Najważniejszy mecz w historii
Rozmowa z Felipe Estebanem Larreą Arrovo, dziennikarzem ekwadorskiego Primicias.ec
Po wygranym meczu z Niemcami (2:1), który dał wam awans do 1/16 finału, prezydent Daniel Noboa ogłosił następny dzień wolnym od pracy. Musiała być wielka celebracja!
- Dokładnie! Zabawa, radość, świętowanie trwało całą noc. Były ku temu powody, bo odnieśliśmy najważniejsze zwycięstwo w naszej historii. To było szalone.
Wygrana z Niemcami faktycznie była ważna, bo dała wyjście z grupy…
- Wcześniej rzadko udawało się nam wygrywać z europejskimi reprezentacjami (wyjątkiem była Polska podczas MŚ 2006, gdzie Ekwador w grupie ograł nas w Gelsenkirchen 2:0 – przyp. red.), a z Niemcami wygrywały wcześniej tylko Brazylia czy Argentyna. Teraz także my! Jest więc dodatkowa radość, zadowolenie, no i najważniejsze, że wyszliśmy z grupy i gramy dalej. Wielka duma dla kilkudziesięciu tysięcy kibiców obecnych na stadionie.
Pierwsze dwa mecze w waszym wykonaniu były jednak rozczarowujące, bo porażka z Wybrzeżem Kości Słoniowej 0:1 i niespodziewany remis z Curacao 0:0. Przed meczem z Niemcami były gwizdy w kierunku argentyńskiego trenera waszej kadry Sebastiana Beccacece.
- Patrząc na piłkarzy, którzy grają w reprezentacji – doświadczony Enner Valencia, Moises Caicedo z Chelsea, Willian Pacho z PSG, Piero Hincapie z Arsenalu – to było rozczarowanie, ale Sebastiana Beccacece i zawodnicy pokazali siłę i charakter w trudnym momencie. Dzięki temu gramy dalej w MŚ.
W południowoamerykańskich eliminacjach La Tricolor byli na 2. miejscu, tylko za Argentyną, a przed Brazylią. Jakie są oczekiwania w waszym kraju odnośnie mundialu?
- Duże. Spodziewamy się, że mogą to być najlepsze mistrzostwa świata w naszej historii. W tej chwili dwie czołowe reprezentacje z kontynentu to Argentyna i Brazylia, my jesteśmy zaraz za nimi. Jest jeszcze Kolumbia, ale to my mamy znakomitych zawodników grających w najlepszych ligach, z Caicedo z Chelsea na czele. Mamy znakomitą generację piłkarzy!
Czyli nie tylko 1/16 finału, ale myślicie o czymś więcej?
- Dokładnie. Stać nas na to, żeby być czarnym koniem mundialu. Teraz tak naprawdę zaczynają się dla nas nowe mistrzostwa. Gramy z Meksykiem i mamy wielkie szanse.
Jakie to będzie spotkanie?
- Graliśmy z nim towarzysko na ich terenie w Guadalajarze w październiku zeszłego roku i wynik był remisowy. Mieliśmy przewagę, powinniśmy byli wygrać tamten mecz. Teraz, wiadomo, to inna historia, bo nie tyle, że gramy na Estadio Azteca, ale też w meczu o dużą stawkę w mistrzostwach świata. Jesteśmy jednak przygotowani na to, żeby zagrać dobrze, jak z Niemcami i żeby zostać w turnieju. Stać nas na to.
Będąc w Ameryce od ponad dwóch tygodni, widzę, że ekwadorscy fani należą tutaj do najbardziej aktywnych, żywo reagujących i mocno wspierających reprezentację. Przyznam, że podczas waszego meczu z Niemcami sam skandowałem „Si, se puede!”.
- Ekwadorscy kibice to coś najlepszego, co możemy zobaczyć w futbolu. W samym Nowym Jorku i okolicy mieszka milion moich rodaków, wielu też przyjechało wspierać reprezentację. Nigdy jeszcze – jak gramy w MŚ – nie zdarzyło się, żeby reprezentację wspierała tak duża liczba naszych fanów. To coś niesamowitego.
W drugiej fazie turnieju jest sporo amerykańskich reprezentacji, z Południa pięć, odpadł tylko Urugwaj, i trzy drużyny współgospodarzy z Północy. To będzie mundial amerykański czy jednak europejski? Jak pan to widzi?
- Przedstawiciele Europy – Francja, Hiszpania, Anglia i Niemcy – dysponują bardzo mocnymi składami, mają wielu świetnych graczy. Ale drużyny z mojego kontynentu, jak Argentyna, Brazylia czy jak pokazuje teraz także Ekwador, także są mocne i stać nas na wiele! To mistrzostwa świata, to futbol, wszystko może się wydarzyć. To wspaniała impreza, a dla mnie, jako dziennikarza, to pierwsze mistrzostwa, które obsługuję.
Kojarzy pan nazwisko Joela Valencii? Czy to znane nazwisko w Ekwadorze?
- Jak, Antonio?
- Nie, nie – Joel. Gra w Polsce, w 2019 roku pomógł Piastowi Gliwice w wywalczeniu mistrzostwa Polski, będąc najlepszym wtedy zawodnikiem w lidze. Słyszał pan o nim?
- Tak, coś słyszałem. To dobry piłkarz, ale nie bardzo o nim się u nas mówiło.
Rozmawiał w New Jersey Michał Zichlarz
EKWADOR W FINAŁACH MŚ
2002 - faza grupowa2006 - 1/8
2014 - faza grupowa
2022 - faza grupowa
NIE PRZEGAP!
Środa, 3.00 - TVP 1, TVP Sport
Dziennikarz z Ekwadoru Felipe Estebanem Larrea Arrovo. Fot. Michał Zichlarz
