Najwcześniej po świętach

W ostatnim meczu piłkarzy Wisły poprowadzi Mariusz Jop. Nazwisko nowego trenera jeszcze przez kilkanaście dni będzie zagadką. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus


Najwcześniej po świętach

Wisła zakończy rok meczem z Polonią. Kibice spędzą Boże Narodzenie, nie mając pewności, kto poprowadzi drużynę na wiosnę.

 

W styczniu w krakowskim klubie życzyli sobie lepszego zakończenia 2023 roku. Liczyli, że latem uda się awansować z I ligi i odzyskać status ekstraklasowicza. Drużyna Radosława Sobolewskiego po kapitalnym wejściu w drugą część sezonu (siedem zwycięstw z rzędu), wróciła do gry o promocję, ale potknęła się na finiszu. Dwa tygodnie temu 47-letni trener podał się do dymisji, pracę straciło także jego dwóch najbliższych współpracowników. Tymczasowo zespół przejął Mariusz Jop i w dwóch meczach poszło mu świetnie (4:1 i 4:0 w Pucharze Polski i lidze), ale nawet jeżeli w niedzielę rozprawi się z „Czarnymi koszulami”, to od stycznia raczej wróci do rezerw, gdzie ma za zadanie awansować do III ligi i rozwijać młodych piłkarzy.

 

Historia wskazuje na Polaka

Jopowi nikt nie odbiera trenerskiego talentu, ale klub stoi dziś przed decyzją, która będzie miała ogromny wpływ na jego przyszłość. Powinien postawić na szkoleniowca, który zna I ligę i ma w CV awans. Choć prezes Jarosław Królewski kontaktował się z Adamem Nawałką, 66-letni trener nie wróci do „Białej gwiazdy”. Dziesięć ostatnich sezonów wskazuje na to, że Wisła powinna postawić na Polaka. Co prawda w 2014 roku Górnika Łęczna wprowadził do ekstraklasy urodzony w Rosji Jurij Szatałow, ale przez lata jako zawodnik i trener poznał naszą piłkę, a także otrzymał polskie obywatelstwo. Wielu kibiców Wisły chciałoby zatrudnienia Marcina Brosza, który świetnie radził sobie z Górnikiem Zabrze. Przewija się także nazwisko Kazimiera Moskala, byłego piłkarza i szkoleniowca krakowian, który dwa razy awansował z ŁKS-em Łódź.

Znaków zapytania jest wiele, a klub daje sobie czas na dobry wybór. W tej sytuacji może sobie pozwolić na zastosowanie łacińskiej sentencji festina lente (spiesz się powoli). – Informacja o sztabie, który poprowadzi klub w kolejnej rundzie, najwcześniej po świętach – poinformował Królewski.

 

Specjalista od autów

Jop nie miał wiele czasu na pracę z drużyną, bo w ubiegłym tygodniu musiał rozegrać dwa mecze, ale kilka treningów i wprowadzonych korekt przyniosło pozytywny efekt. „Biała gwiazda” już nie holuje piłki, za to jest bardziej agresywna w odbiorze, co przełożyło się na gole i jeszcze wiele innych sytuacji bramkowych. Być może zespół potrafi teraz uwolnić drzemiący w nim potencjał, bo nie słyszy z trybun nawoływań do dymisji Sobolewskiego. Były już szkoleniowiec nie tłumaczył rezygnacji brakiem zrozumienia z zawodnikami czy odczuciem, że nic więcej z nich nie „wyciśnie”. Nie krył, że wokół zespołu jest dużo złych emocji i jego odejście może uspokoić sytuację.

Wczoraj na treningu Wisły po raz pierwszy pojawił się Duńczyk Thomas Gronnemark. To 48-latek, który ma bardzo wąską specjalizację związaną z wykonywaniem rzutów z autów. Klub zaprosił go, by przekazał wskazówki ze swojej filozofii długiego, szybkiego i sprytnego wyrzucania piłki z autu. Z jego rad korzystali zawodnicy zespołów z wielu lig, na czele z Liverpoolem Juergena Kloppa. Gronnemark w młodości był zdolnym lekkoatletą, a potem zmienił dyscyplinę na bobsleje, ale piłka też była obecna w jego życiu. W 2010 roku pobił rekord Guinnessa w najdłuższym rzucie z autu. W trzeciej próbie (po fiasku w dwóch poprzednich od 2008 roku) piłka przeleciała 51 metrów i 33 centymetry. O tym, że ten stały fragment gry może przynieść bramki, udowodnia w ekstraklasie Puszcza Niepołomice. Beniaminek zaliczył cztery trafienia po rzutach z autu, o czym pisaliśmy w „Sporcie” pod koniec listopada.

 

LICZBA 35

MECZÓW ligowych zaliczy Wisła Kraków w 2023 roku. W dotychczas rozegranych 34 zdobyła 64 punkty (bilans – 19 zwycięstw, 7 remisów, 8 porażek).

 


 

 Michał Knura