabrze

Trener Michal Gasparik i kapitan Górnika Erik Janża. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

Jesteśmy po meczu w Płocku, gdzie Wisła zremisowała z Cracovią i zanosi się na to, że jeśli w piątek wieczorem wygracie z Lechią w Gdańsku, to przezimujecie na pierwszym miejscu! To chyba dodatkowa motywacja przed spotkaniem?

- Będziemy się starali zrobić wszystko, żeby te trzy punkty zdobyć. Wiemy, że będzie to inne spotkanie niż to pucharowe we wtorek. Dla nas najważniejsze, że przełamaliśmy gorszą dla nas serię; jesteśmy w stanie wygrać w Gdańsku kolejne spotkanie.

Po wygranym 3:1 spotkaniu w 1/8 finału Pucharu Polski Rafał Janicki mówił, że w lidze będzie zupełnie inaczej, bo wiadomo, we wtorek wielu podstawowych graczy Lechii nie grało. Jak pan jako szkoleniowiec na to patrzy?

- Nie powiedziałbym, że będzie to zupełnie inne spotkanie. Trochę inne to tak, bo będą w wyjściowej jedenastce inne nazwiska. W wyjściowym składzie Lechii zobaczymy na pewno Tomasa Bobceka i Camilio Menę, ale styl Lechii będzie podobny. Owszem, można spodziewać się lepszej jakości, ale będziemy na wszystko dobrze przygotowani. Wiemy, jak grają, a poza tym mamy na tyle dobrą jakość, żeby w Gdańsku ponownie zwyciężyć.

Reakcja zespołu po trzech słabszych meczach, w tym po wysokiej porażce z Radomiakiem 0:4 w poprzedniej kolejce, bardzo dobra, bo we wtorek znowu widzieliśmy tego Górnika, którego oglądaliśmy przez większość rundy.

- To prawda. Ten puchar jest dla nas wszystkich ważny, mamy swoje marzenia. Chcieliśmy awansować i było czuć pozytywną energię ze strony zawodników. Był to ważny mecz dla wszystkich w klubie, naszych kibiców. Ja mogłem być tylko zadowolony z tego, jak zagraliśmy od pierwszej minuty. To był nasz poziom, były bramki i kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku.

Za nami kolejne mecze w Pucharze Polski. Odpadła Korona, odpadła Jagiellonia, w środę losowanie. Ma trener jakiegoś przeciwnika, z którym chciałby pan zagrać w ćwierćfinale?

- (śmiech) Zawsze w tym losowaniu potrzeba trochę szczęścia. Jasne, najlepiej byłoby zagrać z kimś spoza ekstraklasy, ale jeżeli miałby to być rywal z tej najwyższej ligi, to chciałbym, żebyśmy zagrali u siebie, bo za nami przecież trzy pucharowe gry na wyjeździe.

Sprawy kadrowe… Nie grają już od jakiegoś czasu Jarosław Kubicki, Lukas Ambros. We wtorek nie zobaczyliśmy na boisku Josemy. Ktoś z nich może wam pomóc w piątek czy raczej nie?

- Josema jest z nami nad morzem, ale prawdopodobnie w wyjściowej jedenastce nie będzie. Będzie jednak przygotowany. Co do „Ambro” i Jarka Kubickiego, to nie ma ich z nami, a badania potwierdziły, że dłużej będą leczyli urazy.

Pytanie o Lechię i o Tomasa Bobceka, o którym tak głośno. Zna go trener dobrze ze Słowacji, z Rużomberoka, gdzie występował. Co o nim można powiedzieć i czy z taką „9” Górnik byłby mistrzem Polski?

- (śmiech) Znam go już wiele lat. Jak jeszcze prowadziłem zespół Spartaka Trnawa do lat 19, to był w Rużomberoku w ich zespole w tej kategorii wiekowej. Już wtedy było widać, że to inny typ napastnika, bo on ma wiele pozytywnych elementów. Jest wysoki, szybki, a jednocześnie wytrzymały. Z niczego potrafi zdobyć gola, czy to głową, czy nogą. Nie boi się w tym polu karnym wejść. Nie zmienił się wiele. Mieć takiego napastnika w Górniku? Zawsze gdzieś tam na styku, kiedy decyduje się wszystko o tego jednego gola, mieć takiego piłkarza to szczęście. Jak mówię, może trafić z niczego. Na pewno z kimś takim bylibyśmy mocniejsi, ale jak Bobcek zmieni zespół, to zmieni też rozgrywki i pójdzie do mocniejszej ligi.        

Słowacka pika może mieć z niego w najbliższym czasie spory pożytek?

- Jak najbardziej, mogą z niego korzystać. Trochę wydaje mi się, że u nas jeszcze go dobrze nie znają, ale jak w tym pierwszym meczu strzelił bramkę (w eliminacjach do MŚ z Irlandią Północną, zwycięski gol - przyp. red.), to selekcjoner Francesco Calzona na pewno będzie z niego korzystał. Jeśli nie w wyjściowej jedenastce, to na wejście, bo to taki idealny napastnik na ostatnie 20 czy 30 minut.

Czy nie martwi się pan tym, że zimą, po tak udanej dla was rundzie, może pan stracić czołowych graczy? Już mówi się, że Patrik Hellebrand może trafić do Besiktasu, a o Ousmane Sowa starają się nie tylko kluby z Belgii… Może dojść do rozbioru Górnika? Nie denerwuje pana ta sytuacja?

- Na razie nie mam obaw. Wierzę, że jak jesteśmy na szczycie, u góry, a wszyscy w klubie chcą walczyć o coś więcej, to nie może być wyprzedaży i wierzę, że do czegoś takiego nie dojdzie.

Jeszcze pytanie o Matusza Kmeta, bo Górnik nie skorzystał o opcji wykupu zawodnika z amerykańskiej Minnesoty. Jest przesądzone, że odejdzie?

- Powiem tak: dla nas na razie nic się nie zmienia. Jak rozmawiałem z zawodnikiem, to on nie chce wracać do Minnesoty. Jest możliwość, że zostanie z nami, może będą inne warunki jego wykupu. Zobaczymy, jak się to wszystko poukłada.

Rozmawiał Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się