Nastolatka z kraju „specjalnej operacji”

Nowa mistrzyni Rolanda Garrosa lajkowała antyukraińskie wpisy i przyjęła order od Putina.

Mirra Andriejewa została najmłodszą mistrzynią paryskiego turnieju od czasu Moniki Seles w 1992 roku. Fot. PAP/EPA

Według niektórych ma słodką buzię, ale Mirra Andriejewa nie jest wcale taka niewinna i nie tylko na korcie pokazuje rozbrykanego „koziołka”. Właśnie jednak została trzecią najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema, po swojej rodaczce Marii Szarapowej, triumfatorce Wimbledonu w 2004 w wieku 17 lat, oraz Brytyjce Emmie Raducanu, która jako 18-latka i pierwsza kwalifikantka w historii wygrała US Open w 2021 roku.

Tym samym została też najmłodszą mistrzynią paryskiego turnieju od czasu Moniki Seles w 1992 roku. - Oglądałam Roland Garros w telewizji gdy byłam bardzo, bardzo mała. Wygranie tego turnieju było moim wielkim marzeniem i szczerze mówiąc nie mogę uwierzyć, że trzymam teraz to trofeum w rękach - powiedziała Andriejewa podczas ceremonii wręczania pucharu.
Podobnie jak Seles trzy dekady temu, Andriejewa od dawna była uznawana za kolejną wielką gwiazdę. Swoje pierwsze zwycięstwo w głównym cyklu WTA odniosła w wieku zaledwie 15 lat, pokonując Leylah Fernandez po otrzymaniu  „dzikiej karty" do turnieju WTA 1000 w Madrycie. Kilka miesięcy później dotarła do trzeciej rundy Rolanda Garrosa oraz do czwartej rundy (drugiego tygodnia rywalizacji) na Wimbledonie.

Od tamtego czasu kolejne osiągnięcia pojawiały się jedno po drugim. Jej pierwszy tytuł WTA przyszedł w 2024 roku w rumuńskich Jassach, a następnie zdobyła srebrny medal w grze podwójnej podczas igrzysk w Paryżu w parze z Dianą Sznajder, teraz pokonaną przez Maję Chwalińską w półfinale. Obie przyjęły za to order od dyktatora i mordercy Władimira Putina. I choć tenisiści z Rosji nie mają prawa do demonstrowania flagi ani innych symboli narodowych przy swoim nazwisku, na koniec paryskiej przemowy Andriejewa zwróciła się do rodaków w ojczystym języku, dziękując im m.in. za kibicowanie jej przed telewizorami...

Oczywiście władzom światowego tenisa - a zwłaszcza organizacjom WTA (kobiety) i ATP (mężczyźni) - w ogóle to nie przeszkadza.

Na konferencji prasowej Andriejewa zapytana „na okrągło” przez jednego z dziennikarzy o wojnę, odpowiedziała w znanym już dyplomatycznym stylu: - Oczywiście uważam, że nikt na świecie nie chce wojny. Mogę powiedzieć, że kiedy gram w tenisa, myślę tylko o tym, jak grać i wygrać, jak dobrze rywalizować. I naprawdę nie myślę o tym, kiedy gram, bo mam w głowie tyle rzeczy, na których staram się skupić - podkreśliła Rosjanka.

W 2023 roku odkryto, że polubiła antyukraińskie wpisy w mediach społecznościowych. Trudno się dziwić, że Marta Kostjuk, Elina Switolina i inne tenisistki z Ukrainy nie podają jej ręki, nie mogąc zrozumieć, dlaczego muszą z takimi jak Andriejewa w ogóle rywalizować. Cóż, wielki sport to miks potężnego biznesu z zakłamaną polityką, a Andriejewa, wychowanka tenisowej akademii w Cannes, od lat nie mieszka w ojczyźnie, lecz na południu Francji.

W 2025 r. została najmłodszą mistrzynią turnieju rangi WTA 1000, zdobywając tytuł w Dubaju. Niedługo później potwierdziła klasę, triumfując również w Indian Wells, a w finale pokonała samą liderkę rankingu, Arynę Sabalenkę. Jeszcze w tym samym roku po raz pierwszy awansowała do czołowej piątki światowego rankingu WTA.

W Paryżu, w miejscu swojego pierwszego wielkoszlemowego półfinału (2024), Andriejewa dołączyła do grona elitarnych tenisistek, które zdobyły tytuł wielkoszlemowy - i zrobiła to w dominującym stylu. Jako 32. mistrzyni w historii turnieju straciła w drugim tygodniu zaledwie 17 gemów; tylko Iga Świątek (2020, 2024) oraz Steffi Graf (1988) straciły mniej gemów w drodze po tytuł na Roland Garros.

Jej pierwszy tytuł wielkoszlemowy jest szóstym trofeum singlowym w jej niedługiej karierze, która obejmuje już jednak zwycięstwa na każdym poziomie turniejowym, od rangi 250 wzwyż. Zdobyła też trzy tytuły w grze podwójnej. W tym sezonie zrównała się z Sabalenką pod względem tytułów deblowych - obie mają po trzy.

Być może jeszcze bardziej godne uwagi jest to, że w poniedziałek wyprzedzi mistrzynię Australian Open, Jelenę Rybakinę, oraz Sabalenkę i wyjdzie na czoło rankingu Race to WTA Finals, a także awansuje z 8. na 6. pozycję w rankingu WTA.

(ToM)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się