Nadzieja Górali

Zadebiutował w narodowych barwach, a nowa pozycja na boisku mu odpowiada, choć nie ukrywa, że miał pewne obawy. Bartosz Martosz „rośnie" wraz z Podbeskidziem i walczy o powrót do składu.

Bartosz Martosz (z lewej) coraz lepiej spisuje się w barwach Górali. Fot. Norbert Barczyk/Pressfocus

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA

Pomocnik pochodzący z Żywca przed miesiącem po raz pierwszy otrzymał powołania do reprezentacji Polski do lat 20 od selekcjonera Miłosza Stępińskiego.

Zdrowotne perypetie

- To był dla mnie lekki szok - nie ukrywa Bartosz Martosz. - Elite League to mecze towarzyskie, ale to wielka rzecz, bo od zawsze marzyłem o grze w reprezentacji - przyznaje, a debiut przypadł na mecz z Portugalią. Wszedł po przerwie, a trener docenił jego grę, bo po jego dośrodkowaniach koledzy dwukrotnie stanęli przed stuprocentowymi okazjami. To zaowocowało pierwszym składem w kolejnym spotkaniu, z reprezentacją Czech. Spotkanie zakończył jednak z urazem. - W trakcie meczu poczułem dyskomfort - opisuje, a w przerwie został w szatni, co było już wcześniej ustalone ze sztabem. - Wróciłem do klubu z urazem mięśniowym i pracowaliśmy z fizjoterapeutami - dodaje.

To z tego powodu opuścił spotkanie z Pogonią Siedlce, a w dwóch ostatnich kolejkach zaczynał mecz na ławce rezerwowych. Po ostatnim zwycięstwie nad Stalą Rzeszów trener Marcin Włodarski przyznawał, że jakby nie uraz odniesiony w trakcie zgrupowania, grałby w wyjściowym składzie. Przed tygodniem kwadrans przed końcem był bliski zdobycia pierwszego gola w tym sezonie, ale choć wydawało się, że Martosz uderzył dobrze z kilku metrów po tzw. długim rogu, to w światło bramki zdążył wbiec Vladislav Krasouski, który niemal z linii bramkowej instynktownie wybił płaskie uderzenie. W doliczonym czasie gry zaliczył asystę przy trafieniu Dalibora Takacia, który zapewnił Podbeskidziu zwycięstwo nad Stalą.

Zdecyduje trener

Nic dziwnego, że morale w zespole po wygranej są wysokie. - Nie mieliśmy jakiegoś dołka czy kryzysu. Pracujemy ciężko i wiedzieliśmy, że to w końcu kiedyś „odda". Nastroje na pewno są lepsze, a w sobotę chcemy sięgnąć po trzecie zwycięstwo w sezonie - dodaje 20-latek. Czy z Wartą wybiegnie w wyjściowym składzie? - W dwóch ostatnich spotkaniach trener był zadowolony z tego, co wnosiłem na boisko - przyznaje „Czołgu", ale nie chce niczego przesądzać. Gdy rozmawialiśmy w piątek po południu, nie znał jeszcze składu na mecz. Trener Włodarski ujawnia go na około dwie godziny przed spotkaniem.

Na początku sezonu Martosz został przesunięty na wahadło. - W meczu ze Stalą Mielec wszedłem za Krzysia Kolanko. Trener uznał, że wyglądam nieźle i tak zostało - tłumaczy. Jak przyznaje, w czasach juniorskich i w poprzednim sezonie występował zazwyczaj na pozycji wysuniętego napastnika lub jako „dziesiątka". Za trenera Krzysztofa Bredego pół roku występował na skrzydle. W zupełnie nowej dla niego roli wahadłowego ma więcej zadań defensywnych i nie ukrywa, że tego najbardziej się obawiał. - Chyba nie ma z tym większego problemu. Wręcz słyszę, że mam dobre zachowania - przyznaje. Dopytywany o odczucia mówi, że „to zmiana na plus". - Zupełnie inna gra niż na „dziewiątce". O wiele bardziej mi się podoba - zapewnia.

Czekanie na powołanie

Czy spodziewa się powołania na listopadowe mecze Elite League? Polacy zmierzą się z Niemcami i Rumunami. - Nie mam żadnych informacji – twierdzi, a dopytywany zapewnia, że nie wie, czy ktoś obserwował go w trakcie ostatnich spotkań. Niewykluczone, że o ostatecznym kształcie kadry decydować będzie najbliższa kolejka. W meczu z Wartą trener Włodarski nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Maksymiliana Sitka i pauzującego za kartki Arkadiusza Kasperkiewicza. Początek meczu o godz. 15.30.

(gru)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się