Najbardziej polskie mistrzostwa
ZAPISKI AMERYKAŃSKIE (6)
W Stanach, w Nowym Jorku, czujesz się jak w domu. Fot. Michał Zichlarz
W czym rzecz z tym polskim mundialem? Nie ma przecież Biało-czerwonych, jak przykładowo w Katarze w 2022 czy w Rosji w 2018. Rezydując jednak, jak w moim przypadku, w Nowym Jorku, czujesz się faktycznie jak w domu. Myślę, że podobne odczucia mógł mieć 32 lata temu na amerykańskim mundialu inny dziennikarz „Sportu” Mirosław Nowak, który na czas imprezy przebywał w Chicago, gdzie przecież Polonia jest jeszcze bardziej liczna niż w Nowym Jorku. Te zapiski amerykańskie to zresztą powielenie tego, co w 1994 roku robił redaktor Nowak – znakomite dziennikarskie pióro!
Co do mnie, to mieszkam na Maspeth na Queens – jednej z pięciu dzielnic 9-milionowej metropolii. Mieszkam w domu, w którym na stałe jest małżeństwo z Polski. Chodzą do polskiego sklepu pana Kiszki, w niedzielę byłem w kościele p.w. Świętego Stanisława Kostki, słyszę na okrągło polski język. Nawet miejscowe głosowanie do miejscowej legislatury na Queensie odbywa się w domu polskich weteranów wojennych!
Polonia ma się za oceanem dobrze i widać to nie tylko tutaj. W innych miastach Stanów czy Kanady jest podobnie. Jest zorganizowana, zaradna, ludzie się dorobili, mają status społeczny, są szanowani jako ważna grupa prężnego amerykańskiego społeczeństwa i tutejszej kultury.
Tym bardziej szkoda, że jak w 1994, tak i teraz Biało-czerwoni zawalili sprawę na boisku... Wtedy nie daliśmy rady w grupie z Norwegią, Holandią, Anglią, Turcją i San Marino. Awansowała wtedy pierwsza dwójka, my byliśmy na 4. miejscu jeszcze za Wyspiarzami. Zresztą w 10 grach zdobyliśmy ledwie 8 „oczek”. To były ostatnie mistrzostwa, kiedy grały jeszcze 24 reprezentacje, teraz jest ich dwa razy tyle, ale i tak nie daliśmy rady się na nie dostać. W finale baraży polegliśmy ze Szwecją. To jeszcze pamiętamy i boli... Szkoda, wielka szkoda, że tak się stało, bo co jak co, ale na doping nasi piłkarze w Stanach Zjednoczonych mogliby liczyć tak samo, jak jest to udziałem latynoskich reprezentacji, których społeczności za Oceanem też są bardzo mobilne, aktywne i widoczne podczas rozgrywania meczów.
Michał Zichlarz
Polish Legion – dom polskich weteranów na Maspeth w Nowym Jorku. Fot. Michał Zichlarz
