Nawet na Antarktydzie można realizować marzenia

Ewa Wachowicz oraz Klaudia Cierniak-Kożuch jako pierwsze Polki zdobyły Koronę Wulkanów – najwyższe szczyty wulkaniczne na każdym kontynencie.

Uczestnicy damsko-męskiej wyprawy na Mt. Sidley. W środku Klaudia Cierniak-Kożuch i Ewa Wachowicz, które zdobyły Koronę Wulkanów jako pierwsze Polki. Fot. archiwum Marka Kubicy i Ewy Wachowicz

Polskie podróżniczki w zeszłym tygodniu dołożyły ostatni element układanki i zdobyły ostatni z celów – wulkan Mount Sidley na Antarktydzie. Projekt zajął im 12 lat.

Atak przy -49 stopniach!

Już żeby dotrzeć pod ten wulkan potrzeba czasu, samozaparcia i… pieniędzy. Najpierw trzeba dopłynąć do bazy na Union Glacier – lodowcu w Górach Ellswortha w południowej części Ziemi Ellswortha na Antarktydzie Zachodniej. Znajduje się tam jedyna prywatna baza na tym kontynencie.

Gdy pojawiło się okno pogodowe, z bazy Union Glacier uczestników wyprawy zabrał mały samolot zwany przez miejscowych „Pinokio”, który poleciał na płaskowyż pod Mt. Sidley. Obóz pierwszy został założony na wysokości około 2250 m, jednocześnie około 1000 km od najbliższej cywilizacji. Najtrudniejszy był ostatni etap. Najtrudniejszy? To eufemizm! Wystarczy stwierdzić, że na szczyt udało się wejść przy odczuwalnej temperaturze -49 st. C. „Rozpoczęliśmy atak szczytowy w pięknym oknie pogodowym. Nagle, tuż przed wejściem na szczyt, nastąpiło załamanie pogody, zeszły chmury, mgła i wiatr” – relacjonowała Ewa Wachowicz. Polki dokładnie o godz. 23.59 stanęły na najwyższym wulkanie Antarktydy, który mierzy 4285 m n.p.m.

Wachowicz powszechnie znana jest z innych powodów. W 1992 roku zdobyła tytuł Miss Polonia, potem była sekretarzem premiera Waldemara Pawlaka. Jest producentką telewizyjną, gospodynią i autorką programów telewizyjnych m.in. Ewa gotuje czy Przez żołądek do serca. Napisała serię książek kucharskich. Wydała cztery książki Słodki świat, Ewa gotuje, Ewa gotuje szybko, Ewa gotuje ulubione. A teraz święci triumfy podróżnicze.

– Podczas wyprawy były momenty dramatyczne. W najważniejszym momencie zawiodła technologia: zwariował GPS, co znacznie utrudniło przedsięwzięcie. Na domiar złego załamała się pogoda. Według prognoz miało być słońce, ale 15 metrów pod szczytem nagle zeszły chmury, zaczął szaleć wiatr, a temperatura odczuwalna spadła do wspomnianych -49 stopni – relacjonuje Alina Markiewicz, która miała kontakt z uczestnikami wyprawy.

Męskie towarzystwo

Kobiety nie weszły na szczyt same. Towarzyszył im przewodnik zespołu Tomasz Kobielski, który zdobywając z nimi szczyt, skompletował podwójną koronę – Koronę Ziemi i Koronę Wulkanów. Tym samym stał się pierwszym Polakiem z takimi dwoma tytułami. Kolejnym uczestnikiem wyprawy był Marek Leszkiewicz, który tym wejściem też zakończył Koronę Wulkanów Ziemi. Marek Kubica wspierał zespół w drodze na szczyt. Mimo ekstremalnych warunków uczestnicy wyprawy bezpiecznie dotarli na wierzchołek, a następnie wrócili do bazy Union Glacier.

To drugie wejście na ten szczyt Polaków. Jako pierwszym udało się to słynnemu himalaiście Ryszardowi Pawłowskiemu i Tomaszowi Brylowi. Uczynili to niedawno, bo 17 stycznia 2024 roku.

(pacz)

Wulkaniczna Korona Ziemi

To zestawienie siedmiu najwyższych wulkanów z każdego kontynentu – podobnie jak Korona Ziemi, która obejmuje najwyższe góry na wszystkich kontynentach. Dwa z tych wulkanów, Kilimandżaro i Elbrus, są jednocześnie częścią Korony Ziemi. Pozostałe to Damavand, Pico de Orizaba, Giluwe i Ojos del Salado. Ogółem na wulkaniczną koronę składają się:

◾  Ojos del Salado (6893 m n.p.m.) – Andy, Ameryka Południowa
◾  Kilimandżaro (5895 m n.p.m.) – Masyw Kilimandżaro, Afryka
◾  Elbrus (5642 m n.p.m.) – Kaukaz, Europa
◾  Pico de Orizaba (5636 m n.p.m.) – Kordyliera Wulkaniczna, Ameryka Północna
◾  Damavand (5610 m n.p.m.) – Góry Elburs, Azja
◾  Mount Giluwe (4368 m n.p.m.) – Góry Bismarcka, Australia i Oceania

◾  Mount Sidley (4285 m n.p.m.) – Executive Committee Range, Antarktyda

Baza pod Mt. Sidley. Fot. archiwum Marka Kubicy i Ewy Wachowicz

Z bazy Union Glacier uczestników wyprawy zabrał mały samolot zwany przez miejscowych „Pinokio”. Poleciał na płaskowyż pod Mt. Sidley. Fot. archiwum Marka Kubicy i Ewy Wachowicz