Najlepsza w Paryżu kontra najlepsza w sezonie

Iga Świątek zrewanżowała się Magdzie Linette za marcową porażkę w Miami, ale w niedzielę w Paryżu czeka ją największe wyzwanie: bój z niepokonaną w tym roku na mączce podopieczną polskiej trenerki Sandry Zaniewskiej.

„Polskie derby” na Rolandzie Garrosie wygrała Iga Świątek. Magda Linette zostaje jednak w Paryżu, bo wciąż gra w deblu. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

FRENCH OPEN

W środę Magda Linette „usunęła” z drogi czterokrotnej triumfatorki wielkoszlemowej rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa jej największą „zmorę”, czyli Jelenę Ostapienko, która z Igą Świątek wygrała wszystkie sześć spotkań. Poznanianka ograła Łotyszkę, a przed „polskimi derbami” - ósmymi w historii Wielkich Szlemów, ale pierwszymi w stolicy Francji - w trzeciej rundzie miała psychologiczną przewagę nad młodszą o 9 lat koleżanką, wszak w marcu pokonała ją na twardym korcie w Miami.

Ale na paryskiej mączce Świątek to królowa, na dodatek koronowana na korcie Philippe'a Chatriera w latach 2020 oraz 2022-24. W piątek nie oddała na nim pola, pokonując rodaczkę 6:4, 6:4.

Potrzebowała chwili...

Linette zapowiadała, że do meczu podejdzie bez presji i zaczęła świetnie: od wygrania dwóch gemów, a jeszcze po 25 minutach prowadziła 4:3. Poznanianka nie bała się grać odważnie i czasem spychała Świątek do defensywy, ale po mocnych top spinach Raszynianki jej odpowiedzi za często lądowały poza kortem. Przegrała ostatnie trzy gemy pierwszej partii, a drugą turniejowa „trójka” zaczęła od prowadzenia 2:0, a potem 4:1. - Na pewno pojawiły się wspomnienia z Miami, ale udało mi się skoncentrować na sobie. Wiedziałam, że to najlepsza droga do solidnego grania. Potrzebowałam chwili, żeby się odpalić - przyznała Świątek.

W szóstym gemie kilka przestrzelonych przez Świątek forhendów spowodowało, że Linette odrobiła stratę przełamania. Następnie wykorzystała swoje podanie i zrobiło się 3:4. Świątek dogonić się jednak nie dała. Do końca wygrała oba swoje gemy serwisowe. Po godzinie i 25 minutach cieszyła się z awansu. - To był dobry mecz, zagrałam dużo lepiej niż w Miami. Byłam w stanie wykorzystać mój topspinowy forhend, drugi serwis. Jestem zadowolona z tego meczu - podsumowała Świątek, która w 4. rundzie w Paryżu zagra ósmy rok z rzędu - nigdy wcześniej nie odpadła przed tym etapem!

Seria ruszyła w Gliwicach

W 1/8 finału w niedzielę Świątek - najbardziej utytułowana aktywna tenisistka w historii French Open zmierzy się z tenisistką najbardziej „na fali” tegorocznego sezonu na kortach ziemnych – Martą Kostjuk. Rozstawiona z nr 15. Ukrainka w piątek również w dwóch setach wygrała ze Szwajcarką Viktoriją Golubic.

Trenerką o rok młodszej od Polki tenisistki z Kijowa od prawie trzech lat jest Katowiczanka Sandra Zaniewska. Kostjuk była cudownym dzieckiem, wygrała juniorski Australian Open w wieku 14 lat (!), gdy miała 20 wyszła za mąż. Od dwóch lat jest w top 30, dobija się do top 10, ale jej forma eksplodowała teraz, w kwietniu i maju – i pozostaje niepokonana w tym sezonie na kortach ziemnych. Przed Rolandem Garrosem wywalczyła tytuły w Rouen (250) i w Madrycie (1000), w Paryżu przedłużając swoją serię zwycięstw do 15. Zaczęła ją od pokonania... Linette podczas gliwickiej rywalizacji w kwalifikacjach Billie Jean King Cup.

Jako dziecko świetnie czuła się na kortach ziemnych, potem to zatraciła, ale w tym roku odnalazła na nich – jak sama mówi - dziecięcą radość z gry. - Myślę, że wróciłam do tej małej mnie. Czuję, że znów odnalazłam radość z konstruowania punktów, zmieniania rytmu, trochę biegania po korcie. Uwielbiam to robić i przychodzi mi to całkiem naturalnie – tłumaczyła Kostjuk.

Dotąd dominacja

Dla kontrastu, od ostatniego tytułu Świątek na kortach ziemnych minęły już dwa lata - podczas French Open 2024. Była liderka rankingu ostatni triumf na jakiejkolwiek nawierzchni święciła dziewięć miesięcy temu w Seulu. Jej tegoroczny bilans na mączce wynosi 9-3 i obejmuje porażki w ćwierćfinale w Stuttgarcie z Mirrą Andriejewą, krecz z powodu choroby przeciwko Ann Li w Madrycie oraz w półfinale w Rzymie z Eliną Switoliną.
Historycznie Kostjuk nie może się jednak z Polką w żaden sposób równać - Raszynianka wygrała aż 93 procent swoich meczów na French Open i ma w Paryżu bilans 43-3. Tylko dwie zawodniczki triumfowały w tym turnieju częściej w Erze Open (od 1968 r.): to legendarne Amerykanka Chris Evert oraz Niemka Steffi Graf.

Świątek zdominowała również bezpośrednią historię spotkań z Kostjuk. Polka nie straciła jeszcze seta w trzech zawodowych potyczkach z Ukrainką, w tym wygrała 6:3, 6:4 w 4. rundzie French Open 2021. Obie zawodniczki nie grały jednak przeciwko sobie od turnieju w Cincinnati w 2024 roku, kiedy Świątek zwyciężyła w 3. rundzie 6:2, 6:2.

Nie przegra przed meczem

Kostjuk pamięta, jak czuła się przed tamtym spotkaniem, i właśnie dlatego uważa, że tym razem może odwrócić losy rywalizacji. - Mam wrażenie, że w Cincinnati przegrałam jeszcze zanim mecz się rozpoczął. Tym razem mam zdecydowanie inne odczucia - przekonywała podczas konferencji prasowej. - Ale nadal jestem zawodniczką, która przegrała z nią trzy razy, a ona wygrała ten turniej czterokrotnie. Nigdy nawet nie ugrałam z nią seta. Jeśli teraz wygram choć jednego, będę szczęśliwa. Chciałabym być faworytką, ale nie sądzę, by tak było, nawet mimo mojej długiej serii zwycięstw. To jednak nie zepsuje mi dnia, ani mojej gry. Nadal chcę wyjść na kort, dać z siebie wszystko i czerpać z tego radość - zapewniła 23-letnia tenisistka z Kijowa.

Ale umówmy się, cieszyć się będzie tylko ta z nich, która po meczu będzie w wielkoszlemowym ćwierćfinale. - Marta ma świetny sezon. Zawsze miała potencjał na dobre wyniki. Ale ja zamierzam skupić się przede wszystkim na sobie i przygotować jak do każdego innego meczu – Świątek zdaje się polegać na swojej rutynie. W Paryżu to często wystarczy do kolejnego zwycięstwa.

(ToM)

W deblu poszło lepiej

Kilka godzin po porażce ze Świątek Magda Linette zagrała w Paryżu w deblu – i z większym powodzeniem. Polka i Ukrainka Julia Starodubcewa awansowały do 2. rundy, pokonując reprezentantki gospodarzy Elsę Jacquemot i Tiantsoę Rakotomangę Rajaonah 3:6, 6:4, 6:3. W 1/16 finału zagrają z rozstawionymi z numerem 10. Słowaczką Terezą Mihalikovą i Brytyjką Olivią Nicholls.

Starodubcewa – która w 2. rundzie singla sprawiła największą sensację w turnieju kobiet, eliminując wiceliderkę rankingu Jelenę Rybakinę z Kazachstanu – w piątek także przegrała w 3. rundzie, z Chinką Wang Xiyu.


3 POLSKIE TENISISTKI w 3. rundzie jakiegokolwiek turnieju wielkoszlemowego to nowy rekord. Pojedynek Świątek z Linette był pierwszym przypadkiem, gdy dwie polskie tenisistki spotkały się na tak dalekim etapie imprezy tej rangi.


_______________

Marta nie ma sufitu

Sandra ZANIEWSKA, trenerka Marty Kostjuk

Wydaje mi się, że Marta jest trochę niekonwencjonalną zawodniczką z tego względu, że tenis nie jest dla niej całym światem, ma dużo różnych zainteresowań. Jej dojrzewanie tenisowe zajmuje trochę więcej czasu, inaczej przebiega niż u innych zawodniczek. Ale obserwując, jak się porusza, jaką ma prędkość piłki, jak chce się uczyć pewnych rzeczy, jak jest chłonna, bo czuje swoje ciało, czuje tenis – to nie dostrzegam u niej sufitu. Ona naprawdę wie, jak grać, zna sztukę tenisa. Nie zawsze jej wszystko wychodzi, ale jest bardzo inteligentna tenisowo i myślę, że nie ma limitów.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się