Narkofutbol

Z DRUGIEJ STRONY – Piotr Tubacki

Liga w ten weekend sypnęła ostatnimi okruchami, więc na Górnym Śląsku temat numer jeden nie wiązał się bynajmniej z (kolejną) wygraną Piasta nad Legią. Górował temat zerwania zgody GKS-u Katowice (i ROW-u Rybnik) z Górnikiem Zabrze, co jest tematem okołosportowym i... chociaż nie, chwila. To nie jest temat okołosportowy. To temat kryminalny.

Nie mam zamiaru wchodzić tutaj w meandry kibolskich porachunków, bo promować tu nie ma czego, tym bardziej że w tym kontekście to... nawet nie o kibolstwo chodzi. Gdy pewien znany polityk chodził swego czasu do lasu, by lać się na pięści z innymi chłopami, to – podobno – tylko o lanie się pięściami chodziło. Zwykła chuliganka, a jako że niczym jelonek Bambi hasane było na leśnej polanie – była to akcja szerzej nieszkodliwa. Natomiast sprawa śląskiej zgody ma swoje podłoże w biznesie narkotykowym. Oto bowiem jeden kark zawinięty przez policję nie okazał się tak „sztywny”, jak zapowiadał i zaczął wsypywać innych misiów, którzy odpowiadają za rozprowadzanie po Polsce mefedronów, amfetamin, marihuan i innych syfów trujących – na ogół – młodych ludzi. To tematy stricte mafijne. Gangsterskie. Dotyczą zorganizowanych grup przestępczych w najgorszym tego słowa znaczeniu.

Ale przecież jesteśmy na łamach „Sportu”, więc dlaczego w ogóle wspominam wątki, o których czytać należy raczej w kodeksie karnym? Dlatego, że właśnie porozumienia między narkotykowymi wierchuszkami ma cholernie duże przełożenie na to, jak funkcjonują kluby piłkarskie i społeczności wokół nich zgromadzone. Jak funkcjonują normalni ludzie. Koniec zgody GieKSy z Górnikiem wywołał wzburzenie wielu tych właśnie „zwykłych kibiców”, którym z dnia na dzień bliżej nieokreśleni bandyci powiedzieli: „dzisiaj ich nie lubimy”. Poznałeś nowego kolegę na meczu? Zapomnij go. Abstrahując od faktu, że gdyby nie decyzja kibicowskiej wierchuszki kilkanaście lat wstecz, to... tego kolegi byś nie poznał. Przecież kiedyś fani jednych i drugich także się nienawidzili.

Grupa kibicowsko-handlowa Torcida (niestety między tymi członami trzeba postawić myślnik, a nie kropkę) już zapowiedziała, że przy Roosevelta nie wolno pokazywać się w barwach GKS-u. To samo działa rzecz jasna w drugą stronę. W ostatnim czasie działy marketingowe obu klubów wykonywały kapitalną robotę, bazując na „przyjaźni” obu stron. Pojawiały się wspólne spoty promujące derby, z udziałem piłkarzy i katowiczan, i zabrzan. Teraz już nie wolno. Bo tak powiedział łysy z aresztu (albo dopiero wkrótce z aresztu). Nie będzie okazjonalnych szalików, a na najbliższym meczu trzeba będzie zainwestować więcej w ochronę (choć relacje między grupami mają być teraz neutralne – tak nakazali handlarze).

Oczywiście temat ten nie dotyczy tylko Zabrza i Katowic. Mniej niż dekadę temu grupy przestępcze, które zawłaszczyły sobie herby Ruchu Chorzów i Wisły Kraków, postanowiły, że zamiast wyzywać się i gonić z maczetami, lepiej będzie współpracować. Tak łatwiej handlować narkotykami, bardziej zyskownie. Krakowianie nie mogą już ubrać koszulki z Białą Gwiazdą we Wrocławiu czy Gdańsku, ale mogą w Chorzowie. Tak, to właśnie utworzenie nowego szlaku narkotykowego umożliwiło... pobicie rekordu 50-lecia w meczu Ruch – Wisła na Śląskim w tym roku! To przez decyzje gangsterów prezes Siemianowski może pokazywać się z prezesem Królewskim (choć obaj z gangsterami nie mają nic wspólnego – zaznaczmy to wyraźnie!), a klub zarobił na tym spotkaniu świetne pieniądze – bo „kibice się przyjaźnią”. Przynajmniej tak powiedzieli mafiozi...A jak tak mówią, to tak ma być!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się