NBA nie oglądam

Po stracie Jeremiego Sochana sytuacja jest trudna, ale może nas mocno scalić - twierdzi selekcjoner Igor Milicić.

Do EuroBasketu już mniej niż trzy tygodnie, a trenerowi przybywa kłopotów. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

REPREZENTACJA POLSKI

Nasza kadra ma za sobą pięć sparingów - trzy porażki (z Senegalem, Serbią i Szwecją) oraz dwie wygrane (z Islandią i Szwecją). Na razie obraz naszego zespołu jest mocno niejasny. Po kontuzji Jeremiego Sochana wiemy jeszcze mniej.

Jak mocno kontuzja Sochana komplikuje przygotowania zespołu do EuroBasketu? - Bardzo. Wszystkie nasze przemyślenia z ostatniego lata zmodyfikowaliśmy tak, by Sochan grał jak najbardziej efektywnie. Cały system gry został przestawiony. W dwóch zimowych okienkach reprezentacyjnych były nawiązania do tego, co mieliśmy robić teraz. Chcieliśmy wykorzystać Jeremiego jak najlepiej w obronie, a system gry w ataku był również bardzo mocno z nim związany - odpowiada trener Igor Milicić. - Teraz musimy zrobić korekty. Każdy z nas musi dać od siebie troszkę więcej i nie oczekiwać, że zrobi to ktoś inny. Ta sytuacja może nas bardzo mocno scalić, ale nie ma co ukrywać, ze taktycznie jest to bardzo trudny moment. Już wcześniej myśleliśmy o połączeniu Aleksandra Balcerowskiego z Dominikiem Olejniczakiem. Wobec nieobecności Jeremiego, trzeba wypełnić lukę na pozycji „cztery” jakościowo, korzystając z różnych opcji. Nawet Michał Sokołowski grał na tej pozycji. Musimy znaleźć najwłaściwsze rozwiązania. Mamy kłopot na tej pozycji, ale nie boimy się takich wyzwań - zapewnia szkoleniowiec.

W niedzielę w Spodku zobaczyliśmy światełko w tunelu. Nazywa się Jordan Loyd. Zawodnik AS Monaco wprowadził się do polskiej kadry w rewelacyjnym stylu - wziął na siebie ciężar zdobywania punktów i niemal się w rzutach nie mylił (8/9 z gry). - Wiedzieliśmy, na co stać Jordana. Potrzebowaliśmy zawodnika takiego pokroju. To łowca punktów, który może kreować innych i co ważne - jest zadziorny w obronie. To komponuje się z naszymi potrzebami. Nie jest jeszcze w optymalnej formie, bo to jego czwarta jednostka treningowa. Staram się z nim postępować delikatnie, myślę, że przeciw Szwecji w niedzielę zagrał nawet za dużo minut. Musimy wprowadzać go stopniowo, ale mamy wystarczający czas do EuroBasketu, by doprowadzić go do optymalnej formy. Musimy sobie poradzić. Nie mamy innego wyjścia - twierdzi trener Milicić.

Kto zastąpi kontuzjowanego Sochana? - Będziemy z trenerem analizować sytuację. Czasu wcale nie jest mało, prawie trzy tygodnie, żeby się przeorganizować i jedziemy dalej. Mam nadzieję, że zbudujemy na tyle dobry zespół, by wygrywać. Loyd był zmęczony, bo wiele się ostatnio działo, ale zagrał bardzo dobrze – komentował w Spodku Łukasz Koszarek, dyrektor reprezentacji.

Do Polski ma przyjechać Igor Milicić junior, syn trenera. - To nie ja ściągam syna, ale federacja. Ale tak, Igor przyjedzie i zobaczymy czy jest lepiej niż to pokazują w Philadelphia 76ers, w najbliższych dniach wiele się wyjaśni - mówi szkoleniowiec.

Milicić junior w maju doznał kontuzji, stracił przez to szanse na udział w drafcie. Potem jednak podpisał kontrakt z Philadelphia 76ers i obecnie sztab medyczny tego klubu odpowiada za jego zdrowie. Amerykańscy lekarze pozostają ostrożni, stąd decyzja by sprawie przyjrzeli się też medycy naszej kadry. Sprawa rozstrzygnie się w tym tygodniu.

Trener Milicić przyznał, że wszystkie mecze sparingowe tego lata zespół rozgrywa bez rozpracowywania rywali, skupia się wyłącznie na sobie.

- Różnica faktycznie jest duża, bo choćby Pelle Larsson w pierwszym meczu zdobył ponad 30 punktów (to gracz Miami Heat - przyp. red.). Ja jako trener nie oglądam NBA. Pod względem szkoleniowym nie bardzo mam tam czego szukać. Dlatego, wracając do Larssona, po pierwszym meczu przeanalizowaliśmy trochę jego grę i kilku jego kolegów z zespołu. Wiedzieliśmy kogo na co stać i niedzielny mecz wyglądał już inaczej, ale prawdą jest, że nie robiliśmy żadnego skautingu, nawet zagrywek przeciwnika. Taki jest nasz plan do końca przygotowań - tłumaczy Milicić.

Polaków czekają teraz dwa mecze w Sosnowcu - najpierw w czwartek z Gruzinami, a w niedzielę z bardzo niewygodną dla nas Finlandią. Przypomnijmy, że przed rokiem Suomi ograli nas podczas kwalifikacji olimpijskich w Walencji. Na koniec przygotowań Biało-czerwoni wylatują do Helsinek na jeszcze jeden mecz z Finami.

(pp)