Najlepszy mundial w historii
Oglądać z trybun dwa mecze mistrzostw świata w jednym dniu? To było możliwe tylko w Katarze!
Finał ostatnich mistrzostw świata był znakomity i nie do zapomnienia! Fot. Archiwum „Sportu”
Ile było narzekania, że malutki i niepiłkarski Katar otrzymał organizację turnieju w 2022 roku. Że przepłacili i załatwili sobie wszystko poza procedurami; że przy budowie wspaniałych obiektów zginęły setki osób – migrantów z Azji Południowo-Wschodniej; że w kraju rządzącym przez emira nie przestrzega się praw człowieka…
Turniej jak z bajki
Czy te zarzuty były zasadne? Byłem tam i widziałem, jak wszystko było zorganizowane, jak funkcjonowało, jak ludzie żyją w tym pustynnym kraju i cieszyłem się, jak Niemcy... dostali w banię w mecz otwarcia katarskich mistrzostw z Japonią 1:2. To nie tak, że cieszyłem się porażką sąsiada, ale chodziło mi o ich zachowanie przed meczem. Stanęli i zrobili sobie zdjęcie z zakrytymi ustami. Miał to być milczący protest przeciwko decyzji FIFA, która zakazała kapitanom (w tym Manuelowi Neuerowi) noszenia tęczowych opasek „OneLove” wspierających różnorodność i prawa człowieka. Gest ten miał symbolizować uciszanie i odbieranie głosu drużynie przez światową federację piłkarską. Wątpliwy polityczny protest, gest, który nic nie dał, a Niemcom, którzy skończyli na ledwie fazie grupowej, wręcz zaszkodził.
Listopadowo-grudniowy termin? Okazał się znakomity! Piłkarze byli w trakcie sezonu, niewykończeni, bez kontuzji praktycznie z marszu weszli na boiska, co sprawiło, że poziom mistrzostw był znakomity. Pokazała to choćby średnia strzelonych bramek - 2,69 - najwyższa od amerykańskich mistrzostw w 1994.
Nieszczęsna premia...
Dla nas najważniejsze, że byliśmy częścią tej wielkiej gry. Ponownie zagraliśmy wśród najlepszych i był to udany turniej Biało-czerwonych. Pierwszy mecz to remis z Meksykiem, drugi to 2:0 z Arabią Saudyjską. Bohaterem był Wojciech Szczęsny, który w pierwszej połowie obronił karnego w wykonaniu gwiazdora arabskich „Sokołów” Salema Al-Dawsariego. – I tak go wyp… - słyszałem po meczu od jednego z polskich dziennikarzy. Chodziło oczywiście o selekcjonera Czesław Michniewicza. Nie pomógł mu awans z grupy do fazy pucharowej MŚ, pierwszy od 1986 roku. Po turnieju został zastąpiony przez Fernando Santosa. Cieniem na wszystko położyła się też sprawa nieszczęsnej premii za awans, którą obiecał premier Mateuszu Morawiecki. Sprawa podziału 30 milionów złotych poróżniła graczy i sztab szkoleniowy…
Klimatyzowane stadiony
Wtedy narzekano też na upał i drożyznę. Sprawę temperatury, choć nie było jakoś tragicznie gorąco, rozwiązano w tej sposób, że stadiony, w tym zbudowany z kontenerów 974 Stadium, były… klimatyzowane! Klimatyzacja dała się później we znaki tym, którzy zostali dłużej na turnieju. Na miejscach prasowych była tak podkręcona, że wielu się pochorowało. Drożyzna? No cóż, widziałem jabłko – właśnie w jednym z centrów prasowych – które kosztowało, w przeliczeniu na nasze, 20 złotych! Można było jednak na mieście zjeść dużo taniej. Także samo zakwaterowanie można było znaleźć w znośnych cenach. Z fotoreporterem Andrzejem Surmą zamieszkaliśmy w Al-Wakr. To było trochę jazdy od centrum Doha, ale autobusy kursowały tak, że kibice podróżowali na mecze bez problemów. Ta lokalizacja okazała się strzałem w dziesiątkę, bo byliśmy w miejscu, które żyło mistrzostwami i w którym byli zakwaterowani fani z całego świata. To było nowo oddane osiedle czy nawet małe miasteczko, z domami, sklepami, drogami, całą infrastrukturą, a otoczone wysokim na kilka metrów grubym murem z czterema bramami wjazdowymi. Na czas mistrzostw to było miejsce dla kibiców, które pewnie wybudowano z myślą o późniejszej taniej sile roboczej z Azji, bo kwatery były naprawdę skromne, z kuchnią na zewnątrz. Za dwa tygodnie zapłaciłem 2,5 tys. złotych.
Dziennikarska solidarność
Finanse to często sprawa spędzająca sen z powiek… Zależało mi na wyjeździe na mój trzeci mundial, ale nie było za bardzo zielonego światła, a przede wszystkim budżetu. – Jechać możesz, ale kasy nie ma – mówił naczelny. „Sport” był wtedy wydawany przez Gremi Media, wydawcę także „Rzeczpospolitej”. Ówczesny szef sportu w tamtym dzienniku, Mirosław Żukowski, widział, jak mi zależało i z własnej inicjatywy postarał się w siedzibie wydawcy w Warszawie o solidne dofinansowanie wyjazdu. – Wszystko w ramach dziennikarskiej solidarności – jak powiedział. Taki gest pana Mirka, cenionego dziennikarza, redaktora, który w „Rzepie” pracował od 1991 do 2023 roku, zapamiętam na zawsze!
Dwa mecze dziennie!
Miejsce XXII MŚ było idealne z jeszcze jednego względu. Wszystkie stadiony leżały w obrębie jednego miasta. Tylko Al Bayt Stadium był usytuowany w Al Khor, kilkadziesiąt kilometrów od Dohy, stolicy, gdzie w zasadzie wszystko się odbywało. W Al Khor byłem wcześniej, w 2011 roku podczas siatkarskich mistrzostw świata z ekipą Jastrzębskiego Węgla, a podczas MŚ pojechałem zrobić wywiad z grającym tam wtedy Euzebiuszem Smolarkiem.
W Dosze dla dziennikarzy i kibiców z biletami było świetnie funkcjonujące metro - za darmo. Z miejsca na miejsce można się było przemieścić w krótkim czasie. Przez dwa tygodnie byłem na rekordowej liczbie 24 meczów, wychodziło po prawie dwa na dzień. Było to możliwe, bo były spotkania o godzinie 13.00, a wieczorne o 19.00.
Messi, Mbappe i… Marciniak
Piłkarsko to były mistrzostwa Lionela Messiego. Miał już wtedy 35 lat, był w glorii najlepszego zawodnika globu, ale brakowało kropki na „i”, czyli mistrzostwa świata. Cel udało się osiągnąć, choć przecież Albiceleste zaczęli od sensacyjnej porażki na Lusail Stadium z Arabią Saudyjską 1:2. Potem były tylko wygrane, w tym po niesamowitym finale z Francją, która ograła nas w 1/8. Finał potwierdza, że był to najlepszy mundial w historii! Do przerwy drużyna trenera Lionela Scaloniego prowadziła dwoma bramkami, żeby w końcówce dać się zaskoczyć dwa razy królowi strzelców z 8 bramkami, Kylianowi Mbappe. W dogrywce Mbappe jeszcze raz wyrównał na 3:3, więc decydowały karne, a w nich świetna postawa najlepszego bramkarza turnieju Emilio Martineza. Finał pamiętamy też z tego powodu, że prowadził go niesamowity Szymon Marciniak, obok mistrzów świata jeden z największych wygranych katarskich mistrzostw.
„Sport” na mistrzostwach
To już ostatni odcinek wspomnień „Sportu” dotyczący mistrzostw świata widzianych przez pryzmat gazety i jej reporterów. Od powstania katowickiego dziennika latem 1945 roku byliśmy na większości turniejów, z wyjątkiem Brazylii w 1950 i 2014, Chile 1962 i Meksyku 1970. Teraz, na amerykańskim turnieju, nas nie zabraknie!
Michał Zichlarz
KORESPONDENCI „SPORTU” NA MŚ
1950, Brazylia : -1954, Szwajcaria : Tadeusz Bagier
1958, Szwecja : Tadeusz Maliszewski vel Narcyz Suessermann
1962, Chile : -
1966, Anglia : Jerzy Roha
1970, Meksyk : -
1974, RFN: Janusz Jeleń, Zbigniew Łagódka, Jerzy Roha, Józef Bula, Andrzej Konieczny
1978, Argentyna : Janusz Jeleń
1982, Hiszpania : Grzegorz Stański
1986, Meksyk : Grzegorz Stański
1990, Włochy : Grzegorz Stański, Adam Barteczko
1994, USA : Mirosław Nowak, Kazimierz Marcinek
1998, Francja : Mirosław Nowak + Kazimierz Mochliński
2002, Korea i Japonia : Dariusz Czernik
2006, Niemcy: Dariusz Czernik, Michał Fabian i Dariusz Hermiesz (fotoreporter)
2010, RPA: (Michał Zichlarz, Marek Wawrzynowski)
2014, Brazylia : -
2018, Rosja: Michał Zichlarz + Mateusz Miga
2022, Katar : Michał Zichlarz
2026, USA : Michał Zichlarz
Biało-czerwoni na katarskim mundialu po 36 latach wyszli z grupy.
Turniej w Katarze był znakomitą imprezą. „Sport” też tam był.
