Narodziny gwiazdy
Takiej biegaczki średniodystansowej w polskiej lekkoatletyce jeszcze nie mieliśmy. Wygrywając finał Diamentowej Ligi, Klaudia Kazimierska właśnie awansowała do światowego topu – ale to nie zasługa treningu w ojczyźnie.
To za oceanem nauczyła się otwartości i patrzenia w przyszłość. Próżno szukać tak pogodnej i bezpretensjonalnej polskiej lekkoatletki. Fot. Instagram.com/diamondleague
Nie ma jeszcze na koncie medali igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata, ale jest na prostej ku temu drodze. Ten sezon jest przełomowy – Klaudia Kazimierska ustanowiła już trzy rekordy Polski – na milę (1609 m) i na 1500 m, została wicemistrzynią Europy, a w sobotę w spektakularnym stylu zdeklasowała rywalki i wygrała finał Diamentowej Ligi w Brukseli z najlepszym wynikiem na świecie w tym roku 3.54,05.
W pokonanym polu Polka zostawiła medalistki olimpijskie Brytyjkę Georgię Hunter Bell (także mistrzynię Europy) i Australijkę Jessicę Hull oraz wicemistrzynię świata Kenijkę Dorcus Ewoi. Z topu zabrakło tylko rekordzistki świata i trzykrotnej mistrzyni olimpijskiej, 32-letniej Kenijki Faith Kipyegon, która z powodu kontuzji wcześniej zakończyła sezon. Kazimierska jest z nich najmłodsza.
Mocna kandydatka
W ciągu roku poprawiła się o prawie 4 sekundy, bo na mistrzostwach świata w Tokio czas 3.57,95 dał jej 7. miejsce. To ogromny postęp i jednocześnie awans do światowej ekstraklasy. Na światowych listach pod koniec sezonu dawno nie mieliśmy biegaczki w roli liderki. O trzy lata starsza Natalia Bukowiecka jest – owszem – medalistką olimpijską i świata w biegu na 400 m – ale na świecie nigdy tak naprawdę nie była wielką faworytką. Kazimierska w ciągu niespełna czterech minut wrześniowej sobotniej nocy zgłosiła do tego mocną kandydaturę.
Albo wyjazd, albo koniec
I choć pochodzi z Włocławka, jest wychowanką tamtejszego LKS Vectra, w barwach którego osiągała pierwsze sukcesy, to od czterech lat nie ma nic wspólnego ze szkoleniem w Polsce. Gdy w 2020 roku wybuchła pandemia, Kazimierska poczuła się wypalona. - Nie chciało mi się trenować, robiłam to samo rok w rok od siedmiu lat, nie miałam z tego żadnej przyjemności, nie widziałam postępów. Powiedziałam sobie, albo wyjeżdżam, albo kończę z bieganiem – opowiadała „Gazecie Wyborczej”.
Pod koniec 2021 roku przerwała studia w Polsce, wyjechała na stypendium do Stanów Zjednoczonych i dołączyła do University of Oregon Ducks, jednej z najlepszych uczelnianych ekip w USA, znanej z wychowywania olimpijczyków i rekordzistów. Trenowała pod okiem Shalane Flanagan, wicemistrzyni olimpijskiej z Pekinu (2008) na 10 000 metrów. W 2025 Kazimierska zdobyła na uczelni stopień bakalaureat – odpowiednik naszego licencjatu - na kierunku analiza matematyczna.
Legendarny trener
Rok temu przeszła na zawodowstwo i podpisała pięcioletni kontrakt z zawodową grupą koncernu Nike - Nike Oregon Project w Eugene. To już nobilitacja. I trafiła pod skrzydła legendarnego Jerry'ego Schumachera. 56-letni szkoleniowiec to wychowawca wielu medalistów najważniejszych imprez. To on stoi za radykalnym progresem Polki, która podkreśla jego autorytet oraz wymagające, ale i wyrozumiałe podejście.
- Główna myśl szkoleniowa pozostała spójna z tym, co robiłam wcześniej, ponieważ Jerry i Shalane ściśle ze sobą współpracują. Ale po dołączeniu do profesjonalnej grupy mój trening stał się zdecydowanie mocniejszy – podkreślała Kazimierska zimą, gdy biła halowy rekord Polski na 1500 m.
W marcu była jednak zawiedziona, bo zajęła dopiero 6. miejsce w halowych mistrzostwach świata w Toruniu, w obecności najbliższych. Schumacher odegrał wtedy kluczową rolę w uspokojeniu jej ambicji i wskazaniu długofalowego rozwoju. - Trener po biegu przypomniał mi, że jestem jeszcze młoda i mam czas - wspominała. - Jerry mówił, że nigdy nie widział sportowca, który robi w treningu rzeczy, które ja robię – mówiła po zwycięstwie w Brukseli dla Citius Mag.
Pretensji żadnych
I zwraca uwagę, czym różni się system szkolenia w naszymkraju od tego w Stanach. - Bo w Polsce inwestuje się w sportowców dopiero po sukcesie, w Ameryce przed nim. W Nike we mnie uwierzyli, zaufali mi. Wiedzieli, że mam potencjał, że się z roku na rok poprawiam, więc zainwestowali we mnie przed sukcesem i to jest główna różnica – opowiadała nam niedawno na Stadionie Śląskim.
Kazimierska nie ma jednak do nikogo w Polsce pretensji. - W kraju też we mnie wierzono od zawsze, tylko, że ja po prostu potrzebowałam zmiany. Bo ja sama nie wierzyłam w siebie, a w Stanach pomogli mi to nastawienie zmienić – zauważa. To za oceanem nauczyła się otwartości i patrzenia w przyszłość. Próżno szukać tak pogodnej i bezpretensjonalnej polskiej lekkoatletki.
W teamie Kazimierska ma do dyspozycji wszystkich specjalistów – trenerów, lekarzy, fizjologów, dietetyków, odnowę biologiczną – ale nie wszystkich za darmo. Sama też inwestuje swoje środki. Natomiast psychologa ma z Warszawy. - Z panią psycholog pracujemy już od czterech lat, zaczęłyśmy jeszcze przed wyjazdem do Stanów, łączymy się online przynajmniej trzy razy w miesiącu. Jest to już moja rutyna, bardzo mi to pomaga – podkreśla zawodniczka.
Na igrzyskach jak w domu
Wygrywając Diamentową Ligę, Kazimierska praktycznie zapewniła sobie start w przyszłorocznych MŚ w Pekinie i trudno sobie wyobrazić, że zabraknie jej za dwa lata na bieżni w Los Angeles. Jest jedna okoliczność, która może znaczącą ułatwić atak na olimpijski medal – w Mieście Aniołów Polka będzie się czuła praktycznie jak u siebie.
- Powoli już planuję, jak to będzie wszystko wyglądać. W 2028 roku w Chorzowie są mistrzostwa Europy, na których będę chciała wystartować, a potem wrócę do Stanów i będę siedziała tam aż do igrzysk. Będę w tej samej strefie czasowej, dwie godziny lotem do Los Angeles, odpadnie cała aklimatyzacja. Znam te bieżnie, startowałam na głównej na zawodach, rozgrzewałam się na treningowej. No i poznałam już kulturę amerykańską, język, jedzenie, ludzi, więc dużo rzeczy mi pomoże – przyznaje lekkoatletka z Włocławka.
Na razie ma jeszcze coś do zrobienia w tym sezonie - w sobotę powalczy o 150 tysięcy dolarów podczas Ultimate Championship w Budapeszcie. I już będzie faworytką.
Tomasz Mucha
NAJLEPSZA NA BIEŻNI
Najwyżej wyceniane (w punktach) wyniki Polek w historii w konkurencjach biegowych - według tabel World Athletics:
◾ 1254 Klaudia Kazimierska 2026 (1500 m, 3.54,05)◾ 1250 Natalia Bukowiecka 2024 (400 m, 48,90)
◾ 1247 Natalia Bukowiecka 2024 (400 m, 48,98)
◾ 1241 Klaudia Kazimierska 2026 (1500 m, 3.55,59)
◾ 1238 Grażyna Rabsztyn 1980 (100 m ppł., 12,36)
◾ 1237 Pia Skrzyszowska 2024 (100 m ppł., 12,37)
◾ 1235 Natalia Bukowiecka 2025 (400 m, 49,27)
◾ 1235 Irena Szewińska 1976 (400 m, 49,28)
* Najwięcej punktów generalnie „warty” jest wciąż aktualny rekord świata w rzucie młotem Anity Włodarczyk, 82,98 m (2016) - 1303 punkty.
Źródło: Athletics News
