Nic do stracenia
Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz
Zaczynamy najłatwiej jak można, bo od meczów z Litwą (21 marca) i Maltą (24 marca). Potem w czerwcu z Finami na wyjeździe. Dopiero w piątej kolejce, 4 września, wyjazdowe spotkanie z Hiszpanią lub Holandią.
Przyjrzyjmy się, jak nam szło z grupowymi przeciwnikami w historii. Finlandia to jeden z tych rywali, z którymi w swojej historii mierzyliśmy się najczęściej, bo już 33 razy! Tylko z dwoma reprezentacjami graliśmy w ponadstuletniej historii międzypaństwowych gier częściej, z Rumunią – 36 razy i z Węgrami – 34. Bilans jest oczywiście na korzyść Biało-czerwonych, którzy z tych 33 spotkań aż 22 wygrali. W meczach o stawkę – czy to w eliminacjach mistrzostw świata, Europy, czy igrzyskach olimpijskich – mierzyliśmy się tuzin razy: 8 gier na naszą korzyść, 2 remisy i 2 porażki. Kiedy porażki? W eliminacjach do Euro 2008 w Warszawie przegraliśmy 1:3, a dwa razy skarcił nas świetny Jari Litmanen, pokonując Jerzego Dudka, oraz dawno, dawno temu, we wrześniu 1965 roku w Helsinkach, kiedy sensacyjnie przegraliśmy w eliminacjach do angielskich MŚ 0:2. Spoglądam na skład z tamtego meczu i w wyjściowej jedenastce było po czterech graczy Górnika Zabrze i Polonii Bytom, a po jednym Odry Opole, Zagłębia Sosnowiec i Legii Warszawa.
Kolejny nasz rywal to Litwa. 11 gier, ale
Malta? Od razu przypomina się spotkanie rozegrane 7 grudnia 1980 roku w Valletcie w eliminacjach do hiszpańskiego mundialu, a poprzedzone słynną aferą na Okęciu. Na stadionie piłkarze zostali obrzuceni kamieniami, a mecz został przerwany kilkanaście minut przed końcem. Wygraliśmy 2:0, a rewanż we Wrocławiu rok później aż 6:0 (dwa gole Włodzimierza Smolarka). Z tym rywalem zagraliśmy łącznie 4 razy, po raz ostatni w 2003. Na koncie mamy komplet wygranych, 13 strzelonych goli i zero straconych.
Na koniec Hiszpania lub Holandia. Wszyscy obstawiają, że baraż w Lidze Narodów wygrają mistrzowie Europy i przyjdzie nam się mierzyć z „Oranje”. Z nimi bilans mamy bardzo niekorzystny - 20 meczów, w tym 11 o punkty i trzy wygrane, wszystkie o stawkę, jak w eliminacjach Euro 1976, kiedy na Śląskim rozbiliśmy ówczesnych wicemistrzów świata po porywającej grze 4:1. Kilka lat wcześniej, w eliminacjach MŚ do pierwszego meksykańskiego mundialu, pokonaliśmy ich 2:1 we wrześniu 1969 r.
2:0 było dziesięć lat później – a jakże, na Śląskim – w eliminacjach ME 1980. Holandia była wtedy również wicemistrzem świata. Hiszpanom też potrafiliśmy utrzeć nosa, że przypomnimy Euro 2020/21 i remis w Sevilli 1:1. Nie stoimy na straconej pozycji, trzeba tylko... udowodnić to na boisku.
