Najlepsza reklama

Po szalonym meczu Lech wygrał z Rakowem. Częstochowianie pokazali dwa oblicza: świetne w ofensywie i momentami katastrofalne w obronie.

Ivi Lopez zdobył jedną z najpiękniejszych bramek w ekstraklasie w tym sezonie. Raków jednak przegrał. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus.pl

Choć to dopiero 23. kolejka, stawka starcia ostatnich dwóch klubów, które zostały nam jeszcze w europejskich pucharach była naprawdę wysoka. Przegrany nie wypisał się jeszcze z walki o mistrzostwo Polski, ale nie ma co ukrywać – jest jasne, że będzie miał to zadanie już bardzo mocno utrudnione.

Statystykę mieli za sobą

Za Lechem przemawiała forma z ostatnich spotkań – wliczając pucharowe mecze z KuPs Kolejorz miał na koncie pięć wygranych z rzędu. Za Rakowem – statystyka meczów w Poznaniu. Ekipa jeszcze Marka Papszuna był prawdziwym prześladowcą Lecha na jego stadionie. Częstochowianie pod wodzą wygrali tam sześć ostatnich spotkań z rzędu: w ekstraklasie, Pucharze Polski, a nawet Superpucharze! Jedyny wyjątek to wrzesień 2023 i sromotna porażka 1:4, mimo szybkiego objęcia prowadzenia, ale wtedy drużynę prowadził Dawid Szwarga. Można nawet zaryzykować tezę, że mecze na Lechu są dla Rakowa barometrem formy oraz… trenera. Papszun też nie wygrywał tam od razu, zaczął od klęski 0:3 w roli beniaminka, potem zremisował 3:3 po szalonym meczu, by potem stać się największym katem Poznaniaków w XXI wieku. Raków wygrywał w Poznaniu regularnie, choć w zasadzie nigdy nie jechał tam jako faworyt. Tak samo było zresztą w niedzielę.

Grzmoty od początku

Hit ekstraklasy zaczął się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi, a potem było tylko ciekawiej. Już w 5 minucie prawą stroną piłkę sprytnie przejął Patryk Makuch, a jedynym sposobem zatrzymania go przez Bartosza Mrozka był faul w polu karnym. Jedenastkę na gola pewnym strzałem zamienił Jonatan Brunes. Podrażniony gospodarz odpowiedział uderzeniem w poprzeczkę Leo Bengtssona. W 18 minucie sędzia Bartosz Frankowski został przywołany do monitora VAR, ponieważ z wysokości boiska nie zauważył zagrania ręką w polu karnym Ariela Mosóra. Mikael Ishak z rzutu karnego nie chciał być gorszy od Brunesa i było 1:1.

Od tego momentu Lechici chcieli iść za ciosem, momentami defensywa Rakowa przypominała rozpaczliwą obronę – nomen omen – Częstochowy, ale to Raków znów wyszedł na prowadzenie! W 37 minucie rajd prawą stroną Karola Struskiego zakończył się uderzeniem Brunesa, z którym jeszcze Mrozek sobie poradził, ale wobec dobitki Jeana Carlosa nie miał najmniejszych szans. Rakowowi nie udało się jednak dowieźć prowadzenia do przerwy, do remisu doprowadził Luis Palma, któremu świetną piłkę wzdłuż pola karnego dograł Irańczyk Ali Gholizadeh. To była tak dobra pierwsza połowa, że kibice najchętniej od razu chcieliby drugą, bez schodzenia do szatni!

Ishak na chrzestnego!

Tak wysoki poziom wydawał się ciężki do utrzymania, ale dwóm najlepszym klubom poprzedniego sezonu się to udało. Miejscowi od początku wysłali wyraźny sygnał, że jeden punkt ich nie interesuje. Gdy Antonio Milić po raz pierwszy wyprowadził Kolejorza na prowadzenie wydawało się, że po tym ciosie Raków może się nie podnieść. Wtedy dał o sobie znać Ivi Lopez, wcześniej niewidoczny. W 73 minucie przymierzył z rzutu wolnego jak za swych najlepszych lat. Goście poczuli krew i w końcówce trzeci raz objęli prowadzenie po trafieniu Stratosa Svarnasa. Raków z gola cieszył się jednak tylko do weryfikacji VAR – Brazylijczyk znajdował się na spalonym.

Decydujący cios ostatecznie należał do Lecha, Yannick Agnero najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym w doliczonym czasie gry i piętą umieścił futbolówkę w siatce. Raków robił wszystko, aby doprowadzić do remisu, ale ostatecznie wraca do Częstochowy z niczym. Oczywiście poza doskonałym obrazem, jaki zostawiły po sobie obie drużyny. Za to punktów jednak nie dają…

Do zabawnego zdarzenia doszło na pomeczowej konferencji prasowej. Jeden z kibiców przyznał, że dostał się tam „na lewo” po to, aby zapytać Mikaela Ishaka czy zostanie… ojcem chrzestnym jego dziecka. Rozbawiony Niels Frederiksen dyplomatycznie docenił „herozim” fana, ale przyznał, że piłkarze nie są w stanie przystawać na każdą tego typu prośbę.

Mariusz Rajek

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐

◼ Lech Poznań - Raków Częstochowa 4:3 (2:2)

0:1 – Brunes, 7 min (karny), 1:1 – Ishak, 19 min (karny), 1:2 – Silva, 37 min (bez asysty), 2:2 – Palma, 45 min (asysta Gholizadeh), 3:2 – Milić, 56 min (bez asysty), 3:3 – Lopez, 73 min (wolny), 4:3 – Agnero (asysta Gurgul)

LECH: Mrozek 4 – Gumny 3 (46. Pereira 5), Mońka 5, Milić 5, Gurgul 5 – Gholizadeh 7, Kozubal 5 (87. Ouma niesklas.), Rodriguez 6, Bengtsson 6 (69. Hakans 5) – Ishak 7 (79. Agnero niesklas.), Palma 6 (78. Walemark niesklas.) Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Andreev, Douglas, Moutinho, Thordarson, Skrzypczak, Ismaheel.

RAKÓW: Zych 6 – Tudor 6, Racovitan 5, Mosór 3 (67. Svarnas 6) – Ameyaw 3, Struski 6 (67. Bulat 4), Repka 4, Silva 6 (87. Dawidowicz niesklas.) – Makuch 6 (53. Diaby-Fadiga 4), Ivi Lopez 6 (87. Brusberg niesklas.) – Brunes 5. Trener Łukasz TOMCZYK. Rezerwowi: Trelowski, Żołneczko, Pieńko, Amorim, Rocha, Ilenić, Mircetić.

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) – 5. Asystenci Jakub Winkler (Toruń) i Dawid Golis (Skierniewice). Czas gry 104 min (47+57). Widzów: 26824 Żółte kartki: Gumny (3. faul), Mrozek (5. faul), Kozubal (70. niesportowe zachowanie), Milić (71. faul) – Brunes (41. niesportowe zachowanie)


GŁOS TRENERÓW

Łukasz TOMCZYK: - Mieliśmy chwile, w których czuliśmy, że to nasz czas i możemy zamknąć to spotkanie. Pamiętam okazję Iviego Lopeza, Lamine'a Diaby-Fadigi, nieuznaną bramkę... Nie zrobiliśmy tego i pechowo straciliśmy bramkę na finiszu. Pokazujemy grę, którą ja preferuję, ale... jeśli strzelasz trzy bramki, musisz zdobyć jakiś punkt. Ten mecz wyraźnie pokazał jakość naszego przeciwnika zwłaszcza w dużej liczbie zawodników ofensywnych. Lech rzucił wszystko co ma do ataku. Na dodatek miał lekką przewagę grając u siebie przy świetnym dopingu.

Niels FREDERIKSEN: - To był absolutnie fantastyczny mecz. Łatwiej mi to mówić, bo wygraliśmy, ale naprawdę spotkały się dwie świetne drużyny, grające znakomicie z piłką przy nodze i z dużą intensywnością. Każdy, kto widział ten mecz, czerpał przyjemność z jego oglądania. W moim odczuciu było to najlepsze widowisko w ekstraklasie w tym sezonie. Finalnie to my dopisujemy trzy punkty, co nas bardzo cieszy, również w kontekście tego, że to czwarte zwycięstwo w lidze, a szóste – wliczając Ligę Konferencji. Można więc powiedzieć, że nasza forma jest stabilna.

(DaL)


MÓWIĄ LICZBY
LECH   RAKÓW
54  posiadanie piłki  46
11  strzały celne  7
13 strzały niecelne  7
6  rzuty rożne 2
0 spalone  2
18  faule 12
4  żółte kartki  1



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się