Najdłuższa seria?
GKS Katowice czeka na wygraną z Legią Warszawa od ponad 20 lat!
Czy Dawid Kudła będzie miał w niedzielę sporo pracy? Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
GKS KATOWICE
Najdłuższa seria zwycięstw Legii Warszawa z GKS-em Katowice trwała przez osiem spotkań. Miało to miejsce w latach 1995-1998 w trakcie aż pięciu sezonów (rozpoczęła się w rundzie rewanżowej sezonu 1994/95, a zakończyła w rundzie jesiennej sezonu 1998/99). Długo katowiczanie bezskutecznie starali się zatrzymać Wojskowych aż w końcu 10 kwietnia 1999 roku - padł remis 0:0. Z kolei na zwycięstwo po tamtej serii GieKSa czekała do sezonu 2000/01, gdy przed własną publicznością pokonała warszawian 1:0, po golu w 90 minucie Moussy Yahayi z rzutu karnego. Nigerczyk upodobał sobie strzelanie goli Legii, bo w rundzie rewanżowej trafił do siatki także przy Łazienkowskiej. Wówczas GieKSa wygrała 2:0 (drugą bramkę zdobył Tomasz Moskała). Swoją drogą, po tamtym sezonie, w którym strzelił sześć bramek, Nigerczyk przeniósł się... do Legii, z którą w sezonie 2001/01 świętował mistrzostwo Polski.
W tamtym sezonie GieKSa odniosła dwa ostatnie zwycięstwa w starciach z Legią. Nie bez przyczyny przypomnieliśmy o najdłuższej serii zwycięstw ligowych warszawian z katowiczanami, ponieważ w poprzednim sezonie Wojskowi ten rekord wyrównali. Od sezonu 2002/03 Legia wygrała z GKS-em każdy kolejny mecz. Sześć z nich odbyło się w pierwszej dekadzie XXI wieku, przed spadkiem ekipy z Górnego Śląska na drugi poziom ligowy. Dwa kolejne miały miejsce w poprzednich rozgrywkach, gdy podopieczni Rafała Góraka dwukrotnie dostali poważną lekcję od doświadczonej w ekstraklasie Legii. Najpierw otrzymali bolesny cios w postaci porażki 1:4 w Warszawie, a następnie przegrali u siebie 1:3.
Zeszłosezonowe mecze Legii z GKS-em pokazują pewien problem, z którym aktualnie musi mierzyć się trener Rafał Górak. W tamtych spotkaniach gole dla katowiczan zdobywali napastnicy Adam Zrelak oraz Filip Szymczak. Drugiego z nich już w GKS-ie nie ma, bo wrócił z wypożyczenia do Lecha Poznań. Z kolei Słowak dopiero niedawno powrócił do treningów z drużyną po kontuzji. W ataku GieKSy w pierwszych spotkaniach grał Maciej Rosołek, a z ławki wchodził Aleksander Buksa. Żaden z nich na razie nie wpisał się na listę strzelców. Co więcej, nie mieli oni nawet wielu okazji na bramkę! Czy w końcu nadejdzie przełamanie? Czy GieKSa będzie w stanie zatrzymać Legię i przerwać złą wieloletnią passę w starciach z piłkarzami ze stolicy?
Kacper Janoszka
