Nic złego nie zrobił
Los GieKSiarzy nadal jest w ich rękach, choć z awansu do europejskich pucharów mogli cieszyć się już w miniony weekend.
Sędzia Paweł Raczkowski dopatrzył się faulu Bartosza Nowaka (z prawej), którego nikt inny nie widział... Fot. Jarek Praszkiewicz/PAP
WYDARZENIE KOLEJKI
Po remisie 2:2 z Jagiellonią przyszłość GKS Katowice nadal jest w jego rękach. Jest to
W grze o ostatnie wolne miejsce w pucharach są trzy zespoły: GKS, Zagłębie oraz Legia. Sprawa jest prosta – remis Katowiczan z Pogonią sprawi, że szanse Legii na grę w Lidze Konferencji zmaleją do zera. W takim scenariuszu tylko Zagłębie będzie mogło ich wyprzedzić, o ile pokona Jagiellonię Białystok. Jeśli Zagłębie i GKS przegrają, a Legia wygra, w LK zagrają Warszawianie, którzy mają lepszy bilans meczów bezpośrednich od GKS-u. Najciekawszym scenariuszem w ostatniej kolejce może być ten następujacy: porażka GieKSy, remis Zagłębia i wygrana Legii. Wówczas te trzy zespoły zrównają się ze sobą punktami, a w takiej sytuacji powstaje mała tabela. W niej najwięcej punktów ma zespół Marka Papszuna i w takim wariancie to on zajmie piąte miejsce.
GieKSa miała w niedzielę szansę na to, żeby w ogóle takich obliczeń nie prowadzić. Gdyby wygrała z Jagiellonią, miałaby zagwarantowane miejsce w Lidze Konferencji i do Szczecina jechałaby bez większego stresu, z matematyczną szansą na zajęcie miejsca na podium. Teraz stres będzie.
Trzeba podkreślić, że do takiej sytuacji przyczynił się sędzia Paweł Raczkowski, arbiter rodem z... Warszawy, a jakże. Kibice na Arenie Katowice na własne oczy mogli przekonać się, dlaczego właśnie ten rozjemca jest najniżej ocenianym sędzią w Kryształowym Gwizdku „Sportu”. Sędzia z Warszawy nie panował nad tym, co dzieje się na boisku. Nie potrafił dobrze ocenić, kiedy odgwizdać rzut wolny, a kiedy grę puścić. Kompletnie nie miał kontroli nad spotkaniem.
To oczywiście nie jest jeszcze grzech ciężki, natomiast tym jest już wypaczenie wyniku rywalizacji. Z jakiegoś powodu w pierwszej połowie dopatrzył się faulu Bartosza Nowaka na Bernardo Vitalu. Trener GKS-u Rafał Górak powiedział na konferencji prasowej, że faul był zbyt „miękki”, żeby go odgwizdać. Sytuacje obiektywnie w Canal+ ocenił też ekspert i były sędzia Adam Lyczmański (triumfator w KG w sezonie 2009/10), który jasno stwierdził, że faulu nie było! – Dziwię się, że nie było reakcji VAR-u, bo nic złego zawodnik GKS-u nie zrobił – powiedział.
Sędzia Raczkowski nie jest jedynym winnym tej sytuacji – w wozie VAR byli Patryk Gryckiewicz i Dawid Golis, którzy analizowali sytuację i z niewiadomego powodu nie interweniowali. Gdy podyktowany został rzut karny, było 1:1.
Oczywiście nie wiemy, jakim wynikiem skończyłby się mecz, gdyby nie błąd arbitra. Tego nie da się przewidzieć. Wiemy jednak, że sędzia Raczkowski utrudnił Katowiczanom rywalizację z Jagiellonią. Może GKS nie grał najpiękniej, a Jagiellonia wysoko zawiesiła poprzeczkę. Nie zmienia to faktu, że Paweł Raczkowski mógł dołożyć swoją cegiełkę do tego, że zespół Rafała Góraka nie cieszył się z europejskich pucharów już w miniony weekend...
Kacper Janoszka
