Na złość babci…
TRYBUNA KIBICA - GKS Tychy
Obrażeni na włodarzy swojego klubu za to, że wpuścili na Stadion Miejski zorganizowaną grupę kibiców Wisły Kraków, bywalcy sektora zwanego młynem na poniedziałkowym meczu nie zajęli swoich miejsc. Dodam, że władze GKS-u Tychy, pod naciskiem piłkarskiej centrali, wypełniły obowiązki wynikające z regulaminu rozgrywek. Przy okazji uniknęły także kary, którą Komisja Dyscyplinarna PZPN-u mogłaby nałożyć na klub za niewpuszczenie krakowian.
Co zyskali tyszanie? Nic!!! (koniecznie z trzema wykrzyknikami). Za to lista strat jest spora. Po pierwsze, zostając przed stadionem kibice, zakładam, że jednak chodzą na mecze, bo lubią je oglądać – nie zobaczyli znakomitego piłkarskiego widowiska. Po drugie, opuścili swoją drużynę – ciągle to podkreślają – w bardzo ważnym momencie. Gdy zespół Artura Skowronka w drugiej połowie gonił wynik i odrobił stratę dwóch goli, doprowadzając do stanu 3:3, młyn milczał. Puste krzesełka nie poderwały drużyny do boju, a krakowianie dopingowani przez swoich fanów odpowiedzieli czwartym trafieniem i wygrali. Po trzecie, muszą więc wziąć porażkę na swoje barki, a po czwarte, zostając przed stadionem, sami sobie zaprzeczyli, bo nie raz przecież skandowali: „Piłka nożna dla kibiców”.
Zasłanianie się honorem i stwierdzeniami, że „jesteśmy wybredni, co do towarzystwa na stadionie” może zostaną zrozumiane chyba tylko w świecie kiboli, jak sami o sobie piszą. Dla kibica są jednak – użyję delikatnego słowa – dziwactwem, o ile nie idą dalej i nie wzywają do przemocy.
I już na koniec dodam, że z garstką fanów z Krakowa na poniedziałkowym meczu było w sumie 7480 widzów, a więc mniej więcej tyle, ile na dwóch ostatnich meczach z Wisłą w Tychach, gdy kibiców gości nie wpuszczono. 9 maja tego roku frekwencja z pełnym młynem wyniosła 7694, a dwa lata temu, czyli 12 sierpnia 2023 roku, 7198. Liczby też są więc przeciwko szalikowcom GKS-u Tychy. Ale czy będą chcieli to zrozumieć, zbierając się na niedzielny wyjazdowy mecz z Odrą Opole?
TyskiA-Z
