Należycie, choć ze skazą
Mimo pewnych obaw Niebiescy zrobili w Zielonej Górze to, czego się od nich wymagało, choć... nie wszyscy zmiennicy dobrze zapamiętają ten mecz.
Krystian Rostek w pojedynkę mógł rozstrzelać wczoraj Lechię. Fot. Gleb Soboliev/Press Focus
Puchar Polski - I runda
Nieco zmienioną – ale wciąż bliską określenia „pierwsza” – jedenastkę wystawił na pucharowy mecz w Zielonej Górze trener Waldemar Fornalik. Urazy wykluczyły rezerwowych w tym sezonie Jakuba Bieleckiego i Krystiana Wachowiaka, a niegotowy do gry był jeszcze sobotni transfer, Teddy Sutherland. Ruch rozstrzygnął spotkanie z Lechią w pierwszej połowie, a w drugiej kontrolował boiskowe wydarzenia i właściwie na nic nie pozwolił drugoligowcowi.
Sytuacji w bród
Najciekawsze było pierwszych 20 minut. Obie drużyny miały kilka dogodnych sytuacji, wręcz „setek”, choć lepiej wyglądał w tym aspekcie Ruch. Kacper Laskowski trafił w słupek, Krystian Rostek zmarnował wyśmienitą okazję, bo odskoczyła mu piłka, a Daniel Szczepan po dobrym dryblingu uderzył za słabo. Gospodarze mieli kapitalną okazję Kamila Olka i groźny strzał po okiwaniu trzech rywali autorstwa Michała Szmigla. Nic z tego jednak nie wpadło do siatki... choć było już 1:0. Ruch objął bowiem prowadzenie już w 3 minucie za sprawą główki zupełnie niekrytego Aleksandra Komora. Przyjezdni podkręcili tempo przed przerwą i choć Rostek strzelił w słupek, to ciut wcześniej, strzelając precyzyjnie przy słupku, podwyższył Michał Chrapek.
Puszczały emocje
Niebiescy wypracowali sobie dobrą zaliczkę, ale mieli też problem – z powodu kontuzji boisko opuścił w 35 minucie Szczepan. Lechia w drugiej połowie nie była już tak groźna, jak w pierwszym kwadransie i nie dawało się odnieść wrażenia, że Chorzowianom coś w Zielonej Górze grozi. Pod koniec pojawiły się jednak emocje, bo... piłkarzom zaczęły puszczać nerwy. Jakub Bursztyn popchnął prowokującego Rostka i obejrzał żółtą kartkę, choć sztab Ruchu głośno domagał się czerwonej. Podobnie było chwilę później w przypadku Marcina Szpakowskiego, który ostrym wślizgiem przejechał się po nogach Rostka. Z boiska jednak wyleciał... sam Rostek.
Nerwy Fornalika
Za wspomniane „kozaczenie” przy Bursztynie obejrzał pierwsze „żółtko”, a chwilę później – już w czasie doliczonym – drugie, gdy w idiotyczny sposób zatrzymał ręką podanie rywala. Po reakcji 18-latka od razu było widać, że ma świadomość, jakiej głupoty się dopuścił. Mając też na uwadze 3-4 kapitalne sytuacje, które zmarnował (pod koniec straszne nerwy miał na niego trener Fornalik), raczej nie należy się spodziewać, aby prędko wrócił do wyjściowej jedenastki...
Ruch wygrał absolutnie zasłużenie, ale po raz kolejny szwankowała jego skuteczność.
Piotr Tubacki
◼ Lechia Zielona Góra – Ruch Chorzów 0:2 (0:2)
0:1 – Komor, 3 min (głową), 0:2 – Chrapek, 41 min
LECHIA: Bursztyn – Flis, Ostrowski, Embalo – Zientarski (83. Kurek), Szpakowski, Nahrebecki, Szmigiel – Więcek (61. Lisowski), Olek (61. Dębski), Bargiel. Trener Sebastian MORDAL.
RUCH: Wrąbel – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Komor, del Moral – Rosół, Kristan – Rostek, Chrapek (65. Nagamatsu), Laskowski (65. Szwedzik) – Szczepan (35. Pawłowski). Trener Waldemar FORNALIK.
Sędziował Aleksander Borowiak (Poznań). Widzów 999. Żółte kartki: Nahrebecki, Bursztyn, Szpakowski – del Moral, Szwedzik, Rostek (x2); czerwona - Rostek (90+3. dwie żółte).
