Natychmiastowa wygrana
Tom McKibbin ma doskonałą skuteczność na Asian Tour. Wystąpił tam tylko raz i od razu zwyciężył. Adrian Meronk miał w Hongkongu mniej szczęścia.
Tom McKibbin wywalczył zaproszenia na Masters i The Open. Fot. Graham Uden/Asian Tour
Poszedł swoją drogą
Rory znał Toma już jako piekielnie zdolnego dzieciaka. Obaj zostali dobrymi przyjaciółmi, kiedy w zeszłym roku McKibbin zapewnił sobie kartę PGA Tour po świetnym sezonie DP World Tour. Okazało się jednak, że podopieczny McIlroya zdecydował się wybrać inną drogę, zamiast na PGA Tour kierując się w paszczę LIV Golf. Dość podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Adriana Meronka, z tą jednak różnicą, że Polak zajmował pierwszą pozycję w specjalnym rankingu promującym na PGA Tour, a Irlandczyk rok później był tam dziesiąty. Rory, dobrze znany ze swoich niekoniecznie entuzjastycznych opinii na temat saudyjskiej ligi, jak można się domyślić nie był specjalnie szczęśliwy, kiedy materializowały się pogłoski o przeprowadzce McKibbina do LIV. W styczniu, dzień przed obroną tytułu w 2025 Hero Dubai Desert Classic, Rory został zapytany o swoją reakcję na decyzję McKibbina: - Znam Toma odkąd miał 10, 11 lat i jak tylko dostał ofertę, zadzwonił do mnie. Właśnie wylądowałem w Nowej Zelandii. Mieliśmy naprawdę dobrą rozmowę – relacjonował Rory. - Rozmawiałem z nim wielokrotnie w grudniu, żeby dowiedzieć się, co myśli i oczywiście… co zamierza zrobić. Mogłem tylko przedstawić mu swoją perspektywę. Naprawdę lubię go jako człowieka, jako zawodnika. Myślę, że ma ogromny potencjał. Powiedziałem mu, że gdybym był na twoim miejscu, podjąłbym inną decyzję niż ta, którą rozważasz. Myślę, że ciężka praca, aby zdobyć kartę PGA Tour, coś, co on zrobił, aby osiągnąć ten cel w zeszłym roku, była wielkim osiągnięciem. To, co potencjalnie poświęca i rezygnuje z dostępu do turniejów wielkoszlemowych, potencjalnego miejsca w Pucharze Rydera, w zależności od tego, jak by grał. Nie sądzę, żeby cokolwiek było jeszcze oficjalne. Ale gdybym był na jego miejscu i miał jego potencjał, nie podejmowałbym takiej decyzji. Ale nie jestem nim. Nie jestem na jego miejscu. Jest już dorosłym mężczyzną i może sam podejmować decyzje. Mogę tylko spróbować przedstawić mu mój punkt widzenia.
Tom zdecydował się na przeprowadzkę do LIV. W swoim pierwszym sezonie zajął tam gwarantującą mu występy w kolejnym roku, dwudziestą pozycję, czterokrotnie sadowiąc się w pierwszej dziesiątce turniejowej. Legion XIII był też najlepszą drużyną ligi.
Rekordzista
Ponieważ LIV Golf nie dostaje punktów rankingu światowego, a zawodnicy mają szlaban na występy w turniejach PGA Tour, chcąc występować w turniejach wielkoszlemowych zmuszeni są do szukania punktów OWGR na DP World Tour lub Asian Tour. W zakończonym w ostatnią niedzielę turnieju Link Hong Kong Open grało ponad dwudziestu graczy LIV, z aż pięcioma zawodnikami plasującymi się w TOP 10 w Hong Kong Golf Club. Największym wabikiem była możliwość zdobycia zaproszeń na kwietniowy Masters i rozgrywany w lipcu The Open. Dzięki zwycięstwu McKibbin zadebiutuje na Masters i po raz trzeci zagra w The Open.
To był spektakularny popis wciąż zaledwie 22-letniego Irlandczyka. Z wynikiem -27 pobił rekord turnieju i wyrównał najwyższą przewagę nad resztą stawki. Poprzedni rekord był o pięć uderzeń wyższy i należał do José Maríi Olazábala w 2002 roku, Iana Poultera w 2010 oraz Patricka Reeda w 2024. Bernhard Langer i Bill Brask też wygrali z przewagą siedmiu uderzeń, w latach 1991 i 1984. - Tak, to było oczywiście niesamowite – powiedział triumfator. - Grałem prawdopodobnie najlepszy golf w życiu. Taki występ i osiąganie takich wyników tutaj to coś wyjątkowego.
Tom miał przed finałem zaledwie jednopunktową przewagę nad Maguire'em. Następnie konsekwentnie odjeżdżał stawce, początkowo bez fajerwerków, z wynikiem -3 na pierwszej dziewiątce. Później wrzucił szósty bieg, wystrzelił i tyle go widziano. Trafił birdie na dołkach: 10, 11, 13, 14 i 16, a bogey na ostatnim dołku był dopiero jego trzecim w tym tygodniu. - To wiele znaczy. Mam na myśli turniej z tak bogatą historią i świetnymi graczami, którzy go wygrywali. Posiadanie rekordu jest czymś wyjątkowym i czymś, co na pewno zostanie ze mną na zawsze. Prowadził od startu do mety. Finałowa runda 63 zagwarantowała mu drugie profesjonalne zwycięstwo. Jego najbliższym rywalem był Amerykanin Peter Uihlein – 38 zawodnik LIV w tym roku. Peter zakończył dzień z wynikiem 68, siedem strzałów za liderem. Tomoyo Ikemura (65) z Japonii, Louis Oosthuizen z RPA (67) i Amerykanin MJ Maguire (70) zajęli trzecie miejsce z kolejnym uderzeniem deficytu. Był to siódmy z dziewięciu turniejów The International Series, serii wspieranej przez LIV Golf w kalendarzu Asian Tour.
Polak na rozdrożu
W Hongkongu występował również Adrian Meronk, triumfator czterech turniejów DP World Tour, który na początku sezonu zwyciężał w nocnym LIV Golf Riyadh. Polak rozpoczął od solidnej rundy -4, która usadowił go w najlepszej trzydziestce i dawała spore nadzieje na kolejne dni. Piątkowy wynik +1 zepchnął go niestety dwa uderzenia poniżej linii cuta, na pozycję 86. Adrian przeszedł w tym roku jeden cut, w marcu zajmując szóste miejsce w International Series Macau, gdzie był bliski wywalczenia zaproszenia na The Open. Nie przeszedł cuta w żadnym z pięciu tegorocznych turniejów DP World Tour, w których wystąpił, w Hero Dubai Desert Classic, Amgen Irish Open, BMW PGA Championship, FedEx Open de France i Alfred Dunhill Links Championship. Wygląda na to, że ze względu na węzeł gordyjski związany z karami finansowymi dla zawodników LIV, w przyszłym sezonie nie będzie już członkiem DP World Tour, koncentrując się na grze w LIV Golf, turniejach International Series i być może sporadycznych występach na DP World Tour. - Moje członkostwo kończy się w tym roku praktycznie za dwa tygodnie, więc nie będę rezygnować – powiedział Meronk przed rozpoczęciem turnieju w Hongkongu. - Chyba będę grał tylko na zaproszenia, jeśli je dostanę. Szczerze mówiąc, to trochę dziwne. To dziwne uczucie. Muszę się z tym pogodzić.
Kiedy podpisywałem kontrakt z LIV, wiedziałem, jakie to może mieć konsekwencje. Nie mam z tym problemu, ale uważam, że dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby wszyscy zawarli pokój i współpracowali. Myślę, że to przyniosłoby korzyści wszystkim, a zwłaszcza mnie.
Kasia Nieciak
Z pokaźnym trofeum. Fot. Graham Uden / Asian Tour
Adrian Meronk najprawdopodobniej nie będzie członkiem DP World Tour w przyszłym roku. Fot. Facebook zawodnika
