Nerwy ze stali
Cztery pytania do Kacpra Tomasiaka, wicemistrza olimpijskiego na skoczni normalnej
Fot. PAP/Grzegorz Momot
1. Jak się czuje wicemistrz olimpijski?
- Jestem bardzo szczęśliwy, ale i zmęczony. Trochę już opadły emocje, adrenalina, co jest całkiem normalne. To najlepsza chwila w mojej dotychczasowej karierze, ale mam nadzieję, że nie w całej, że będą jeszcze lepsze chwile.
2. Skoki były idealne, najlepsze w życiu?
- Może nie idealne, ale na pewno bardzo dobre. Ten pierwszy był troszkę gorszy, ale za to drugi wyszedł mi super. Oba z pewnością były jednymi z najlepszych, jakie oddałem w karierze.
3. Ma pan zaledwie 19 lat, jest debiutantem na igrzyskach olimpijskich, a zachował się pan jak prawdziwy rutyniarz. Wykazał żelaznymi nerwami. Wytrzymał pan presję, a przecież rywale skakali znakomicie.
- Największy stres był przed samym skokiem, gdy siedziałem już na belce. Podczas samego skoku emocji nie pamiętam. Udało się jednak skoczyć z luzem, daleko i zdobyć medal.
4. Jadąc na igrzyska celował pan w medal?
- Miałem nadzieję, że uda mi się wywalczyć coś fajnego. Oczywiście nie myślałem od razu o medalu, ale chciałem zaprezentować się jak najlepiej. Teraz jestem bardzo szczęśliwy, że udało się wywalczyć medal.
Ten sukces nie byłby możliwy bez najbliższych. Bardzo chciałem podziękować rodzinie, bo dzięki niej zacząłem w ogóle skakać.ZDANIEM TRENERA
◼ Maciej MACIUSIAK: - Takie nerwy, emocje… Od początku konkursu mną targały, bo zaczęło się, jak się zaczęło, czyli źle, ale skończyło happy endem. Medal Kacpra jest fantastyczną sprawą dla niego samego, ale też i całych polskich skoków. Ten medal to dobry przykład, że w Polsce wszystko działa bardzo dobrze. Wielkie podziękowania dla wszystkich związanych z naszą dyscypliną, od najmłodszych zawodników, ich trenerów po rodziny skoczków. To masz wspólny medal. Ukłony w ich stronę.
Czy wierzyłem w medal olimpijski? Oczywiście, jadąc na igrzyska zapowiadałem, że chcemy przywieźć przynajmniej jeden medal i go już mamy. Liczyłem, że praca, którą wykonaliśmy w Zakopanem, że zmiany, które dokonaliśmy w sprzęcie, przyniosą efekt. Liczyliśmy, że będzie wiatr z tyłu skoczni i to się sprawdziło. A to, co zrobił Kacper, jak wytrzymał presję, jaką stoczył walkę w drugim skoku... Szczerze mówiąc, pierwsza próba była troszeczkę gorsza, ale w drugiej odpalił bombę. To było coś fantastycznego. Te emocje będę pamiętał do końca życia.
Wicemistrzostwo olimpijskie Kacpra smakuje bardzo i jestem dumny. I nie tylko z Kacpra, ale też Kamila Stocha i Pawła Wąska. Szkoda, że nie udało im się wejść do drugiej serii.
