Najlepsze debiuty w reprezentacji Polski
O historiach, które zostają z ich bohaterami na całe życie.
Włodzimierz Lubański miał wyjątkowo wystrzałowy debiut w reprezentacji. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
A jak było w przeszłości? Oto subiektywny ranking 15 najlepszych debiutów w historii reprezentacji Polski.
1. Włodzimierz Lubański i Zygfryd Szołtysik – w 1963 roku z Norwegią
Jak rzadko cudowne dziecko futbolu przeistacza się w cudownego piłkarza. Lubański dostaje pierwsze powołanie do pierwszej reprezentacji jako dzieciak. 4 września 1963 roku na stadionie Arkonii Szczecin strzela gola, mając 16 lat i 188 dni. Wbija bramkę na 3:0 w 35 minucie. „Najładniejsza akcja meczu. Faber ucieka z lewej strony i centruje. Musiałek przedłuża podanie na prawe skrzydło, a tam Lubański, w pełnym biegu potężnym strzałem zdobywa trzecią bramkę” – piszą sprawozdawcy. Ostatecznie Polska wygrywa aż 9:0, rywale byli wtedy znacznie słabsi niż dziś. Lubański spełnił nadzieje, wielu uważa go za najlepszego piłkarza w polskiej historii. A przecież gdyby nie nieszczęsna kontuzja 10 lat później na Stadionie Śląskim, osiągnąłby znacznie więcej…
Warto dodać, że tego samego dnia w reprezentacji debiutuje starszy o cztery lata Zygfryd Szołtysik i… też strzela gola. Obaj będą potem mistrzami olimpijskimi.
2. Jerzy Sadek i Zygmunt Anczok – w 1965 roku ze Szkocją
Zadebiutować w zwycięskim meczu eliminacji mistrzostw świata na wyjeździe w obecności ponad 100 tysięcy widzów to marzenie chyba każdego piłkarza. W dodatku napastnik ŁKS-u trzy minuty przed końcem strzela zwycięską bramkę na 2:1. Wypełniony po brzegi Hampden Park zamilkł z wrażenia.
Anczok, boczny obrońca Polonii Bytom, nienagannie spisywał się z tyłu. Denerwował się tylko do pierwszego gwizdka sędziego. Dla wielu to był najlepszy mecz Polski w latach 60. Polacy pokonali bardzo mocną drużynę z tabunem gwiazd. Denis Law rok wcześniej został uhonorowany Złotą Piłką dla najlepszego piłkarza Europy. Udało się też przerwać niechlubną rekordową serię siedmiu kolejnych meczów bez wygranej w eliminacjach wielkich turniejów (mistrzostw świata, Europy i igrzysk olimpijskich).
3. Stanisław Oślizło – w 1961 roku ze Związkiem Radzieckim
Gdy myślimy o CCCP, od razu kojarzy się nam słynny mecz na Stadionie Śląskim w 1957 roku i dwie bramki Gerarda Cieślika. Zapomniane jest spotkanie rozegrane cztery lata później w Warszawie. Również zwycięskie, ale już tylko towarzyskie. Polska wygrała po golu Ernesta Pohla. Z tyłu udało zachować się czyste konto. Na pozycji stopera debiutował wtedy Stanisław Oślizło i dał radę przeciw takim tuzom jak Sława Metreweli, Walentin Iwanow czy Walerij Łobanowski. W tamtym meczu debiutowali również Kazimierz Polok z Ruchu Chorzów i Erwin Wilczek z Górnika, który wszedł na ostatnie 25 minut.
4. Zygmunt Schmidt – w 1966 roku z Anglią
Zadebiutować w pierwszym meczu w historii z Anglią, na wyjeździe, w dodatku zremisowanym spotkaniu – powód to chluby. Największa gwiazda ery przedfurtokowej GKS-u Katowice mogła mieć powody do dumy. Młokos w środku pola zdał egzamin celująco. Bobby Charlton kilka razy z uznaniem kiwał głową, gdy „Zynza” (po śląsku „Kosa”) wygarnął mu piłkę. Jeszcze w tym samym roku Anglicy zostaną mistrzami świata. W tamtym spotkaniu debiutowali też Jan Wilim, Andrzej Rewilak i Henryk Brejza.
5. Leszek Lipka – w 1979 roku z Holandią
Wydawało się, że 20-letni chłopak z Wisły Kraków podbije świat. Ryszard Kulesza daje mu szansę na Stadionie Śląskim w eliminacjach mistrzostw Europy. Lipka gra cały mecz w pomocy. Polacy zwyciężają ówczesnych wicemistrzów świata 2:0. Świat stał przed nim otworem, ale… się zamknie. U Antoniego Piechniczka zagra ledwie jeden mecz i na mundial do Hiszpanii nie pojedzie…
6. Emmanuel Olisadebe – w 2000 roku z Rumunią
Nigeryjczyk był w barwach Polonii Warszawa rewelacją polskiej ligi. W ojczystej reprezentacji nigdy nie zagrał, więc w trybie przyśpieszonym 1 lipca 2000 roku dostał polski paszport i okazał się dżokerem w talii selekcjonera Jerzego Engela. W debiucie półtora miesiąca później strzelił gola w debiucie z Rumunią (1:1), ale Polska oszalała na jego punkcie, kiedy w drugim spotkaniu dołożył dwa gole w wyjazdowym meczu z Ukrainą (3:1) w eliminacjach do mistrzostw świata. Szewczenko zrewanżował się tylko jednym. Pamiętam, że zanim trafił do Polonii, pokazywałem mu uroki nocnego życia w Katowicach, gdy był na testach w Ruchu Chorzów.
7. Henryk Kasperczak – w 1973 roku z USA
Pochodzącego z Zabrza piłkarza wyławia z mieleckiej Stali Kazimierz Górski i daje szansę w towarzyskim meczu z USA w Łodzi. Kasperczak udowadnia, że warto na niego stawiać, w debiucie strzela gola, Polska wygrywa 4:0. Przebojem zdobywa miejsce w reprezentacji, podczas zwycięskiego remisu na Wembley jest już niezastąpiony, podobnie zresztą jak na mistrzostwach świata w RFN. Dopiero w ostatnich dwóch spotkaniach, z RFN i Brazylią, na ostatnie dziesięć minut zastępuje go Lesław Ćmikiewicz.
8. Adam Nawałka – w 1977 roku z Węgrami
Jedyny w tym gronie późniejszy selekcjoner. Jedyny, który debiutuje w przegranym meczu, ale strzela jedynego gola (1:2). Robi tym takie wrażenie na Jacku Gmochu, że ten zabiera go na mistrzostwa świata do Argentyny, gdzie ma pewne miejsce. 20-leti młokos z Krakowa zagrał w pięciu z sześciu meczów kadry, obok Zbigniewa Bońka został nominowany do jedenastki mistrzostw. Powtarzające się urazy zakończyły jego reprezentacyjną karierę w lipcu 1980 roku. Miał wtedy 23 lata, a jego reprezentacyjny licznik stanął na 34 meczach.
9. Bronisław Bula – w 1968 roku z Turcją
Bodaj najbardziej efektowny debiut piłkarza Ruchu. Reprezentacja podejmuje w towarzyskim meczu Turcję na Stadionie Śląskim. Wygrywa 8:0. Druga linia, która spisuje się świetnie, to sami debiutanci: Bula, jego kolega klubowy „Zyga” Maszczyk i Kazimierz Deyna. Te ostatni schodzi w przerwie. Bula strzela gola na 5:0 po godzinie i gra cały mecz.
10. Radosław Matusiak – w 2008 roku z Serbią
Piłkarz GKS-u Bełchatów zrobił zaskakującą karierę. Wynajduje go Leo Beenhakker i daje szansę w trudnym meczu z Serbią podczas eliminacji mistrzostw Europy. Matusiak odwdzięcza się efektownym gole dającym prowadzenie, mecz kończy się remisem. Zapamiętam go z innej historii. Kiedy przeniósł się do Palermo, narzekał, że nie dostaje szans, że foruje się jakiegoś urugwajskiego nieznanego napastnika. To był… Edinson Cavani.
11. Walerian Kisieliński – w 1931 roku z Łotwą
Tak po prawdzie napastnik Wisły Kraków debiutował rok wcześniej z amatorską drużyną Czechosłowacji i strzelił nawet gola, ale te mecz został wykreślony z oficjalnego rejestru. No to strzelił dwa gole Łotyszom w Rydze, choć oni akurat do najsilniejszych się nie zaliczali (skończyło się 5:0). Ale czy to wina Kisielińskiego?
12. Mieczysław Wiśniewski, Stefan Fryc, Józef Garbień, Adam Kogut – w 1922 roku ze Szwecją
Czwórka piłkarzy osiągnęła coś, czego nie uda się z oczywistych względów powtórzyć nikomu. Debiutowali w pierwszym zwycięskim meczu reprezentacji Polski, w dodatku wyjazdowym. W dodatku Garbień z Pogoni Lwów zdobył w nim zwycięskiego gola na 2:1. Z kolei dla Koguta z Cracovii był to jedyny reprezentacyjny występ, ale czy nie mógł czuć się spełniony?!
13. Wojciech Kowalczyk – w 1991 roku ze Szwecją
Bodaj najlepszy debiut piłkarza Legii. Cała Polska słyszy o nim, gdy strzela gole Sampdorii w Pucharze Zdobywców Pucharów. Niczego się nie boi. Debiut w reprezentacji? Proszę bardzo: pyk i bramka… To był zdecydowanie najlepszy okres w jego karierze.
14. Marek Koniarek – w 1986 roku z Irlandią
Po mundialu w Meksyku nowy selekcjoner Wojciech Łazarek szukał nowych twarzy. W lidze piłkarz GieKSy świetnie się spisywał, dostał więc szansę w towarzyskim meczu w Warszawie. Polska wygrała 1:0 właśnie po golu Koniarka. Do dziś uznaje ją za najważniejszą ze zdobytych bramek, choć przecież jest w jedenastce wszech czasów zarówno Katowic, jak i Widzewa. Niestety; wkrótce wybuchła tak zwana afera alkoholowa. Koniarek na jedno z kolejnych zgrupowań kadry dotarł w stanie wskazującym na spożycie i Łazarek definitywnie z niego zrezygnował. Piłkarz, choć później został królem strzelców naszej ekstraklasy, już nigdy nie zagrał w reprezentacji.
15. Paweł Brożek – w 2005 z Meksykiem
Zaskakujący sparing w Chicago kadry Pawła Janasa z zawsze wymagającymi Meksykanami ratuje 22-letni chłopak z Wisły Kraków. Janas będzie go cenił – Brożek stanie się podstawowym zawodnikiem w trakcie nieudanego mundialu w Niemczech rok później.
Wyróżnienie honorowe
Krzysztof Baran – w 1986 roku z Urugwajem
Członek świetnego ofensywnego tria warszawskiej Gwardii „Dziekanowski – Baran – Banaszkiewicz”. W pierwszym meczu Polaków przeciw drużynie dwukrotnych mistrzów świata zdobył w Montevideo dwa gole, padł remis 2:2. Wtedy myślano, że to debiut, ale po latach okazało się, że do oficjalnego bilansu wliczane są również cztery spotkania młodzieżówki z Japonią jeszcze z 1981 roku – PZPN podpisał wtedy umowę, że wysyła pierwszą reprezentację. Spotkanie z Urugwajem było więc dla Barana oficjalnie jużjego piątym, a bramki – trzecią i czwartą! Jego losy nie potoczyły się jednak, jak należy. Miał kłopoty alkoholowe, wpadł w nałóg. Życie...
Paweł Czado
