Następne pytanie proszę...

Rozmowa z Michałem Kubisztalem, trenerem Sośnicy Gliwice

Przed Katarzyną Kozimur (z prawej) i jej koleżankami trudne zadanie postawienia się najlepszej siódemce w kraju. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

Na rozgrzewkę zadam od jakiegoś czasu retoryczne w przypadku Sośnicy pytanie – sytuacja organizacyjna w Gliwicach się poprawiła?

- Proszę o następne pytanie...

OK, czyli nic się nie zmieniło?

- Następne pytanie...

A coś wiadomo na temat przywrócenia sześciu odjętych wam przed sezonem punktów?

- Procent nadziei nadal jest, ale jak się to potoczy na koniec? Podobno cały czas toczą się rozmowy, lecz to najpierw my musimy udowodnić, że sytuacja finansowa klubu jest stabilna. To jest podstawa do czegokolwiek.

No to już nie będę pana męczył abstrakcyjnymi zagadnieniami, przechodząc do stricte sportowych kwestii. Jak przebiegały przygotowania w trakcie reprezentacyjnej przerwy? Czy już nikt nie uciekł z drużyny?

- Jesteśmy realistami. Gramy teraz z pierwszą trójką poprzedniego sezonu i faworytami już się toczącego. Za sobą mamy porażkę w Kobierzycach, w czwartek o 18.00 podejmiemy Zagłębie Lubin, w następną środę zmierzymy się na wyjeździe z MKS-em Lublin, a jeszcze tydzień później z Piotrcovią, też na wyjeździe. Z tego zestawu widać, że czeka nas megatrudne zadanie. O punkty będzie bardzo ciężko. Wygrana będzie sensacją, a nie niespodzianką. Ale trzeba wyjść na parkiet i walczyć.

Wybrzeże Gdańsk, wygrywając we wtorek w Gummersbach z siódmym zespołem Bundesligi i to niemal w polskim składzie, udowodniło, że cuda się zdarzają.

- Tym bardziej jestem w szoku, że drużyna, która w lidze na razie nie zachwyca - ostatnio przegrała z Chrobrym Głogów - jedzie do Niemiec na mecz Ligi Europejskiej i wygrywa z Gummersbachem. To jest naprawdę coś niesamowitego.

Niemcy też byli w szoku...

- W kraju również wszyscy byliśmy zaskoczeni. Zdaję sobie sprawę, jak Niemcy podchodzą do meczów z Polakami („Kubeł” występował w Fuechse Berlin, rozgrywając w Bundeslidze 108 meczów/424 gole - przyp. red.). Wydaje im się, że jak przycisną 10 minut, to wystarczy do zwycięstwa. Bardziej szykują się pod mecze ligowe, więc czasami pojawia się szansa na sprawienie niespodzianki, a puchary wyzwalają dodatkową porcję emocji i potrafią się przekuć w coś fajnego. I to jest problem Niemców, czy zagrali na 100, 50, czy jeszcze inny procent możliwości. Z naszej, polskiej perspektywy Wybrzeże wygrało i to jest najważniejsze.

A wracając do was, to czy też możecie pokusić się o sensację?

- Zwłaszcza trenując w 9-osobowym składzie plus 3 bramkarki... Zrobienie treningu to już niezły challenge, spore wyzwanie. Jak komuś mówię, że w lidze zawodowej mam 9 zawodniczek z pola, w tym cztery poniżej 20 roku, to mi nie wierzy.

Czwartkowe spotkanie z mistrzyniami Polski potraktujecie jako solidny sprawdzian, żeby coś przećwiczyć przed późniejszymi meczami z zespołami z waszej półki, z którymi będziecie walczyć o utrzymanie w Lotto Superlidze?

- Absolutnie tak. Owszem, możemy sobie opowiadać cudowne słowa, że sport jest piękny, kocha niespodzianki, a my wychodzimy na boisko i w każdym meczu gramy na 120 procent. Tak, to wszystko jest prawdą, lecz realia mówią swoje. Spotkamy się teraz z zespołami budowanymi z myślą o mistrzostwie Polski, pokazaniu się z jak najlepszej strony w europejskich pucharach. Dlatego jak już powiedziałem – jesteśmy realistami. Przed nami mecze, w których możemy sprawdzić, czy to co robimy na treningach, co wypracowujemy sobie codziennie, ma sens i czy będzie wychodziło w kolejnych meczach. Jeśli tak będzie w konfrontacjach z faworytami, to wiem, że w meczach z zespołami, z którymi przyjdzie nam się bić o uniknięcie degradacji, będziemy punktować.

Jak pańskie dziewczęta wyglądają pod kątem mentalnym? Ich głowy są zresetowane?

- Walczymy z tym cały czas. Nie jest idealnie, ale tragedii też nie ma. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, w jak ciężkiej sytuacji jesteśmy, więc staramy się tak wszystko układać, by miało to ręce i nogi. Dużo też rozmawiamy o tym, co nas czeka, co planujemy. Jestem otwarty do rozmów. Zawsze chętnie usiądę z dziewczynami i pogadam, nie uciekając od odpowiedzialności. Mam nadzieję, że to przyniesie dobre efekty, w momencie, kiedy będą nam potrzebne.

Rozmawiał Zbigniew Cieńciała

Michał Kubisztal ma świadomość, jak trudne zadanie czeka jego podopieczne. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się