Następca w mgnieniu oka
Stało się to, czego można było oczekiwać: Sami Trabelsi nie jest już selekcjonerem Tunezji. Ma go zastąpić trener z Maroka.
Były trener reprezentacji Jordanii, pochodzący z Maroka Hussein Ammouta, jest faworytem do objęcia stanowiska selekcjonera Tunezyjczyków. Fot. MB Media/PressFocus
Grze reprezentacji Tunezji podczas tegorocznego Pucharu Narodów w Maroku przyglądaliśmy się ze szczególnym zainteresowaniem. Jeżeli w marcu Biało-czerwoni szczęśliwie przebrną przez baraże, to na amerykańskim mundialu w swoim pierwszym spotkaniu 15 czerwca zagrają właśnie z Orłami Kartaginy.
A te w ostatnim czasie zawodzą. Wprawdzie w świetnym stylu przebrnęły przez eliminacje MŚ (dziewięć zwycięstw, jeden remis, zero straconych bramek), w połowie listopada zremisowały w towarzyskim meczu z sama Brazylią 1:1, ale potem było już źle. Klęska podczas grudniowego FIFA Arab Cup w Katarze, gdzie w grupie lepsze okazały się drużyny Syrii i Palestyny, a teraz nieudany Puchar Narodów w Maroku.
Afera biletowa
Wprawdzie zespół prowadzony przez Samiego Trabelsiego przebrnął przez grupę, ale prezentował się słabo, a po remisowym meczu z Tanzanią (1:1) został wygwizdany przez swoich kibiców. Potem przyszła porażka z Mali w 1/8 finału w serii karnych. Po tej przegranej doświadczony trener przeczuwał, jak wszystko się skończy. - Problem jest głębszy niż tylko Sami Trabelsi i to, czy ma prowadzić reprezentację, czy nie – mówił po odpadnięciu w grze o ćwierćfinał selekcjoner tunezyjskiej reprezentacji.
- W piłkarskiej federacji Tunezji jest bałagan. To też jedna z rzeczy, które zdecydowały o niepowodzeniu w Maroku. Przykład? Każdy z piłkarzy miał dostać bilety na mecze turniejowe dla swoich najbliższych. Te zostały przywłaszczone przez działaczy federacji i sprzedane, a zysk zagarnięty. Z takimi rzeczami boryka się Tunezja – tłumaczy nam w Rabacie mający tunezyjskie korzenie, a mieszkający i pracujący w Niemczech (m.in. dla Deutsche Welle) dziennikarz Ali Ferhat.
Doświadczonemu Trabelsiemu sam awans na MŚ niewiele pomógł i po raz drugi, po porażce na PNA, żegna się z funkcją selekcjonera. Przed laty ten świetny obrońca (81 meczów w reprezentacji prowadzonej przez m.in. naszego Henryka Kasperczaka) stracił pracę po tym, jak Tunezja nie wyszła z grupy na mistrzostwach Czarnego Lądu 2013 w RPA. Skończyła wtedy na 3. miejscu, za Wybrzeżem Kości Słoniowej i Togo. Teraz była 1/8 finału, ale to za mało na wymagania działaczy, ekspertów i kibiców. Trabelsi kończy pracę po ledwie 19 meczach u steru (za pierwszym razem w latach 2011-13 tych spotkań było 32).
Trener z sukcesami
Kto w jego miejsce? Będzie zagraniczny szkoleniowiec, ale taki, który dobrze zna realia i bolączki Orłów Kartaginy. Ostatnim zagranicznym trenerem Tunezji był w latach 2018-19 niegdysiejszy reprezentant Francji, mistrz Europy z 1984 roku, Alain Giresse. Teraz ma być szkoleniowiec z Maroka, Hussein Ammouta.
To pięciokrotny reprezentant tegoż kraju w latach 1991-94, pomocnik, rocznik 1969. W 2020 roku reprezentację Maroka doprowadził do zwycięstwa w Mistrzostwach Narodów Afryki (CHAN, nie mylić z Pucharem Narodów, gdzie grają najlepsi). Z kolei przed dwoma laty niespodziewanie doprowadził Jordanię do wicemistrzostwa Azji, wprowadził ją też do decydującej rundy eliminacji do mistrzostw świata, dając podwaliny pod sensacyjny awans do amerykańskiego mundialu, żeby w czerwcu 2024 ustąpić ze stanowiska. Ostatnio pracował w klubie z Emiratów Al-Jazira. Teraz ma pomóc ratować tunezyjską reprezentacyjną piłkę. Rozmowy, jak informują arabskie media, są w toku.
Michał Zichlarz, Rabat
CZY WIESZ, ŻE…
W przeszłości z reprezentacją Tunezji pracowało aż trzech szkoleniowców z Polski. W latach 1981-83 Ryszard Kulesza, pod koniec lat 80. Antoni Piechniczek, a następnie, aż dwa razy, Henry Kasperczak (1994-98 i 2015-17). Od początku 2024 roku Orły Kartaginy miały już… 5 selekcjonerów!
