Nastolatek wierzył w sukces
Alan Ważny jest czwartym polskim juniorem, który sięgnął po wielkoszlemowy tytuł w grze podwójnej.
Alan Ważny lepiej czuje się w singlu, musi tylko uspokoić głowę. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
W ostatnich trzech dekadach Biało-czerwoni często dobrze spisywali się w juniorskiej rywalizacji w Wielkim Szlemie. W grze podwójnej Alan Ważny jest czwartym Polakiem, który sięgnął po tytuł. Jako drugi dokonał tego z zagranicznym partnerem (z Finem Oskarim Paldaniusem), podobnie jak Kamil Majchrzak w US Open 2013.
Tylko raz w rywalizacji juniorów triumfował polski debel. W 2006 roku w Melbourne najlepsi w stawce okazali się Błażej Koniusz i Grzegorz Panfil. Również w Australian Open, w 2017 roku, o krok od zwycięstwa były Maja Chwalińska i Iga Świątek, ale przegrały w finale. Za to Iga sięgnęła po tytuł rok później (z Amerykanką Catherine McNally) na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa.
Przed nią triumfowały w juniorskim szlemie w deblu także Aleksandra Olsza w Wimbledonie (1995) i trzykrotnie Urszula Radwańska, która w 2007 roku zwyciężyła w Roland Garros, Wimbledonie i US Open, a w Australian Open była w finale.
Z pomocą „siatkarek”
Alan Ważny, który podczas turnieju w Paryżu skończył 18 lat, pochodzi z Rzeszowa. Jego szkoleniowcami są Konrad Kolbusz i Beniamin Budziak - trener kadry narodowej PZT U18 i U23, a z młodym tenisistą pracuje też od lat Artur Płonka, na co dzień trener przygotowania fizycznego w zespole mistrzyń Polski siatkarek DevelopResu Rzeszów.
W sobotnim finale na kortach Rolanda Garrosa Polak i Fin - rozstawieni z numerem 2 - pokonali amerykański duet Noah Johnston, Benjamin Willwerth 6:2, 6:3. - Od samego początku wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać turniej, ponieważ już od dłuższego czasu gramy ze sobą, robiliśmy dobre wyniki. Od ćwierćfinału czuliśmy się bardzo pewnie, graliśmy bardzo agresywnie, wywieraliśmy presję i te trzy mecze, pomimo tego że byli bardzo dobrzy przeciwnicy, poszły dość łatwo. Nic tylko się cieszyć - podsumował deblowy występ Ważny.
Presja go przerosła
Rzeszowianin wystąpił w Paryżu też w grze singlowej, ale - podobnie jak w styczniu w Australian Open - przegrał już w 1. rundzie (z Austriakiem Thilo Behrmannem 6:7, 2:6). - Wielkość turnieju mnie przerosła. Pojawiła się niepotrzebna presja, którą sam na siebie nałożyłem, a to nie pozwala grać w stu procentach. W deblu tego nie było. Było luźno, czuliśmy się pewnie, więc wszystko poszło dobrze - ocenił Ważny, podkreślając, że mimo wygranej w grze podwójnej lepiej czuje się w singlu. - Uważam, że jestem lepszym singlistą, mimo tego, że wygraliśmy z Oskarim debla. Na tych dużych turniejach trzeba uspokoić trochę głowę - stwierdził.
Ze łzami na trening
Alan w tenisa gra już od 12 lat, choć początki nie wskazywały, że będzie uprawiał ten sport. Jak wspomina ojciec tenisisty Paweł Ważny, w ich rodzinie większych sportowych tradycji nie było, a na pierwsze zajęcia syn poszedł z płaczem.
- Alan od małego był bardzo żywym, ruchliwym dzieckiem, lubił sport i rywalizację. Kiedyś amatorsko grałem w tenisa, a po sąsiedzku mieliśmy szkółkę, tzw. przedszkole tenisowe, do którego zaprowadziliśmy Alana gdy miał 6 lat. Po drodze syn płakał przez całą drogę. Gdybym go trochę na siłę nie zaciągnął, to nie wiadomo czy dzisiaj grałby w tenisa. Jak w końcu wszedł na kort, zaczął się tym bawić, pokochał to i tak to trwa już dwanaście lat – wspominał ojciec tenisisty.
- Byłem mocno na „nie”, płakałem prawie godzinę, ale już po pierwszym razie bardzo mi się spodobało i potem samo poszło. Tenis pochłania mnie teraz kompletnie, ale staram się znaleźć czas, żeby się spotkać ze znajomymi, gdzieś wyjść - dodał Alan, który poza tenisem interesuje się też Formułą 1.
„Dzika karta” w Poznaniu
Reprezentant Czarnych Rzeszów zajmuje 15. miejsce w rankingu ITF, ale celem na koniec sezonu jest pierwsza dziesiątka. - Piętnaste miejsce nie jest złe, bo gwarantuje udział w każdym turnieju głównym i rozstawienie w Wielkich Szlemach. Celem jest znaleźć się w Top 10, bo wówczas dostaje się osiem „dzikich kart" do challengerów, gdzie grają zawodnicy z miejsc 200-300 ATP, i jest szansa na dużą liczbę punktów. Awans do Top 10 jest jak najbardziej realny, bo są Wimbledon, US Open i parę jeszcze innych dużych turniejów do końca roku. Trzeba tylko wygrywać - stwierdził Ważny.
Przed Alanem teraz challenger ATP w Poznaniu, który rusza w niedzielę. - Mam „dziką kartę" do eliminacji singla i do turnieju głównego w deblu, razem z Oskarim. Później zaczynamy przygotowania do Wimbledonu, a trenować będziemy na trawiastych kortach w Michałówku - wspomniał rzeszowski talent.
(t, PAP)
Tylko dziewczyny
Wielkoszlemowe tytuły juniorskie w singlu zdobywały dla Polski tylko tenisistki. Jako pierwsza dokonała tego w 1995 roku Aleksandra Olsza w Wimbledonie, rok później w Melbourne triumfowała Magda Grzybowska. Dwoma tytułami pochwalić się może Agnieszka Radwańska, która była najlepsza w Londynie w 2005 oraz w Paryżu w 2006. W 2007 roku jej młodsza siostra Urszula wygrała na wimbledońskiej trawie (grała w finale w Nowym Jorku). W Londynie zwyciężyła też Iga Świątek w 2018 roku.
Sztuka ta jeszcze nie udała się żadnemu juniorowi, choć czterokrotnie występowali w finałach: Jerzy Janowicz w US Open (2007) i Roland Garros (2008), Marcin Gawron w Wimbledonie (2006) oraz przed rokiem Tomasz Berkieta w Paryżu.
(t)
