Nastoletni bohater

Bohaterem meczu w Niepołomicach był 18-letni bramkarz Puszczy Michał Perchel.

Młody bramkarz Michał Perchel w pojedynku z Fabianem Piaseckim. Fot. Artur Kraszewski/Pressfocus

ŁKS gra wiosną skutecznie, ale Puszcza – jeszcze bardziej. 31 punktów w rundzie rewanżowej wyniosło ten zespół w bezpośrednie sąsiedztwo strefy barażowej, zaledwie o dwa punkty za zamykającą tę strefę drużyną z Łodzi.

Puszcza z Górnikiem

W poniedziałek gospodarze wyszarpali zwycięstwo w nerwowym, pełnym fauli spotkaniu, w którym ŁKS (Fabian Piasecki) nie wykorzystał rzutu karnego, a Puszcza (Amarildo Gjoni) wygrała golem z „jedenastki”. Gjoni może być jednak obwołany zaledwie „wice-MVP” tego meczu, bo gospodarze najwięcej zawdzięczają Michałowi Perchelowi w bramce, dla strzelców takich jak Piasecki - nie do pokonania.

Pieczątką najwyższej jakości jego występu była obrona rzutu karnego i dobitki Piaseckiego – wygląda na to, że 18-letni bramkarz rodem z Krosna, reprezentant Polski w kategorii U-19, długo w Niepołomicach nie pogra. Tropy prowadzić mogą do Zabrza, bo przed meczem Lukas Podolski i dyrektor sportowy Górnika Łukasz Milik podpisali z Puszczą umowę o współpracy. Skoro w niepołomickim klubie grają już związani wcześniej z Górnikiem Mateusz Cholewiak, Filipe Nascimento, Wojciech Hajda i Norbert Barczak, to może teraz dojdzie do transferu w drugą stronę. Perchel zszedł z boiska kilkadziesiąt sekund przed końcem, podobno ze względu na jakieś zapisy kontraktowo-regulaminowe...

Kradli czas

ŁKS nie wykorzystał przewagi umiejętności. Piasecki w pierwszej połowie nie miał szczęścia (obroniony karny), a w drugiej – miał pecha, bo arbiter nie uznał mu gola po faulu kolegi z drużyny. Nie wypada jednak narzekać, że Puszcza wygrała „brzydko”. Gospodarze byli lepsi fizycznie, trzymali prowadzenie zębami, dawali z siebie wszystko, a nawet więcej. Nie było widać, że grają w dziesiątkę. „Umierali”, ale po kilkudziesięciu sekundach wstawali znów zdrowi.

W ŁKS dorównywał im pod tym względem Artur Craciun, co akurat nie dziwi, bo też przeszedł „puszczańską szkołę” u trenera Tomasza Tułacza. Miejscowi nakradli w ten sposób czasu co niemiara, ale takie jest prawo drużyny broniącej wyniku. Jeszcze więcej czasu „pożarł” VAR: po zagraniu ręką przez obrońcę ŁKS w 46 minucie Gjoni strzelał z 11 metrów w 50; Adrian Piekarski sfaulował rywala w 55 minucie, ale aż cztery minuty trwało ustalanie, czy był to faul dostatecznie brutalny na czerwoną kartkę. Doliczonego czasu było stanowczo za mało i nie jest to wina sędziego, a mało precyzyjnych w tym względzie przepisów.

Wojciech Filipiak

 OCENA MECZU⭐⭐

◼ Puszcza Niepołomice – ŁKS Łódź 1:0 (0:0)

1:0 – Gjoni, 50 min (karny)

PUSZCZA: Perchel (90+8. Kowal) – Barczak, K. Stępień, Kasolik, Przybyłko – Iwao (90+1. Śmiglewski), Piekarski, Walski, Hajda (90+1. Stec), Cholewiak (68. M. Stępień) – Gjoni (90+8. Mroziński). Trener Tomasz TUŁACZ.

ŁKS: Bomba – Leoffelsend (76. Krykun), Rudol, Craciun, Wiech – Terlecki, Arasa (64. Lewandowski), Wysokiński (76. Młynarczyk), Wojciechowski (76. Toma), Norlin – Piasecki. Trener Grzegorz SZOKA.

Sędziował Mariusz Jenda (Warszawa). Widzów 1000. Żółte kartki: Walski, Przybyłko, Gjoni – Craciun. Czerwona kartka: Piekarski (59. za faul).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się